Lokale jadą na rezerwie 

  • 26.03.2020, 20:12
  • Jerzy Kamiński
Lokale jadą na rezerwie - Teraz jedziemy tak jakby na jakiejś rezerwie - mówi Kamil Knop z Maestro Pizza
Jak długo jeszcze wytrzymają lokalne restauracje czy pizzerie bez klientów, bez imprez?

- Obroty spadły nam o 75% mówi Dariusz Kluka z oławskiego Pubu Gladiator. - Na jakieś wypłaty dla pracowników wystarczy, ale już nie na obsługę firmy. Kwiecień jeszcze przetrwamy w niezmienionym składzie, ale co będzie potem, to nie wiem.

- Teraz wydajemy tylko na wynos i na dowóz dla klienta - mówi szef lokalu "Jak u mamy" Daniel Baranowski. - Obroty spadły nam nawet o 80%. Nie wiem, jak długo w takiej sytuacji przetrwamy. Dużo zależy od tego, jaka będzie pomoc zewnętrzna. Wcześniej nie robiliśmy cateringu, te zmiany zostały wymuszone przez sytuację. Wszyscy, którzy do tej pory sprzedawali wewnątrz lokali, muszą teraz wyjść do klienta, czyli na zewnątrz, i zawieźć jedzenie klientowi. My akurat nie mieliśmy tego do tej pory, więc to, co jest, to kropla w morzu potrzeb. Dosłownie kilka osób dziennie.

- Teraz jedziemy tak jakby na jakiejś rezerwie - mówi Kamil Knop z Maestro Pizza.

Jeszcze niedawno w tej popularnej oławskiej pizzerii dwóch kucharzy było na zmianie i mieli co robić. Teraz jest jeden i czasem nie ma roboty.

- Stąd decyzja, aby uruchomić pizzę na dowóz - mówi szef. - To była jedyna deska ratunku. Wcześniej dowozów nie mieliśmy, nie było takiej potrzeby, bo byli ludzie, przychodzili, każdy miał co robić. A teraz, żeby utrzymać stanowiska pracy i nie zwalniać ludzi, to jakoś musieliśmy się dostosować. Oczywiście obroty nam spadły - tak 50-60%, a w weekend jeszcze bardziej - ale mam nadzieję, że do końca kwietnia wszystko się uspokoi. Przemęczymy się jeszcze ten kwiecień, a potem wszystko wróci do normy. A jak będzie, to zobaczymy.

Jak się okazuje, jedzenie na dowóz nie rekompensuje poprzednich dochodów. Z różnych powodów ludzie dziś ostrożnie podchodzą do tej formy żywienia.

- Myślę, że ludzie boją się, żeby wraz z dostawą jedzenia nie dostarczyć im jakiegoś niebezpieczeństwa, związanego z wirusem - mówi Agnieszka Rak, restauracja "Uliczka". -  Część też na pewno zrobiła sobie w tych pierwszych dniach zapasy i teraz muszą najpierw zjeść to, co mają. U nas obroty spadły o 80%. W tej chwili mamy 2-3 dowozy dziennie. Jesteśmy nowym miejscem na oławskim rynku i kiedy ludzie wreszcie zaczęli się o nas dowiadywać, akurat nastąpił ten krach. Jeżeli sytuacja potrwa dłużej, to nie wiem, czy przetrwamy kolejny tydzień. Jest bardzo ciężko. Ci, którzy są dłużej na rynku, mają bardziej stabilną sytuację. Na razie staramy się jakoś funkcjonować, do końca miesiąca, może kolejny tydzień... Po prostu zabraknie nam nawet na zakupy.

- Myślę, że jednym z powodów, dla którego ludzie nie zamawiają teraz jedzenia, jest to, że mają go bardzo dużo w domu - potwierdza Daniel Baranowski z "Jak u mamy". - Wystarczy zobaczyć w sklepach jak ludzie wychodzą z pełnymi koszykami. Siedzą w domu, gotują. I nie zamawiają jedzenia.

Jeszcze większe straty mają te firmy, które żyły głównie z imprez dla wielu osób, z rodzinnych uroczystości. Taką firmą jest np. restauracja "Kulinarna Enklawa". W momencie, gdy zapadła decyzja o tym, że lokale mają być zamykane, akurat mieli rezerwację łącznie na 80 osób.

Jerzy Kamiński

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (14)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Serwis internetowy tuolawa.pl z siedzibą w Oławie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
kol
kol 28.03.2020, 19:34
Bez przesady z ta biedą ,na wczasy wyjezdzacie na trzy tygodnie i was stać ,a teraz zaledwie dwa tygodnie i już wszystko stracone !
AsusROG
AsusROG 28.03.2020, 18:49
Tak to jest jak się bierze kredyty,leasingi żyje ponad stan bez zabezpieczenia a potem wielki płacz bo nie ma na czynsz,zus.
Mariusz
Mariusz 28.03.2020, 19:37
ludzi co biorą kredyty szanuję .
tych co liczą na jałmużnę ...... nie bardzo
Antoni
Antoni 27.03.2020, 08:37
Zgadzam sie ze wszystkimi. Niczego nie neguje. Nikt nie powiedziął że jest łatwo. Czasy naprawdę ciężkie i przyszłość nie bardzo klarowne. Ale to jest czas na zmiany i negocjacje. Zmiany dla wszystkich. Czas na zmiany dla państwa aby dostosowało podatki, prawo, nakazy, zakazy do nowej rzeczywistości. Czas dla tych co wynajmuja lokale aby sobie zdali sprawe że byc moze trzeba opuścić czynsze bo obiekty będa staly puste. Czas dla pracowników aby przełknąc smak goryczy i pogodzić sie z niższymi zarobkami, cięższą i wydajniejszą pracą. Czas dla włascicieli aby odpuścic zyski i skoncentrowac sie na tym aby zmiejszyc straty. Czas na nowe pomysły na wyższą wydajność pracy i lepszą organizacje. Mówicie że sie nie da? Bzdura, świat wychodził z wiekszych kryzysów. To jest czas na liderów a nie na populizm. Czas na tworzenie szans a nie na rozdawanie pieniedzy. Czas na aktywnośc a nie na pasywne czekanie. Od tego co wymyślimy i jak sie dziś zachowamy będzie zaleźeć nasza przyszlość. Fortuny nie tylko rodzą sie w czasach prosperity ale taże w czasach kryzusu.
Bob
Bob 26.03.2020, 22:38
Wspierajmy lokalnie, wspierajmy swoich, bo kiedyś sami będziemy w podobnej sytuacji, a już na pewno będziemy chcieli skorzystać z ich usług, tylko... ich już nie będzie?
Rachmistrz
Rachmistrz 26.03.2020, 21:47
Do Antoni: Nie pracuję w gastronomii, ale w rachunkowości, rozliczam takie firmy i często zamawiam posiłki. Nie wydaje mi się, aby kwota 16-20 złotych-w zależności od restauracji-była wygórowana. W koszcie takiego obiadu jest dowóz, cześć zusowska, podatkowa i wynagrodzenia dla pracowników-co najmniej dwóch-kucharza i kierowcy dowożącego jedzenie. Nie wspomnę już o właścicielu, koszcie gazu, prądu, amortyzacji sprzętu, często leasingu itd. Fajnie się mówi, gdy się nie wie, o czym. A pomoc dla takich restauracji z tzw. Tarczy antykryzysowej, według projektu, jest niestety zerowa. Policz też ogólny koszt zatrudnia pracowników i koszty stałe co miesiąc-wychodzi często 30-60 tysięcy-w zależności od działalności gastronomicznej. Nawet jak ma się 50-100 tyś. oszczędności, to przy takim biznesie to jest nic! A pamietajmy, że tylko gastro, hotele i cześć sklepów po galeriach zamknęli odgórnie i bez uprzedzenia-reszta branży, po działaniach rządu miała kilka dni na przygotowanie się (jeśli można sie do tego w ogóle przygotować)...
Alfred
Alfred 26.03.2020, 22:15
Dobrze napisane Ja już Antoniemu odpowiedziałem pod jego wpisem. Jestem ciekaw odpowiedzi.
Paweł
Paweł 26.03.2020, 21:37
Nie ma co aż tak stękać, ponieważ są działalności, które straciły 100% zleceń lub jakąkolwiek możliwość pracy - nie tylko wspomniane poniżej hotele.

Stanu wyjątkowego nie wprowadzono nie tylko z powodu wyborów. Chodzi też o odszkodowania dla firm, które zostały zamknięte decyzjami administracyjnymi. O tym się nie mówi, bo "ludu pracującego" to nie interesuje zbytnio.
Antoni
Antoni 26.03.2020, 20:54
Pomimo korona wirusa prawa rynku wciąż obowiązują. Moze czas pomyśleć o posiłkach i cenach na dzisiejsze czasy. Nie wydaje mi się ze czekanie jest dobrą strategią na sukces.
Kol
Kol 27.03.2020, 07:48
Pan Antoni mysli o zupie z pokrzyw?
Alfred
Alfred 27.03.2020, 09:51
Może ze szczawiu? Znany (już coraz mniej) entomolog kiedyś polecał.
Alfed
Alfed 26.03.2020, 22:14
A ile chciałbyś, Antoni, wydać, dajmy na to, np. zwyczajny obiad, jeśli 18 zł to za dużo. Z czego mają ci to żarcie przygotować, żeby było taniej? Z piasku i trocin?
Gość
Gość 26.03.2020, 20:47
W Oławie w hotelach, biurach podróży czy pensjonatach obroty spadły o 100% a wszystko trzeba płacić :/
Gość
Gość 26.03.2020, 20:42
W Oławskich Hotelach, biurach podróży obroty spadły o 100%. Więc nie mają tak źle ;)

Pozostałe