Ciechanowski przegrał w sądzie. Będzie apelacja

  • 20.02.2016, 10:55
  • Gazeta Powiatowa - Wiadomości Oławskie
Ciechanowski przegrał w sądzie. Będzie apelacja
Wrocław/Jelcz-Laskowice Kto ma rację? Od lipca 2015 roku Mariusz Ciechanowski nie jest prezesem Zakładu Gospodarki Komunalnej w J-L. Tuż po odwołaniu ze stanowiska zapowiedział, że skieruje sprawę do sądu. 3 lutego zapadł wyrok w pierwszej instancji W maju 2015 zmienił się skład Rady Nadzorczej ZGK. Burmistrz Bogdan Szczęśniak w miejsce dotychczasowych przedstawicieli samorządu - pracowników Urzędu Miasta i Gminy,  powołał trzy nowe osoby. Przewodniczącym został Stanisław Dziekoński, a członkami - Ryszard Sozański i Jan Sztaba. Na wniosek nowej rady Jerzy Szyndler - emeryt, inspektor NIK z 20-letnim doświadczeniem, przeprowadził w spółce kontrolę, która - jak twierdził burmistrz - wykazała nieprawidłowości. Z relacji Szczęśniaka wynika, że brakowało planów rozwoju spółki oraz budowy urządzeń wodociągowych i kanalizacyjnych na kolejne lata. Ponadto spółka płaciła za serwisowanie i paliwo samochodu, którym jeździł tylko prezes ZGK i jego najbliższa rodzina. 30 czerwca na walnym zgromadzeniu, nowa Rada Nadzorcza wnioskowała do burmistrza o nieudzielenie zarządowi spółki absolutorium za rok 2014. Na tej podstawie 16 lipca odwołano prezesa, który pełnił też rolę dyrektora ZGK. Mariusza Ciechanowskiego nie było wtedy w pracy, bo od dwóch dni przebywał na zwolnieniu lekarskim. - Zamierzam dochodzić swoich praw i bronić dobrego imienia na na drodze sądowej - mówił wtedy Ciechanowski. - Nie wiem z jakich przyczyn odwołano mnie ze stanowiska, bo mi ich nie przedstawiono. Nowym dyrektorem Zakładu Gospodarki Komunalnej i prezesem zarządu spółki został Jerzy Szyndler. Były prezes twierdził, że ZGK jest w bardzo dobrej kondycji finansowej, więc nie było podstaw do jego odwołania. Sugerował też, że uchwała o nieudzieleniu absolutorium została podjęta niezgodnie z prawem, więc powiadomi sąd gospodarczy. Tak też zrobił. Na drodze prawnej domagał się ustalenia nieistnienia uchwały Rady Nadzorczej. 3 lutego ogłoszono wyrok w tej sprawie. Sędzia Katarzyna Zawiślak oddaliła powództwo i zasądziła powodowi opłacenie 360 złotych kosztów procesowych. Na początku swojej argumentacji zwróciła się do pozwanych, którzy powołując się na uchwałę Sądu Najwyższego,  kwestionowali samą możliwość zaskarżania uchwał rad nadzorczych: - Takie powództwo jest dopuszczalne - tłumaczyła. - Uchwały są badane przez pryzmat nieważności. Jej uzasadnienie nie powinno jednak pozostawiać wątpliwości co do tego, że członek zarządu, którego dotyczy uchwała o odwołaniu, ma legitymację do jej zaskarżenia. Zarzut formalny, wnoszony przez stronę pozwaną, nie zasługiwał na uwzględnienie. Na fot. Nowy prezes jelczańskiego ZGK Jerzy Szyndler (z prawej) był przekonany, że wygra Nie pomogło to jednak powodowi. Sąd oddalił jego żądanie z dwóch przyczyn: - O nie istnieniu uchwał możemy mówić wyłącznie w sytuacjach, gdy uchwała została podjęta przez osoby nie będące w tym wypadku członkami Rady Nadzorczej, gdy nie doszło do zwołania zgromadzenia, gdy uchwała nie uzyskała wymaganej większości głosów oraz gdy wynik głosowania został sfałszowany. W tym przypadku nie doszło do żadnych błędów istotnych, które czyniłyby ją nieistniejącą. Już z tego względu żądanie nie mogło zostać uwzględnione. Strona powodowa twierdziła, że podana uchwała jest sprzeczna z ustawą i powoływała się na art. 203 kodeksu spółek handlowych. Zgodnie z paragrafem 1 kodeksu spółek handlowych, członek zarządu może być w każdej chwili odwołany przez wspólników. Umowa spółki przewidywała co prawda inne postanowienia, niemniej jednak nawet jeśli doszłoby do naruszenia postanowień umowy, nie mielibyśmy do czynienia z czynnością prawną, sprzeczną z ustawą, tylko z umową spółki. A to nie stanowi podstawy stwierdzenia nieważności. Mogliśmy to jednak rozpatrywać jako czynność sprzeczną z zasadami współżycia społecznego. Gdybym stwierdziła, że bez powodu wynikającego z umowy spółki doszło do odwołania członka zarządu, uznałabym, że czynność jest nieważna, bo łamie zasady współżycia społecznego. Inna interpretacja doprowadziłaby do tego, że strona pozwana mogłaby dowolnie łamać przepisy umowy i regulaminy ją wiążące. Takiej sytuacji nie można akceptować. W przypadku ZGK mamy jednak uchwałę, w której powodowi nie udzielono absolutorium. W umowie spółki jest zapis, który mówi, że członka zarządu można odwołać w sytuacji nie udzielenia absolutorium. Nie mogę więc stwierdzić, że uchwała naruszyła postanowienia umowne. Jerzy Szyndler był usatysfakcjonowany wyrokiem. Po rozprawie skomentował krótko: - To było tak oczywiste, że nie mogło się stać inaczej. Mariusza Ciechanowskiego reprezentował Tomasz Bajsarowicz, choć podczas ogłoszenia wyroku zastępował go jego brat Dawid. Były prezes i jego pełnomocnik zapowiedzieli apelację, bo nie zgadzają się z uzasadnieniem sądu. Tekst i fot.: Kamil Tysa [email protected]
Gazeta Powiatowa - Wiadomości Oławskie

Zdjęcia (1)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (12)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Serwis internetowy tuolawa.pl z siedzibą w Oławie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
ren
ren 14.07.2020, 21:26
ten pan nie jest już dyrektorem w urzędzie wojewódzkim
zniesmaczony
zniesmaczony 09.03.2016, 11:04
W urzędzie wojewódzkim nastąpiły zmiany polegające jak widać na wymieszaniu stanowisk . Dyrektorzy ( ludzie dobrze sytuowani wg ich oświadczeń majątkowych) pozostali na stołkach, tylko innych i co najważniejsze zachowali swoje wynagrodzenia.Np. P. Krupowicz jest ponad 15 lat dyrektorem w DUW , tylko zmienia wydziały!
To ma być"'Dobra zmiana"? Czy o to chodziło wyborcom?

http://www.gazetawroclawska.pl…
08.03.2016, 19:24
wg oświadczenia majątkowego w 2015 r były prezes ma zasoby pieniężne w wysokości 130 tys zł, dom o pow. 110 m2, mieszkanie o pow. 42,2 m2, posiada gosp. rolne o pow. 3,40 w 1/2 z siostrą. osiągnął zarobki jako prezes w wysokości 149063,55 zl i ma też kredyt na budowę domu do spłacenia.
Jak zatem taki człowiek ma nie zostać dyrektorem ? Z czego ma żyć i utrzymać te dobra ?
duster
duster 08.03.2016, 22:09
A czy w tym oświadczeniu wykazany został dochód z wykorzystywania samochodu służbowego do celów prywatnych?
gminnykonserwator
gminnykonserwator 09.03.2016, 10:43
a jest to gdzieś zapisane, że wykorzystywał ten samochód do celów prywatnych?
duster
duster 09.03.2016, 14:02
Tutaj jest napisane http://www.gazeta-olawa.pl/new…
Uzasadnienie burmistrza Szczęśniaka do odwołania z funkcji prezesa.
Jeśli burmistrz kłamie lub oczernia byłego prezesa w tej sprawie, to niech go były prezes i obecny dyrektor odda do sądu i puści w skarpetkach.
RWE
RWE 08.03.2016, 14:25
Prześladowany były prezes ZGK został nagrodzony za swoje męczeństwo przez nowego wojewodę stanowiskiem dyrektora w urzędzie wojewódzkim. Teraz na nowym odpowiedzialnym stanowisku będzie miał do dyspozycji już nie jeden służbowy samochód ale całą flotę DUW. Oprócz tego będzie też nadzorował zakup spinaczy, wody mineralnej i papieru toaletowego. Dobra zmiana!
duster
duster 08.03.2016, 20:48
Skoro ten pan będzie odpowiadał za transport i papier toaletowy to wojewoda musi uważać na stan opon w swoim służbowym samochodzie, a petenci powinni się zaopatrzyć w chusteczki higieniczne w razie potrzeby skorzystania z toalety. W końcu na czymś trzeba oszczędzać żeby zarobić na premię i odkuć się za tyle miesięcy na bezrobociu.
Alan
Alan 25.02.2016, 14:49
Pokażcie mi winnego a pragraf się znajdzie.
Tadek
Tadek 21.02.2016, 11:20
Ciechanowski został zwolniony słusznie.
gminnykonserwator
gminnykonserwator 20.02.2016, 18:21
dobra zmiana! dali radę!
Grzegorz
Grzegorz 20.02.2016, 17:49
Bajsarowicz adwokat? Nic dziwnego, że Ciechanowski przegrał.

Pozostałe