Wypoczynek włodarzy PRL (cz.2) 

  • 10.08.2020, 17:35 (aktualizacja 10.08.2020, 17:41)
  • tuOlawa BS
Wypoczynek włodarzy PRL (cz.2) Bieszczady widok z drogi Arłamów - Kwaszenina
Po wielu latach wypoczynku i polowań w Łańsku i jego okolicach ktoś z kręgu elit władzy zasugerował budowę kolejnego ośrodka wypoczynkowo-łowieckiego. Pomysł zyskał akceptację najwyższych władz państwowych i partyjnych. Lobby łowieckie w Komitecie Centralnym i rządzie przeforsowało decyzję, że powinien on powstać w Bieszczadach. Na szefa i organizatora tego projektu bez wahania wyznaczono od lat sprawdzonego i doświadczonego płk. Kazimierza Doskoczyńskiego. Jego pierwszym zadaniem był wybór miejsca na budowę kompleksu. Po rekonesansie pułkownik uznał, że najlepszym miejscem będzie wzniesienie o wysokości ok. 600 m n.p.m. nazywane przez okolicznych mieszkańców Jamną Górą. To w tym miejscu według oceny komendanta znajdowała się kiedyś wieś Arłamów. Nazwa ta na stałe przylgnęła do ośrodka.

Okiem oławianina. Arłamów

Pułkownik przez długi czas nie narzekał na brak zajęć, przygotował bowiem logistycznie budowę, a jednocześnie kierował ośrodkiem w Łańsku. W końcu musiał się jednak skupić na Arłamowie. Powierzchnia całego terenu wypoczynkowo-łowieckiego była ogromna. Obejmowała tereny wsi: Grąziowa, Kwaszenina, Trójca, Borysławka, Jamna Górna i Dolna, Krajno, Łomna i rezerwat Tarnica. Łącznie z przyległościami było to niespełna 25 tysięcy hektarów. Cały teren ogrodzono trzymetrowym płotem o długości ponad 80 km. Wykonano w nim przejścia dla zwierzyny w taki sposób, że mogły wejść do środka, ale wydostać już się nie mogły. Drogi dojazdowe zostały zamknięte. Przy szlabanach stali wartownicy, a teren był patrolowany. Z myślą o łatwiejszym docieraniu do ośrodka niedaleko Birczy zbudowano lotnisko.

Na kompleks składały się: budynek główny ze spadzistym góralskim dachem, zabudowania gospodarcze, socjalne, stajnie, wartownia. Nieopodal powstał też drewniany domek dla komendanta. Na pierwszym piętrze budynku głównego znajdował się reprezentacyjny apartament i podobny na drugim. Pierwszy był przeznaczony wyłącznie dla Edwarda Gierka, a drugi dla Piotra Jaroszewicza. W sumie w ośrodku było 40 miejsc noclegowych, z których korzystać mogli członkowie Biura Politycznego, sekretarze KC, wpływowi ministrowie i niektóre osoby z Rady Państwa. Na parterze były pomieszczenia rekreacyjne i odnowy biologicznej. Na tym poziomie mieszkali żołnierze Wojsk Nadwiślańskich pełniący funkcje kierowców, łowczych, kelnerów, kucharzy. W sumie około 30 osób.

Miałem raz okazję przez 3 dni korzystać z noclegu w budynku głównym na drugim piętrze. To, co najbardziej mnie uderzyło, to wspaniałe skóry zwierząt leżące na podłodze w sypialni pokrywające prawie całą jej powierzchnię, a tak delikatne i ciepłe, że chciałem położyć się spać na nich, a nie na łóżku.

W planach inwestycyjnych komendanta w pewnym momencie znalazł się projekt budowy trzech drewnianych domów na południowym stoku góry Jaworów w opuszczonej wsi Trójca, kilka kilometrów od Arłamowa. Nie był to pomysł przypadkowy. Płk. Doskoczyński właściwie od początku swego panowania w Bieszczadach zamierzał powiększyć obszar łowiecki o tereny obejmujące wieś Muczne i jej duże przyległości. Sprzeciwiał się temu gen. Berling, odsunięty w styczniu 1945 roku od dowodzenia 1. Armią WP, który na otarcie łez początkowo został komendantem Akademii Sztabu Generalnego, a później prezesem Polskiego Związku Łowieckiego, zyskał w nim popularność, a także duże wpływy w lobby łowieckim. Płk. Doskoczyński, aby zrealizować swój plan, musiał zdobyć dla niego pełną przychylność Edwarda Gierka i Piotra Jaroszewicza. W tym celu zaprosił ich na Wigilię do niewykończonych jeszcze domów. Budowa jednak wlokła się i termin grudniowy był zagrożony. Komendant zadziałał w swoim stylu. Zwołał zebranie budowniczych, zbeształ ich okropnie, wyzwał ich od darmozjadów, pasożytów, nierobów, śmierdzących leni i nie były to jedyne epitety. Oświadczył, że do połowy grudnia ma wszystko błyszczeć, bo inaczej zgniją w kryminale za sabotaż. Po tej tyradzie przywołał żołnierzy, którzy przynieśli kilka skrzynek wódki i pojemnik wypełniony kiełbasą. Zachęcił do picia i jedzenia, a zakończył stwierdzeniem: "Od jutra praca wre!". I stało się, termin został dotrzymany.

tuOlawa BS

Zdjęcia (1)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Serwis internetowy tuolawa.pl z siedzibą w Oławie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe