To jak powrót do przeszłości. Ja go po prostu uwielbiam

  • 14.06.2020, 10:20 (aktualizacja 15.06.2020, 11:08)
  • TuOlawa (AH)
To jak powrót do przeszłości. Ja go po prostu uwielbiam - Samochody z czasów PRL-u mają w sobie wyjątkowego ducha, a mój maluszek jest szczególny. Wierzę, że tym razem dojedziemy na metę bez awarii - mówi Ania Nowakowska z Oławy
ABBA w radiu, zapach skaju, warkot silnika - to wspomnienia, dla których Anka Nowakowska z Oławy nie zamieniłaby swojego kochanego maluszka za żadne, nawet luksusowe auto. Z sentymentu do samochodów czasów PRL i radości, jaką daje pasa w połączeniu z pomaganiem, bierze też udział w charytatywnym Rajdzie Koguta

Od zawsze była trochę inna. Już jako dziecko spędzała więcej czasu z tatą i bratem, w garażu niż z mamą w kuchni. Samochody i motory były jej codziennością. Szybko połknęła bakcyla motoryzacji i pasji do aut z czasów PRL-u, które uwielbia i kolekcjonuje jej tata Józef. On, były kaskader, zaraził ją też miłością do motocykli. - Nigdy nie chodziło o adrenalinę związaną z szybkością, ani w przypadku motocykli, ani samochodów - mówi Anka. - Przeciwnie. Zawsze o sentyment.  Samochody z czasów PRL-u mają w sobie wyjątkowego ducha. To zupełnie inne auta niż te obecne. Tam nie ma elektroniki. Niektóre awarie sama, potrafi naprawić. Prowadzenie  takiego samochodu też jest ogromnym przeżyciem. To jak powrót do przeszłości. Kiedyś dużo podróżowaliśmy z rodzicami i przyczepą campingową. Zespół ABBA w radiu, zapach skaju, którym były obijane wnętrza tych samochodów. To wszystko kojarzy mi się z dzieciństwem i przywołuje wiele sentymentów. Miłych wspomnień. Rajdowa "kariera" Anki i jej maluszka z kolekcji taty, który podarował go jej na 40. urodziny, zaczęła się od zlotu pojazdów zabytkowych, organizowanych przez Tomka i Heńka z firmy "Wena". Najpierw maluszek zaliczył wszystkie zloty oprócz jednego. Gdy do zlotu od 2017 doszedł rajd, Ania uznała, że też dadzą radę. Zwłaszcza, że w rajdowym teamie, do którego należy, jest jej ukochany brat Marcin, i koledzy, na których zawsze można liczyć, gdy samochód odmówi posłuszeństwa. - Czyli przy każdym dotychczasowym rajdzie - śmieje się Ania. - Startowałam cztery razy i jeszcze nigdy nie dojechałam na metę bez awarii. Ale kto by się tym przejmował! Długie trasy to dla maluszka spore wyzwanie. Najgorszy okazał się trzeci start. Niewiele brakowało, a zakończyłby się kilka kilometrów po starcie... Historię Anki i jej maluszka poznasz czytając najnowsze wydanie "Powiatowej" - DOSTĘPNE TUTAJ

TuOlawa (AH)

Zdjęcia (2)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Serwis internetowy tuolawa.pl z siedzibą w Oławie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Doa
Doa 14.06.2020, 15:08
Wspomnienia wracają.Jazda maluchem to było prawdziwe wyzwanie.Pamiętam jak w czasach młodości musiałem zawieść nie swoim maluchem przyszłą teściową na prom do Świnoujścia.Trasa Kamienna Góra-Świnoujście tam i z powrotem 940 km.To była jazda zero klimy,wspomagania a huk w środku jak by Concorde startował.No i jeszcze paląca teściowa.
Dzisiaj mam 47 lat jadę autem,a cisza w środku jak po śmierci organisty.
Paweł
Paweł 14.06.2020, 11:27
Sentyment związany ze wspomnieniami z młodości jest zupełnie zrozumiały, ale ale "wyjątkowy duch samochodów z PRL" to aberracja. Tak samo jak wystawy typu "czar PRL". Jaki to był czar? Byliśmy skoszarowani pod ruskim butem. a świat uciekał. Do dziś nie możemy go dogonić. Niektórzy nawet mentalnie.

Pozostałe