Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 24 lipca 2026 08:12
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Niech pan przyjedzie po zdjęcia

Był rok 1978, a może 1979. W „Jelczu” wdrażano wtedy nową licencję na wywrotki. Ojciec, pracownik zakładów, przyniósł 4-letniemu Wojtkowi plakat wywrotki. On bawił się nim tak długo, aż go zniszczył. Tego samego roku, 1 maja, fabryka otworzyła swoje bramy rodzinom pracowników. Wojtek, trzymający ojca za rękę, nie chciał oglądać maszyn. Z zaciekawieniem oglądał za to ciężarówki i autobusy...
Podziel się
Oceń

- Jak zdobywałeś te wszystkie bezcenne materiały, które znajdują się na stronie i przygotowujesz dla wydawnictwa?

- Udało mi się. Mam dużo zdjęć z Laskowic z lat pięćdziesiątych, sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Pisałem prośby do dyrekcji zakładów, użyczano mi to, tysiące godzin spędziłem w archiwach. Ostatnio gmina przejęła część eksponatów dotyczących obozu - widziałem opustoszałe gabloty w jelczańskim muzeum. Co będzie z modelami i pozostałymi eksponatami - nie wiadomo. Jeżeli miałbym możliwość i pomieszczenia, przejąłbym to muzeum, uzupełnił eksponaty, dołożył zdjęć i udostępniłbym mieszkańcom. Jestem pewien, że w Jelczu-Laskowicach znalazłbym ludzi, którzy przynieśliby różne rzeczy do muzeum i chcieliby tam być. Większość mieszkańców w ogóle nie wie, że mamy takie muzeum. Sam oprowadzałem tam dzieci z naszych szkół.

- Na którym roku kończy się w twoim blogu historia „Jelcza”?

- Opis fabryki jest do 1959 roku. Podzieliłem go na dwie części. Produkcja kończy się na latach 70. Nie ma tam berlieta, bo musiałem się wstrzymać ze względu na publikację w „Automobiliście”. Nie ma też dokładnych opisów ciężarówek steyr, jedynie kilka zdjęć umieszczonych na prośbę ludzi. Do lat 70. opis jest w miarę dokładny. Teraz pracuję nad historią zakładów w latach 1960 - 1965. Dużo się wtedy działo: podpisanie umowy z „Karosą”, pierwsze kroki, rozwijanie skrzydeł przez zakład. Licencja „Karosy” dała fabryce ogromne szanse rozwoju.

- Najlepszy okres „Jelcza” to lata 70.?

- „Jelcz” rozbujał się w latach 60. Wreszcie mieli ugruntowany profil produkcyjny - szła licencja Karosy i autobusy żubr. Pod koniec lat siedemdziesiątych żubra zastąpiono serią ciężarówek „300”. Powoli zaczynały wchodzić wozy strażackie. W 1966 powstał warsztat naprawczy na podwoziu stara. Star 66 zawojował rynek RWPG na bardzo długie lata. W bloku socjalistycznym nie było drugiego takiego samochodu. Eksportowany głównie do ZSRR i innych demoludów, a nawet do Libii. Potem była licencja Berlieta, skok w nowoczesność, nowe technologie. Wielu pracowników jeździło do Francji do fabryki Berlieta, aby się szkolić. W „Jelczu” wprowadzono pierwszą linię produkcyjną z automatami. To był wtedy szok. Widziałem tę linię już rozmontowaną w stanie spoczynku. Potem ciężarówki steyr - pierwsze umowy. Austriacka marka ciągle żyje. Lata 80. to wytłumienie rozwoju - kryzys gospodarczy, stan wojenny, strefa dolarowa. Potem znów zakład wziął oddech, ciężarówki stawały się coraz bardziej nowoczesne, uruchomiono produkcję autobusów turystycznych. W 1983 podpisano umowę o współpracy z węgierskim Ikarusem, były też konstrukcje typowo jelczańskie. Moim zdaniem nie wykorzystano możliwości, jakie dawała licencja Berlieta. Steyra też wykorzystano tylko w 50%. Ludzie wspominają, że dla autobusów berliet z wielkim rozmachem wybudowano halę E. Berliet przekazał wtedy całą technologię Jelczowi. W 1977 roku dostaliśmy prototyp autobusu turystycznego, a produkcję uruchomiono w 1983. Znalazłem zdjęcie z wystawy w Moskwie w tym roku, na którym stoi ten autobus, jeszcze na francuskich numerach.

- Jakie projekty były typowo jelczańskie - tu wymyślone i wyprodukowane?

- Dużo tego było. Na przykład autobus miejski w wersji czterodrzwiowej z drzwiami sterowanymi pneumatycznie. Licencja była berlietowska, ale układ drzwi wymyślono u nas. Były jeszcze karosa-super, autobus konferencyjny.

- Był autobus „Oławka”…

- Mały autobusik turystyczny. Kojarzony jest z przerobioną przyczepą autobusową, ale mało kto wie, że przyczepa była wtedy w fazie badań i wdrażania do produkcji seryjnej. Była jakby połową dużego autobusu. Telewizja Wrocław dostała „Oławkę” z Jelcza na próbę. Po oficjalnej i hucznej premierze pojazdu w 1964 roku, Jelcz dostał zamówienia na ponad 2000 tych autobusów. Produkcji jednak nigdy nie uruchomiono, pojazd skończył jako prototyp. Ludzie mówią czasami, że były dwie „Oławki”, ale nie potwierdzają tego konstruktorzy. Była też jedna „Odra” - autobus z dwoma osiami skrętnymi z przodu, który miał karoserię z aluminium i był o ponad tonę lżejszy od autobusu zwanego „ogórkiem”, czyli karosy na czeskiej licencji. Zdarzały się absurdy - kupiliśmy od Czechów licencję „ogórka”, uruchomiliśmy wersje pochodne, a później Czesi je od nas kupowali. Autobus miejski „Jelcz 039” to prawdziwy twór jelczański, zaprojektowany u nas. Przeszedł badania drogowe i inne, ale zakupiono licencję od Berlieta i pojazd został skasowany, produkcji nie wdrożono. Kabina 138 z 1984 roku to też wynalazek jelczański, który skończył jako prototyp. Prototypów było sporo, czasami ciężko się połapać, ale mnie się udaje...



Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Mieszkanka Treść komentarza: Za niewiedze i glupotę sie płaci Data dodania komentarza: 24.07.2026, 00:29 Źródło komentarza: Sprawa Karoliny Kaczor. Nagłe gaszenie pożaru Autor komentarza: Koko koko euro spoko Treść komentarza: Gosia daj sobie spokój, kompromitujesz się tylko. Data dodania komentarza: 23.07.2026, 21:57 Źródło komentarza: Sprawa Karoliny Kaczor. Nagłe gaszenie pożaru Autor komentarza: symetrysta Treść komentarza: Oława w pigułce. KO jak zawsze zaspała - młoda radna dała się nabrać prezesowi ZWiK (zgadnijmy na czyje zlecenie działał) - w prosty sposób znaleźli na niej haka. Przewodniczący Mazurek jak zawsze umył ręce niczym Piłat - a tak naprawdę krył radną, która w ostatnich miesiącach bardzo mocno zaczęła chwalić burmistrza. Wojewoda gdy zauważyła bierność władz lokalnych w końcu wkroczyła no i mleko się rozlało. Koncesjonowana opozycja, radni koalicji miejskiej podnoszący rączkę za każdą bzdurą burmistrza - no cóż tak Oława dziś wygląda i nie ma czym się chwalić. Naprawdę jeszcze potrzebujemy argumentów by odwołać burmistrza i radę? Naprawdę? Referendum powinno odbyć się tak naprawdę wczoraj. P.S. Dla licznych urzędowych obrońców burmistrza - jeśli uważacie, że to wewnętrza sprawa KO - to naprawdę zastanówcie się kogo polecania wykonuje prezes ZWiK i przewodniczący Mazurek. Jedna wielka sitwa. Data dodania komentarza: 23.07.2026, 21:03 Źródło komentarza: Sprawa Karoliny Kaczor. Nagłe gaszenie pożaru Autor komentarza: * Treść komentarza: Dopóki kasa i znajomości pana Kaczora były potrzebne, to było wszystko oki. Jak zaczęły się układy i układziki, podkopywanie i sięganie w Oławie po "stołki" we władzach KO-PO, to wszystko można teraz wyciągnąć na "światło" dzienne. Nie wiadomo, czy to cale zamieszanie, nie jest wewnętrzną wojenką koleżanek i kolegów z Oławskiego KO-PO i tzw Oławskiej opozycji. Wszyscy o tym wiedzieli, ale obowiązywała cisza, aż się wylało, bo taka była potrzeba. A teraz jeszcze, większość nieświadoma, pisze o jakiejś "odpowiedzialności karnej". Pani Kaczor, jako radnej, groziło tylko i wyłącznie pozbawienie mandatu, i nic ponad to. Nikt nie zwraca uwagi również na to, że ZWiK potwierdził podpisanie umowy z firmą pani Kaczor. Żadnych prawnych sankcji za to wszystko nie ma. "Powściągnijcie konie wszyscy komentujący" bo zaczyna być śmiesznie. Droga tzw. Oławska opozycjo i KO-PO, nie bądźcie śmieszni i żałośni. Rozpętaliście burze, pozbyliście się pani Kaczor i już, wystarczy. Więcej nic nie zrobicie, więc dajcie już sobie spokój. W sondażach wam to nie pomoże. Tracicie i panią Kaczor, i pana Soroczyńskiego, i poparcie Starosty i "starych wyjadaczy" z PO, wiec na czym chcecie zbudować swoją przyszłość. Na ścieżkach rowerowych? Data dodania komentarza: 23.07.2026, 20:53 Źródło komentarza: Sprawa Karoliny Kaczor. Nagłe gaszenie pożaru Autor komentarza: Krzysiek Treść komentarza: Tak beznadziejny komentarz, który jest nieudolna próba przekierowania uwagi mógł paść tylko tutaj - anonimowo. Data dodania komentarza: 23.07.2026, 20:38 Źródło komentarza: Sprawa Karoliny Kaczor. Nagłe gaszenie pożaru Autor komentarza: Pytam Treść komentarza: Jakby podrążyć to ciekawe co za firma dostarczała haftowane gadżety do urzędu miasta? Data dodania komentarza: 23.07.2026, 20:27 Źródło komentarza: Sprawa Karoliny Kaczor. Nagłe gaszenie pożaru
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama