Jak wychowywać podążając za dzieckiem - prostota i samokształcenie w duchu Montessori.

  • 04.03.2021, 09:28 (aktualizacja 04.03.2021, 14:23)
  • tuOlawa BS
Jak wychowywać podążając za dzieckiem - prostota i samokształcenie w duchu Montessori.
Rozmowa z kadrą Przedszkola Kredka w Oławie

Kiedy postawimy rodzicom pytanie, co jest najważniejsze w wychowaniu dzieci, usłyszymy bardzo różniące się od siebie odpowiedzi. Każdy jednak bez zastanowienia zgodzi się z tym, że celem, który chcemy osiągnąć jako rodzice, jest wychowanie dobrego i samodzielnego człowieka. Takiego, który zna swoja wartość, a jednocześnie jest pełen szacunku do innych. Wszyscy wiemy, że nie jest to łatwe zadanie. Ogrom naszej pracy i trudu poświęcamy, aby osiągnąć ten cel, a nikt z nas - niestety - nie jest odpowiednio przygotowywany do egzaminu z rodzicielstwa, tak jak na przykład do zdania egzaminu na prawo jazdy. Istnieją jednak od tego specjaliści, tacy jak nauczyciele przedszkola. Jakie spojrzenie na wychowanie i edukację mają nauczyciele z Niepublicznego Przedszkola KREDKA w Oławie, gdzie w ostatnim czasie wprowadzono spore zmiany w funkcjonowaniu placówki stosując elementy pedagogiki Montessori?

- Pierwsze pytanie, które nasuwa się na myśl, to dlaczego właśnie Montessori? Dlaczego postanowiłyście pójść w tym kierunku? Czy dotychczas stosowane metody były złe?

- Metody były dobre, ale podążamy za tym, co jest jeszcze lepsze. Wprowadziłyśmy na początku elementy Montessori w jednej grupie i zauważyłyśmy, jak dzieci chętnie zainteresowały się proponowanymi zajęciami. Samodzielne nalewanie zupy, nakrycie stołów do posiłków czy podlewanie kwiatów to rzeczy, które przedszkolaki potrafią i bardzo chcą robić samodzielnie, a często nie mają okazji, bo nikt im tego nie proponuje. Niektóre dzieci zrobiły bardzo duże postępy w takich dziedzinach jak czytanie czy liczenie. Nie mówimy tutaj o liczeniu w zakresie do 10, ale o operowaniu nawet takimi pojęciami jak setki czy tysiące. W grupie podczas zajęć własnych zapanował spokój i przyjemna atmosfera skupienia, a najciekawsze że stało się to jakby automatycznie, w bardzo naturalny sposób. Wystarczyło odpowiednio przygotować otoczenie i przedstawić dzieciom kilka zasad, których będziemy od tej pory trzymać się podczas pracy własnej. Ciekawość świata i chęć samodzielnego odkrywania, tak naturalna dla dzieci, zrobiły resztę.

- Czyli sztandarowe hasło Montessori, czyli "pozwól mi zrobić to samemu", zdało u was egzamin?

- Jak najbardziej. Dziecko potrafi nauczyć się wielu rzeczy samodzielnie, tylko trzeba mu stworzyć do tego odpowiednie warunki: przygotować odpowiednio otoczenie, zaciekawić, zaprezentować pomoce dydaktyczne, obserwować dziecko i podążać za nim. Ważne, aby zauważyć, co je aktualnie interesuje, jakie ma fazy wrażliwe, czego potrzebuje. Przedszkolaki bardzo lubią pracować na małych przedmiotach, w pewnym momencie pojawia się pragnienie, aby czytać, interesują się bardzo dużymi liczbami. To są tak zwane fazy wrażliwe. Ważne, żeby tego okresu nie przegapić, bo to jest najlepszy moment do nauki danej rzeczy. Przykładem jest jeden z naszych 6-latków. W pewnym momencie bardzo zainteresowały go litery. Dzięki odpowiednio przygotowanemu otoczeniu miał okazję, aby sięgnąć po interesujące go rzeczy i w sposób naturalny zaspokoić swoje zainteresowanie samodzielnym czytaniem. Chłopiec po miesiącu zaczął czytać.

- Zdarza wam się przygotować pomoc pod potrzeby konkretnego dziecka?

- Tak, każdy z nas jest inny i na dodatek odkrywając świat nieustannie się zmienia. Jeśli widzimy, że dziecko interesuje się jakąś tematyką, czasem warto ją wykorzystać w szerszym kontekście, dołożyć coś na półki. Powiedzmy, że dziecko było z rodzicami w lesie na grzybach i zaczyna nam z pasją o tym opowiadać. Widzimy, że jest to ekscytująca dla niego tematyka, więc możemy w zależności od jego poziomu rozwoju pogłębić temat omawiając budowę grzyba, przygotowując pomoce do nauki liczenia lub czytania związane z lasem i grzybami. Proszę uwierzyć, że jeśli dziecko lubi jakiś temat, to wszystko z nim związane o wiele lepiej zaczyna wchodzić do głowy.

- Czy tę metodę rodzice mogą stosować również w domu, czy jedynie grupa przedszkolna daje takie możliwości?

- Oczywiście pewne elementy jak najbardziej można wprowadzić w domu. Młodsze dzieci bardzo lubią bawić się wodą, przelewając ją małymi dzbanuszkami lub gąbką. Czasami mogą to robić naprawdę długi czas. Jest to dla nich fascynujące doświadczenie, a dla rodziców łatwe do przygotowania. Wystarczą dwa małe dzbanuszki lub miseczki i gąbka. Dziecko przelewa wodę z dzbanuszka do dzbanuszka lub przenosi ją za pomocą gąbki z jednej miseczki do drugiej, a przy okazji zupełnie nieświadomie ćwiczy mięśnie ręki, które później są wykorzystywane podczas nauki pisania. Podobny efekt daje ćwiczenie z  cylindrami. Wkładając lub wykładając cylindry we właściwy sposób wykorzystujemy chwyt pęsetowy, dokładnie ten sam, który pozawala nam później prawidłowo trzymać narzędzie pisarskie. Ważne, aby były to cylindry zaprojektowane tak, jak to zrobiła Maria Montessori, a nie ich zabawkowe "zamienniki" dostępne obecnie na rynku. Dzięki cylindrom wprowadzamy też dzieci w system dziesiętny, uczymy rozróżniania wielkości, wysokości, objętości i innych pojęć związanych ze światem matematyki. Pomoc wydaje się bardzo prosta, ale daje bardzo dużo możliwości. Na naszym kanale YouTube pokazujemy, jak można wykorzystać je w tradycyjny sposób oraz jak można urozmaicić zabawę nimi, tworząc różne wariacje zabaw z ich wykorzystaniem. Oczywiście wszystko w telegraficznym skrócie, gdyż w przeciwnym razie byłby to kilkugodzinny film (śmiech). Ale można się zainspirować, jeśli ktoś zamierza taką pomoc kupić sobie do domu i pogłębić temat.

- Prostota i naturalność to chyba jedne z podstawowych cech charakteryzujących oryginalne pomoce Montessori?

- Tak, zdecydowanie. Jak tylko się da, unikamy plastiku i sztucznych materiałów. Większość pomocy jest wykonanych z naturalnych elementów - drewno, szkło, porcelana...

- Szkło?

- Jak najbardziej. Dzieci stają się o wiele uważniejsze, kiedy wiedzą, że coś jest prawdziwe, delikatne, wymaga ostrożności. Wbrew pozorom nie wyrzucamy sterty potłuczonych naczyń każdego tygodnia. Powiedziałabym nawet, że ku naszemu zaskoczeniu stłuczenie czegoś zdarza się niezwykle rzadko.

- Rodzice raczej rzadko dają dzieciom takie rzeczy do zabawy.

- Może dlatego jest to tak interesujące i przyciąga ich uwagę (śmiech). A jak coś przyciąga uwagę, to już połowa sukcesu za nami. Dzieci lubią wyzwania. Przeniesienie czegoś szklanego, zapalenie świecy, przelanie wody tak, by jej nie rozlać, lub ryżu, by nie rozsypać. Można by wymieniać wiele takich interesujących elementów. Przy okazji wymaga to ważności i naturalnie wycisza grupę, dzięki czemu dzieciom jeszcze łatwiej jest się skoncentrować na swoich czynnościach.

- A co, jeśli jednak coś się rozbije, wysypie lub wyleje?

- To wspaniale! Tylko na to czekamy, aby powiedzieć "nic się nie stało, wystarczy posprzątać". Jako dorośli często się gdzieś spieszymy i kiedy coś się rozleje lub wysypie, najczęściej w najmniej oczekiwanym momencie, to się stresujemy i wszystko sami sprzątamy, zamiast pozwolić zrobić to dzieciom. Później zastanawiamy się, dlaczego dzieci robią tyle bałaganu i nie sprzątają po sobie, a często jest to po prostu efekt tego, że to my je wyręczamy. U nas w salach są specjalne kąciki, gdzie znajdują się przygotowane dla dzieci zestawy serwetek, ściereczek oraz miotełek. Dzieci mogą z nich korzystać, kiedy tylko coś się im wyleje lub wysypie. Oczywiście na początku pokazujemy im, jak to zrobić. Później potrafią zrobić to same. Co najważniejsze, sprawia im to radość, bo czują się bardziej samodzielne i dorosłe. Starsze, bardziej doświadczone dzieci chętnie też pomagają młodszym. Działa to trochę tak jak w rodzinie, gdzie rodzeństwo pomaga sobie i edukuje się wzajemnie. Młodsze uczą się od starszych, a starsze rozwijają w sobie poczucie odpowiedzialności za innych, mogą wykazać się opiekuńczością, empatią i pochwalić tym, co już potrafią zrobić. Duma z bycia starszym jeszcze bardziej ich napędza do nauki kolejnych rzeczy. To tacy mali pomocnicy-nauczyciele, którzy uczą się ucząc innych.

- Niewątpliwie wchodząc do sali da się zauważyć, że wygląda to zupełnie inaczej niż w większości przedszkoli. Widać, że otoczenie jest specjalnie przygotowane. Dlaczego na półkach nie ma zwykłych zabawek takich jak kolorowe samochody, lalki, klocki?

- Nie są potrzebne, a nawet byłyby rozpraszające. W obecnych czasach mamy do czynienia często z przebodźcowaniem dzieci. Kolorowe, grające i jeżdżące zabawki, telewizor, komputer, szum za oknem, a później zastanawiamy się, dlaczego nasze dzieci stają się marudne, rozdrażnione, nie potrafią się skoncentrować. Czasem problemem jest po prostu za duża ilość bodźców, które ich otaczają. My staramy się stworzyć miejsce, gdzie dzieci mogą od tego na chwilę odpocząć, wyciszyć się, uspokoić, poczuć bezpiecznie. Podczas zajęć własnych mogą pójść za swoimi potrzebami i wybrać to, co aktualnie ich interesuje oraz w ciszy skoncentrować się na danej czynności. Dzieci lepiej pochłaniają wiedzę, kiedy nic ich nie rozprasza dookoła, kiedy wokół panuje porządek i harmonia. Dbamy o to, aby wszystko było ułożone na półkach, pomoce są trwałe, estetyczne, kolory stonowane. To otoczenie bardzo pomaga. Zamiast uspokajać dzieci, uspakajamy otoczenie, a ono wpływa na nie w kojący sposób. To tak, jak mielibyśmy nauczyć się do ważnego egzaminu. Gdzie byśmy poszli? Do biblioteki czy do wesołego miasteczka? Są takie miejsca jak galerie, muzea, laboratoria, gdzie naturalnie ściszamy głos, zwalniamy. Tak samo działa na dzieci przestrzeń w naszej sali. Prostota jest teraz dzieciom bardzo potrzebna, szczególnie w procesie wychowania i edukacji.

- Czy jest miejsce na zabawę?

- Oczywiście, że tak. Naturalną potrzebą dziecka jest też potrzeba ruchu, wybiegania się. Kwestia zachowania równowagi między skupieniem i koncentracją, a swobodną zabawą. Mamy w naszym przedszkolu olbrzymi plac zabaw, boisko do piłki nożnej, dwie piaskownice. Na wiosnę planujemy zrobienie tak zwanej kuchni błotnej oraz ogrodu z grządkami, gdzie dzieci będą mogły same siać i opiekować się kwiatami, a może nawet warzywami. Chyba nie ma nic smaczniejszego niż samodzielnie wyhodowana marchewka. Na razie opiekujemy się roślinami w naszej sali. Na parapecie stoją sadzonki pomidorów. Jeśli dotrwają do wiosny, na pewno je zasadzimy.

- Atutem przedszkola jest również sala gimnastyczna, o jakiej większość przedszkoli może tylko pomarzyć.

- Nasze przedszkole mieści się w budynku dawnej szkoły i dlatego możemy się cieszyć tą wspaniałą przestrzenią. Odbywają się tu imprezy przedszkolne, zabawy oraz zajęcia dodatkowe takie jak warsztaty gry na bębnach, tańce czy bardzo lubiane przez dzieci gry i zabawy sportowe. W zimie sala jest niezastąpiona. Często popołudniami z niej korzystamy. Dzieci mogą się wybiegać, chodzić po drabinkach, czy skorzystać z magicznego dywanu.

- Magiczny dywan? Brzmi interesująco.

- To taka interaktywna podłoga. Obraz, który wyświetlany jest przy pomocy rzutnika, daje efekt wirtualnego dywanu, na którym dzieci mogą wykonywać różne zadania, grać, bawić się i uczyć. Czasami korzystamy z niego podczas zajęć dydaktycznych, a czasami popołudniami, kiedy dzieci już są zmęczone pozwalamy im na swobodną zabawę na nim.

- Kiedy jest czas na zabawę?

- Popołudniami lub czasem w ciągu dnia dajemy dzieciom czas na zabawę swobodną. Wyraźnie oddzielamy go od czasu zajęć własnych i kręgów, podczas których realizujemy podstawę programową i organizujemy zajęcia dydaktyczne. Jesteśmy obecnie w etapie przejściowym, nie jesteśmy jeszcze placówką montessoriańską, ale do tego dążymy, wciąż się szkolimy, gromadzimy potrzebne pomoce, dostosowujemy sale. Jest to proces, który musi potrwać, cel do którego dążymy. Widzimy, że naprawdę warto i z każdym miesiącem jesteśmy coraz bliżej. Najważniejszym miejscem zabaw są właśnie plac zabaw lub sala gimnastyczna. Tam dzieci w ciągu dnia i popołudniami mogą zaspokoić potrzebę ruchu, dynamicznie rozwijać motorykę dużą i umiejętność zabawy z innymi.

- Podejście nauczyciela w przedszkolu Montessori różni się od tego, które spotykamy w innych placówkach. Czym wyróżnia się taki nauczyciel?

- Posiada umiejętność obserwacji dzieci i ich potrzeb. Próbuje zrozumieć, czego potrzebują na danym etapie rozwoju. Wspiera i stwarza odpowiednie warunki, by mogły samodzielnie uczyć się eksplorując przyjazną im przestrzeń. Naszym zadaniem jest stworzenie bazy do dalszej nauki i rozwoju, uczyć jak uczyć się samodzielnie, ukazać że świat jest ciekawym miejscem, że obowiązują pewne zasady związane z wolnością innych. Najważniejsi w etapie wychowania są jednak zawsze rodzice, dlatego staramy się im pomóc, jeśli zachodzi taka potrzeba, lepiej zrozumieć swoje dzieci i wskazać to, co najistotniejsze. Sukcesem jest, kiedy dziecko przestaje potrzebować naszej nieustannej pomocy, lecz staje się samodzielne.

Nasze przedszkole oferuje spójny model wychowania i edukacji dzieci oparty na pedagogice Marii Montessori.

Ten rok jest rokiem szczególnym w naszej pracy, to rok nowych wyzwań i zmian dla nas wszystkich. Kadra przedszkola szkolona jest w zakresie pracy metodą Marii Montessori. To dużo pracy, pracy nad sobą, poznawania potrzeb dzieci podczas naturalnego procesu przyswajania przez nich wiedzy. Pod kierownictwem specjalnie przygotowanego nauczyciela całościowy program nauczania pozwala dzieciom doświadczać radości z uczenia się. Nauczyciel razem z dzieckiem tworzą relację opartą na zaufaniu i szacunku.

 W pracy z dziećmi stawiamy na:

  • Wspieranie spontaniczności i twórczości dzieci stwarzając im takie warunki aby mogły uczyć się same z siebie bez konieczności stosowania przymusu.
  • Dzieci mają swobodny wybór, czym będą zajmować się, a nauczyciel im w tym asystuje. W ramach danego środowiska dziecko dokonuje wyboru przedmiotu działań, stopnia trudności, tempa i czasu uczenia się.
  • Praca dzieci przebiega w warunkach harmonii i spokoju.
  • Meble i sprzęty są na wysokości dzieci, przestrzeń jest zorganizowana, a sala podzielona na strefy, gdzie dziecko rozwija swoje umiejętności i wiedzę.
  • Nie ma zabawek, jakie spotyka się w tradycyjnych przedszkolach. Dzieci mają za to do dyspozycji specjalnie dla nich przygotowane przedmioty użytku codziennego oraz materiały rozwojowe dostępne w poszczególnych strefach. Każdy przedmiot (poza naczyniami) jest tylko w jednym egzemplarzu.
  • W przedszkolu uczymy samodzielności, dzieci samodzielnie nakrywają do stołu, przygotowują posiłek i sprzątają po nim.
  • Stosujemy model komunikacji NVC (Nonviolent Communication). Porozumienie bez przemocy. Jest to pozbawioną agresji komunikacja z innymi nazywana językiem serca lub językiem empatii.
  • Realizujemy podstawę programową wychowania przedszkolnego wykorzystując pomoce zaprojektowane przez twórczynię metody Marię Montessori oraz specjalnie przygotowane materiały przez nauczycieli.
  • W ciągu dnia dzieci spędzają dużo czasu w ogrodzie przedszkolnym. W tym roku przyszedł czas na stworzenie własnego ogródka. Dzieci zasadzą warzywa i owoce, które będą mogły później pielęgnować.
  • W przedszkolu dziecko ma swobodę w zarządzaniu swoim czasem pracy, może samodzielnie wybrać to, nad czym będzie pracowało, w którym momencie podejmie działanie, ile czasu chce poświęcić danej czynności. Od niego zależy, czy chce działać samodzielnie czy w grupie. Mimo dużej swobody nie ma jednak samowolki - wszystko realizowane jest według obowiązującego porządku i wytycznych ustalanych przez nauczycieli.

(tekst sponsorowany)

tuOlawa BS

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Serwis internetowy tuolawa.pl z siedzibą w Oławie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Maria
Maria 04.03.2021, 14:14
Reklama?

Pozostałe