Nauczycielskie powołanie 

  • 02.03.2020, 08:55 (aktualizacja 02.03.2020, 10:20)
  • Gazeta Powiatowa - Wiadomości Oławskie
Nauczycielskie powołanie
Obydwoje pochodzili z kresów południowo-wschodnich RP. Ich losy dziwnym trafem plotły się podobnie. Przypadek sprawił, że się spotkali. Potem trafili do Oławy

O Helenie i Janie Gellesach

Jan

W rodzinnym Śniatynie Jan Gelles mieszkał z rodzicami i pięciorgiem młodszego rodzeństwa. Rozpoczął naukę w Seminarium Nauczycielskim. Ojciec Jana miał kuźnię, a także trochę pola, na którym gospodarzył. Przy pracach polowych złapała go burza, skrył się pod drzewem, tam trafił go piorun. Osierocona rodzina musiała sobie radzić sama. Kuźnię przejął po ojcu młodszy brat Jana, Kazimierz. Matka zajmowała się domem, obejściem i sadem. Jakoś sobie radzili. Jan nie przerwał nauki, ukończył szkołę, a potem wraz z kilkoma kolegami dostał skierowanie do pracy w szkole na Wileńszczyźnie. Pociąg, którym wyruszyli w podróż w nieznane, jechał  przez Drohobycz. Do sąsiedniego przedziału wsiadła tam grupka dziewcząt.

Helena

W rodzinnym Drohobyczu mieszkała z rodzicami i trójką młodszego rodzeństwa. Rozpoczęła naukę w Seminarium Nauczycielskim. Ojciec Heleny był telegrafistą. Przedwcześnie osierocił rodzinę - zmarł w wieku 54 lat. Helena ukończyła szkołę i otrzymała skierowanie do pracy w szkole na Litwie, w Zabłociu. Wyruszyła w drogę z grupą koleżanek. Podróż uprzyjemniały sobie śpiewem przy wtórze gitary, na której Helena umiała pięknie grać. Dźwięki muzyki i śpiew zaciekawiły jadących w sąsiednim przedziale chłopców ze Śniatyna. Przyłączyli się do dziewcząt. Jan od pierwszego wejrzenia zakochał się w urodziwej Helenie.

Rodzina

Po dotarciu na Litwę podjęli  pracę w wyznaczonych szkołach. Jan często odwiedzał Helenę w Zabłociu. Nie minęło wiele czasu i zdecydowali się na ślub. Przysięgę małżeńską składali w kościele Świętego Ducha w Wilnie. Po uzyskaniu zgody inspektora szkolnego, Jan przeniósł się do Zabłocia - dużej osady położonej wśród lasów. To była końcówka lat dwudziestych. Długo  czekali na pierwszego potomka. Dopiero po siedmiu latach urodziła się córka Barbara - przyszła na świat w Drohobyczu, rodzinnym mieście Heleny, która niedługo po porodzie powróciła do Zabłocia. Trzy lata później, również w Drohobyczu, urodził się syn Andrzej. Coraz głośniej mówiło się o nadciągającej wojnie. Gellesowie usilnie starali się o przeniesienie w rodzinne strony. Nie było to łatwe, ale udało się - Jan dostał stanowisko kierownika szkoły we wsi Wołoczkowce niedaleko Śniatyna, Helena była nauczycielką. Zamieszkali w niedużym domku, tuż nad krystalicznie czystym, rwącym Prutem. Barbara bawiła się z ukraińskimi dziećmi, często też rodzice zabierali ją do szkoły, a Jędrkiem i domem zajmowała się służąca, Ukrainka. Z początkiem 1941 roku urodził się najmłodszy syn Gellesów - Romuald.

Gazeta Powiatowa - Wiadomości Oławskie

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Serwis internetowy tuolawa.pl z siedzibą w Oławie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe