Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 kwietnia 2026 15:23
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Podanie o morowej zarazie

We wsi zjawiła się morowa dziewica i według zwyczaju przez drzwi lub okno wsuwając rękę i powiewając czerwoną chustką, rozsiewała śmierć po domach...
Podanie o morowej zarazie

Autor: Zwaliska zamku w Melsztynie Rysował z natury Matejko Tygodnik Ilustrowany” nr 344, 1866 (fragment)

Podziel się
Oceń

II

 Przejdziemy teraz inne jeszcze podania o morowej zarazie. Na Powiślu krąży odwieczne podanie, że kiedy morowe powietrze zaczęło grasować w polskiej ziemi, wnet się zjawiała i morowa niewiasta, która na wozie objeżdżała grody i wioski. Gdzie tyko się tylko zatrzymała, zaraz ponurym głosem pytała: "Co robicie?". Jeżeli z domostwa odpowiedziano: "Śpimy", niewiasta morowa wtedy wyrzekała: "Śpijcież na wieki", a dobywszy czerwonej chusty, powiewała nią po trzykroć i cały dom wymierał. Jeżeli zaś na jej pytanie: "Co robicie?", odpowiadano: "Nic nie robimy, tylko Boga chwalimy", mówiła wtedy: "Chwalcież go na wieki", i z pochyleniem głowy odjeżdżała nie dotknąwszy nikogo morem.

U Litwinów widzimy toż samo podanie urozmaicone jednak więcej. Lud wyobraża sobie podobnież morowe powietrze w postaci dziewicy. Mickiewicz przytacza w treści słyszaną tam niegdyś pieśń starożytną:

"We wsi zjawiła się morowa dziewica i według zwyczaju przez drzwi lub okno wsuwając rękę i powiewając czerwoną chustką, rozsiewała śmierć po domach. Mieszkańcy zamykali się warownie, ale głód wkrótce zmusił ich do zaniedbania tego środka ostrożności. Wszyscy więc czekali śmierci. Pewien szlachcic, lubo dostatecznie opatrzony w żywność i mogący najdłużej wytrzymać to dziwne oblężenie, postanowił jednak poświęcić się dla dobra bliźnich. Wziął szablę, na której było imię «Jezus», imię «Maryja» i tak uzbrojony, otworzył okno domu. Szlachcic jednym zamachem uciął straszydłu rękę i chustkę zdobył. Umarł wprawdzie i cała jego rodzina wymarła, ale odtąd nigdy we wsi tej nie znano morowego powietrza. Chustka owa miała być zachowaną w kościele, nie pomnę jakiego miasteczka".

Podle podań litewskich, kreśli nam tenże poeta obraz straszny moru w Wallenrodzie:

"Kiedy zaraza Litwę ma uderzyć,

Jej przyjście wieszcza odgadnie źrenica;

Bo jeśli słuszna wajdelotom wierzyć,

Nieraz na pustych cmentarzach i błoniach

Staje widomie morowa dziewica,

W bieliźnie, z wiankiem ognistym na skroniach,

Czołem przenosi białowiczkie drzewa,

A w ręku chustką skrwawioną powiewa.

Strażnicy zamków oczy pod hełm kryją,

A psy wieśniaków, zarywszy pysk w ziemi,

Kopią, śmierć wietrzą i okropnie wyją.

Dziewica stąpa kroki złowieszczemi

Na sioła, zamki i bogate miasta,

A ile razy krwawą chustką skinie,

Tyle pałaców zmienia się w pustynie;

Gdzie nogą stąpi, świeży grób wyrasta".

* * *

Na dawnej Rusi Czerwonej (w Galicji) wyobrażano sobie mór w postaci niewiasty chodzącej, która się ludziom obnosić każe. Posłuchajmy podania dotąd [opowiadanego] na starem Pokuciu:

"Siedział młody wieśniak pod modrzewiem, a był dzień skwarny i słońce strasznie dopiekało. Spojrzał na gościniec i widzi, że postępuje z wolna ku niemu niewiasta na wysokich nogach, cała białą płachtą owiniona. Zląkł się zrazu, zerwał się na nogi i chciał uciekać, ale widmo długą ręką zatrzymało przestraszonego gospodarza.

– Znasz mór? To ja jestem! Weźże mnie na barki swoje i obnoś po całej Rusi; nie pomijaj ani wioski, ani miasta, ani żadnej osady, bo wszędy zawitać muszę. Ty nie lękaj się niczego, zdrów będziesz wśród umarłych. I długie ręce przewiesza przez szyję biednego kmiecia. Szedł więc gospodarz ów, zdziwiony wielce, że żadnego ciężaru nie czuje. Spojrzy za siebie, ale widzi, że na barkach siedzi mu ciągle straszne widmo. Przyniósł je najpierw do bliskiego miasteczka. Po gospodach tańcowano, w całym grodzie gwar pełen życia i swobody.

Ledwie zatrzymał się w rynku, niewiasta powiała swoją płachtą i zaraz ustały ochocze tańce, a żałoba pokryła wszystko. Kędy spojrzy wystraszony, niosą trumny, w dzwony kościelne dzwonią, wyludniają się domy, a na cmentarzu zabrakło już ziemi. Na samym rynku trupy niegrzebione stosami leżą. Gdzie wioską przejdzie, ta zaraz staje pustkowiem; uciekają zewsząd ludzie z wybladłym od strachu obliczem, a po drogach, polach, lasach w bólu się tarzają, krzycząc i konając. Na wysokim wzgórzu stała wioska jego, kędy sam mieszkał, gdzie zostawił żonę, drobne dziatki i stare rodzice swoje. Zakrwawiło mu się serce: więc nie idzie prosto drogą, ale z dala swoją wioskę okrąża i silnie podchwytuje za długie nogi siedzącą mu na barkach niewiastę, żeby zeń zeskoczyć nie mogła. Spojrzy, aż tu Prut niebieski, na nim wszędy po drugiej stronie wioski na wybrzeżach i po wzgórzach, a za niemi coraz wyższe stoją góry, to zielonawe niżej, dalej czarne, a nad nimi Czarna Hora śniegiem ubielona. Zwraca się więc szybko do rzeki, rozpędza się, skacze, cały zanurza się w wodę, chcąc utopić złą niewiastę i uchronić od klęski swą ziemię. Sam zginął w falach Prutu, a powietrze, co niesione nie ciążyło i utonąć nie mogło, przestraszone tą odwagą, uciekło w lasy na góry. Tak ocalił swoją wioskę, swą rodzinę i resztę tej ziemi, do której nie doniósł niewiasty morowej".

Po morowej zarazie, zajęła miejsce nieznana dawniej na przestrzeniach naszego kraju dżuma. I o niej zaraz powstały podania ludowe. Posłuchajmy, jak ją sobie Polacy wyobrażali.

"Kiedy się pierwszy raz pojawiła, koguty wszystkie ochrypły i żaden nie piał nigdy; psy nawet, domowe stróże, traciły głos i zaszczekać nie mogły, lubo czują widmo dżumy i widzą je z dala. Wtedy warczą, rzucają się zajadle na nie, a dżuma drażnić je najwięcej lubi.

Spał parobek młody na wysokim brogu siana, a przy nim stała drabina. Noc była widna, miesiąc na czystym niebie jasno przyświecał, a ciepła noc, bo to pierwsze dnie już lipca [nastały]. Wtem nagle, jakby niesiona wiatrem, z daleka napływa wrzawa, w której wyraźnie zbudzony ze snu mógł rozróżnić warczenie psów zajadłe i skowyczenie. Porwał się na nogi i widzi z przestrachem, jak pędzi prosto wysoka niewieścia postać, cała w bieli, z rozczochranym włosem, a psy za nią. Na jej drodze stał długi i wysoki płot; widmo jednym go susem przesadza, dopada do brogu siana, na drabinę wskakuje, a bezpieczne w tym schronieniu ciągle psom nadstawia nogę i drażniąc zajadłą ich gromadę, woła bezustannie: «Na! Goga, noga! Na! Goga! Noga!». Parobek poznał od razu straszliwą dżumę; podchodzi więc z cicha i zrzuca z brogu drabinę. Wysoka niewiasta spada i psy ją porywają. Pogroziła mu długą, a wychudłą ręką i znikła w polu. Młody wieśniak nie umarł z zarazy, ale odszedł od rozumu i całe życie nadstawiał nogę, i nic innego przemówić nie mógł, jeno one wyrazy niewiasty-dżumy: «Na! Goga, noga! Na! Goga! Noga!»".

Inne podanie opowiada.



Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: zadłużenieTreść komentarza: Potwierdzam, ja byłem tym zadłużeniem.Data dodania komentarza: 28.04.2026, 14:33Źródło komentarza: LIST: - Pociągi KD Sprinter też powinny się zatrzymywać na przystanku Oława ZachodniaAutor komentarza: PzuTreść komentarza: I co po wizycie w Atex ? Sprawca stłuczki ustalony?Data dodania komentarza: 28.04.2026, 14:03Źródło komentarza: Szukamy sprawcy uszkodzenia tej HondyAutor komentarza: SzpitalTreść komentarza: Potwierdzam, ja byłem tym szpitalem.Data dodania komentarza: 28.04.2026, 13:41Źródło komentarza: LIST: - Pociągi KD Sprinter też powinny się zatrzymywać na przystanku Oława ZachodniaAutor komentarza: WiesiekTreść komentarza: Oława Zachodnia zasługuje na to aby zatrzymywały się tam wszystkie pociągi należące do Kolei Dolnośląskiej ze względu na to, że jest tam bardzo duże osiedle i ogrom pasażerów. Te 3 min nikogo nie zbawi a ułatwi życie setkom pasażerów. Wystarczy spojrzeć ile tam pasażerów wsiada i wysiada oraz ile samochodów przebywa na parkingu, coraz więcej. Rozumiem że na wioskach mogą się nie zatrzymywać, ale przy takim centrum przesiadkowym to musowo powinny, tym bardziej, że to centrum przesiadkowe powstało po to aby nie jechać do Wrocławia samochodem tylko koleją. Apel do w-ce Marszałka aby wsparł tą inicjatywę.Data dodania komentarza: 28.04.2026, 13:35Źródło komentarza: LIST: - Pociągi KD Sprinter też powinny się zatrzymywać na przystanku Oława ZachodniaAutor komentarza: cześTreść komentarza: ja wracam o 13 :DData dodania komentarza: 28.04.2026, 12:26Źródło komentarza: Czytelnik prosi o interwencję, bo... nie da się jechaćAutor komentarza: InformatykTreść komentarza: Ale po co windy, by następny rok był remont przez windy. Oddajcie dworzec przed zimą, by ludzie nie marzli na zewnątrz.Data dodania komentarza: 28.04.2026, 11:01Źródło komentarza: Za pół roku Oława ma mieć piękny dworzec kolejowy. A co z windami?
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama