Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 13 czerwca 2026 07:20
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama
Reklama Tauron
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Ze wzruszeniem mówią o miłości życia...

Urząd Miejski opublikował historie miłości seniorów z Oławskiego Centrum Seniora. Warto przeczytać, co o miłości mówią Barbara Garlikowska, Roman Dawidowicz i Anna. Dla każdego z nich ma ona inne znaczenie....
  • Źródło: Urząd Miejski w Oławie
Ze wzruszeniem mówią o miłości życia...

Autor: fot. Miasto Oława

Podziel się
Oceń

Barbara Garlikowska: - Miłość jest dla mnie bardzo ważna. W moim życiu jest to miłość do wnuka. Córka mi zmarła i zajęłam się wnukiem, który teraz ma już 18 lat. Wiem, że on potrzebuje tej miłości.

Właśnie w niedzielę wyjechał, bo mieszka w Płońsku, ale był przez tydzień. To wspaniały czas. Byliśmy razem, u mnie jest bardzo szczęśliwy, znów wszystko się dobrze układa. 13 lat go wychowywałam i powiedział mi ostatnio "babciu, to był najlepszy okres w moim życiu". Wcześniej zachorował i był na długim leczeniu, ale już wrócił do zdrowia.

Opiekowałam się nim jak matka, wczułam się w rolę matki. Później został zabrany przez drugich dziadków, potrzymali go cztery lata i stwierdzili, że to nie dla nich, że to za trudne zadanie, że to wymaga zbyt dużego poświęcenia. Nie miał wsparcia, bo ojciec też mu zachorował. Wsparcie znalazł u mnie. Codziennie dzwonimy do siebie, wczoraj się nie mogłam dodzwonić, to bardzo się denerwowałam, ale wreszcie się udało. Jest dobrze. Tyle, że dzieli nas odległość 500 kilometrów, ale wspieramy się, jak możemy. A miłość do drugiej połówki? - Wyszłam za mąż jak miałam 19 lat, ale mąż po 30 latach małżeństwa zmarł. Odszedł jak miałam 50 lat. To był człowiek, który zawsze mnie wspierał, nagle stracił głos, zaatakował go rak strun głosowych, było już za późno. Miłość jest budującym uczuciem, kiedyś sensem życia był mąż, teraz wnuk. Kiedy mi go odebrali, to zachorowałam, płakałam wiele dni i strasznie osłabłam. Teraz już jest dobrze. Ta miłość daje mi siłę.

Roman Dawidowicz: - Odpowiedź na pytanie czym jest miłość jest w wierszu mojej córki. (publikujemy go poniżej - na zdjęciach). Pisałem w młodości, ale to było ponad 50 lat temu, a jak się ożeniłem, to nie było czasu na wiersze. Teraz na emeryturze wróciłem do tego. Na spotkaniach z seniorami (prowadząca spotkania) rzuciła dwa wyrazy i powiedziała, zrób do tego rym, napisz coś... I tak dociskała, dociskała, że napisałem. Dała nam inne wiersze do czytania, powiedziała wybierzcie trzy wyrazy i utwórzcie do tego swoje wersy, wziąłem tę karteczkę z trzema wyrazami i ją niestety zgubiłem.

Pomyślałem, co tu teraz zrobić? A... napiszę od razu cały wiersz i tam na pewno będą te trzy wyrazy. Tak wróciłem do pisania.

Dla mnie miłość to chęć do życia. Miłość nie musi być wcale do człowieka, może być do zwierząt, do jakiejś pasji. Na pierwszym miejscu stawiam miłość do kobiet, a później do naszego miasta. Nie trzeba nic więcej. W Oławie mieszkam 50 lat, nie chciałbym stąd nigdy wyjeżdżać. Mój syn mieszka w Dąbrowie Górniczej, ale marzy o Wrocławiu. Mówi, że to miejsce dla niego, to jest coś takiego, że jak o tym myśli, to aż pod sercem go kłuje. Uczył się we Wrocławiu, kocha to miejsce. Ja tak samo kocham Oławę, bo jest tutaj gdzie pospacerować, a teraz tak się rozwinęło, tak się rozbudowało, naprawdę jest gdzie chodzić. Oława to moja miłość.

Anna: - Miłość to poza mężem praca. Zawsze tak było. Ja po prostu muszę coś robić. Czyn jest dla mnie najważniejszy. Jestem już emerytką, ale wszelkie działanie jest dla mnie ważne. Praca mnie napędza, kocham coś robić, a że teraz ciężko jest ze zdrowiem, to jestem nieszczęśliwa. Ogranicza mnie ciało, ale generalnie kocham wyzwania, to jest moja miłość. Kocham też ludzi, całe życie pracowałam z ludźmi, bardzo lubię przebywać z innymi. Lubię poznawać też nowe miejsca, nie znoszę się nudzić, a styczeń i luty to dla mnie dwa najgorsze miesiące, bo najmniej wtedy jestem aktywna. Miłość to też przede wszystkim mąż, z którym jestem już 47 lat. Jesteśmy zodiakalnymi baranami i każdy się dziwi, że dwa barany tyle ze sobą wytrzymały.

Mam nadzieję, że dożyjemy do 50 rocznicy. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Już nawet koleżance mówiłam, że zdarzyło się ostatnio, że choroby nas dopadły i zastanawialiśmy się, co my bez siebie zrobimy, i mąż wymyślił, że jakby co, to razem pójdziemy na most i razem umrzemy. Takie romantyczne zakończenie, bo nie wyobrażamy sobie życia bez siebie. Od podstawówki się znamy. Nasze drogi po szkole się rozeszły, ale ta chemia była taka, że później znów się spotkaliśmy.


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: oławianin Treść komentarza: Dlaczego nie wykorzystują budynek po dawnej ubezpieczalni na Sikorskiego. Lokalizacja dobra, budynek wymaga kapitalnego remontu i jest własnością podobno starostwa czyli skarbu państwa. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 21:54 Źródło komentarza: Czy nowy budynek sądu musi być "tak daleko"? Autor komentarza: Obserwator Treść komentarza: Nie pierwszy i ostatni kardiolog przyjmujący na NFZ. Bardziej bym martwił się brakiem lekarzy POZ, których dr Bolanowski nie umiał zachęcić do stałej pracy w przychodni. To oni stanowią front w przychodni. Decyzja Pana Burmistrza dotyczy odwołania z pełnienia funkcji prezesa. Nadal jest kardiologiem i może przyjmować tzw swoich pacjentów. Zobaczymy na ile jest związany z pacjentami, czy tylko wiązał go stołek prezesury. Podejmując się pełnienia funkcji prezesa trzeba pamiętać " prezesem się bywa, a lekarzem się Jest". Myślę że Pan prezes jest lekarzem. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 20:32 Źródło komentarza: Janusz Bolanowski odwołany z funkcji prezesa Przychodni Rejonowo-Specjalistycznej Autor komentarza: * Treść komentarza: Pewnie masz dużo racji w tym co piszesz, ale zgodnie z art. 188 ustawy Prawo Wodne, obowiązek dbania o wały nałożony jest na ich właścicielu. A właścicielem wszelkich wodnych urządzeń, w tym wałów, są Wody Polskie, a nie starosta, wójt, burmistrz. Więc wszelkie zgłoszenia jak najbardziej ale przeciwko Wodom Polskim. Polecam ustawę Prawo Wodne. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 20:02 Źródło komentarza: Miasto: - Wody Polskie nie reagują Autor komentarza: Zdziśka ze zwierzynca Treść komentarza: O gocha tirówka się pokazała Data dodania komentarza: 12.06.2026, 19:00 Źródło komentarza: 194 zgłoszenia do Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa w maju Autor komentarza: mieszkaniec oławskiej ziemi Treść komentarza: Dzień dobry. Szanowny Panie Redaktorze, niestety jak czytam te informacje zarówno na Waszej stronie jak i na portalu Oława 24 zastanawiam się, czy to są żarty, czy też zła wola włodarzy miasta i nie tylko. Ale w tym konkretnym przypadku jak piszecie i to słusznie ...OBOWIOĄZEK koszenia poboczy dróg czy wałów naszych, oławskich cieków wodnych stoi po stronie różnych instytucji w tym Jednostek Samorządu Terytorialnego oraz Wód Polskich. Zatem jeśli to obowiązek, to ktoś kto nie realizuje takiego (swojego) obowiązku do którego jest zobligowany przepisami prawa a dotyczy to np. organu - czyli Wójt, Burmistrz, Prezydent czy Starosta o innych organach nie wspomnę po podlega karze. O takich przypadkach mówi właśnie art. 231 kk. Czy zarośnięte trawa lub zakrzaczone pobocze może ograniczyć widoczność między innymi dla kierowcy, pieszego. Ależ oczywiście. A może być to jedna z przyczyn zdarzeń lub wypadków. Ależ oczywiście. Czy niekoszone wały mogą spowodować w określonych przypadkach (obfite opady deszczu) opór i zdecydowane spowolnienie przepływu wody w ciekach wodnych a tym samym groźne ich spiętrzenie lustra? Oczywiście, że tak. To mój Szanowny Panie Redaktorze trzeba takie przypadki zgłaszać do Prokuratury lub do miejscowej i właściwej dla miejsca tego pobocza, wału jednostki Policji. Może wtedy osoby odpowiedzialne ruszą swoje 4 (cztery) litery i wykonają po prostu swój obowiązek, do którego jak piszecie są ZOBOWIĄZANI. Tylko tyle, albo aż tyle. Dlatego tez moja propozycja brzmi niech cały ten artykuł trafi jako zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa i może ten niekorzystny trend wreszcie się zmieni a my przestaniemy o tym mówić i pisać zajmując się innymi tematami ważnymi dla miasta, gminy i powiatu. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 18:52 Źródło komentarza: Miasto: - Wody Polskie nie reagują Autor komentarza: zrozpaczony Treść komentarza: Jak u mnie zadomowiły się murarki to też mam zgłaszać? I czy pszczoły dostaną jakieś małe tablice rejestracyjne? Wtedy będę wiedział do którego sąsiada zgłosić się po miód. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 18:30 Źródło komentarza: Ważne dla pszczelarzy. Termin mija 18 czerwca
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama