Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 27 października 2026 19:40
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Niech pan przyjedzie po zdjęcia

Był rok 1978, a może 1979. W „Jelczu” wdrażano wtedy nową licencję na wywrotki. Ojciec, pracownik zakładów, przyniósł 4-letniemu Wojtkowi plakat wywrotki. On bawił się nim tak długo, aż go zniszczył. Tego samego roku, 1 maja, fabryka otworzyła swoje bramy rodzinom pracowników. Wojtek, trzymający ojca za rękę, nie chciał oglądać maszyn. Z zaciekawieniem oglądał za to ciężarówki i autobusy...
Podziel się
Oceń

- Jak zdobywałeś te wszystkie bezcenne materiały, które znajdują się na stronie i przygotowujesz dla wydawnictwa?

- Udało mi się. Mam dużo zdjęć z Laskowic z lat pięćdziesiątych, sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Pisałem prośby do dyrekcji zakładów, użyczano mi to, tysiące godzin spędziłem w archiwach. Ostatnio gmina przejęła część eksponatów dotyczących obozu - widziałem opustoszałe gabloty w jelczańskim muzeum. Co będzie z modelami i pozostałymi eksponatami - nie wiadomo. Jeżeli miałbym możliwość i pomieszczenia, przejąłbym to muzeum, uzupełnił eksponaty, dołożył zdjęć i udostępniłbym mieszkańcom. Jestem pewien, że w Jelczu-Laskowicach znalazłbym ludzi, którzy przynieśliby różne rzeczy do muzeum i chcieliby tam być. Większość mieszkańców w ogóle nie wie, że mamy takie muzeum. Sam oprowadzałem tam dzieci z naszych szkół.

- Na którym roku kończy się w twoim blogu historia „Jelcza”?

- Opis fabryki jest do 1959 roku. Podzieliłem go na dwie części. Produkcja kończy się na latach 70. Nie ma tam berlieta, bo musiałem się wstrzymać ze względu na publikację w „Automobiliście”. Nie ma też dokładnych opisów ciężarówek steyr, jedynie kilka zdjęć umieszczonych na prośbę ludzi. Do lat 70. opis jest w miarę dokładny. Teraz pracuję nad historią zakładów w latach 1960 - 1965. Dużo się wtedy działo: podpisanie umowy z „Karosą”, pierwsze kroki, rozwijanie skrzydeł przez zakład. Licencja „Karosy” dała fabryce ogromne szanse rozwoju.

- Najlepszy okres „Jelcza” to lata 70.?

- „Jelcz” rozbujał się w latach 60. Wreszcie mieli ugruntowany profil produkcyjny - szła licencja Karosy i autobusy żubr. Pod koniec lat siedemdziesiątych żubra zastąpiono serią ciężarówek „300”. Powoli zaczynały wchodzić wozy strażackie. W 1966 powstał warsztat naprawczy na podwoziu stara. Star 66 zawojował rynek RWPG na bardzo długie lata. W bloku socjalistycznym nie było drugiego takiego samochodu. Eksportowany głównie do ZSRR i innych demoludów, a nawet do Libii. Potem była licencja Berlieta, skok w nowoczesność, nowe technologie. Wielu pracowników jeździło do Francji do fabryki Berlieta, aby się szkolić. W „Jelczu” wprowadzono pierwszą linię produkcyjną z automatami. To był wtedy szok. Widziałem tę linię już rozmontowaną w stanie spoczynku. Potem ciężarówki steyr - pierwsze umowy. Austriacka marka ciągle żyje. Lata 80. to wytłumienie rozwoju - kryzys gospodarczy, stan wojenny, strefa dolarowa. Potem znów zakład wziął oddech, ciężarówki stawały się coraz bardziej nowoczesne, uruchomiono produkcję autobusów turystycznych. W 1983 podpisano umowę o współpracy z węgierskim Ikarusem, były też konstrukcje typowo jelczańskie. Moim zdaniem nie wykorzystano możliwości, jakie dawała licencja Berlieta. Steyra też wykorzystano tylko w 50%. Ludzie wspominają, że dla autobusów berliet z wielkim rozmachem wybudowano halę E. Berliet przekazał wtedy całą technologię Jelczowi. W 1977 roku dostaliśmy prototyp autobusu turystycznego, a produkcję uruchomiono w 1983. Znalazłem zdjęcie z wystawy w Moskwie w tym roku, na którym stoi ten autobus, jeszcze na francuskich numerach.

- Jakie projekty były typowo jelczańskie - tu wymyślone i wyprodukowane?

- Dużo tego było. Na przykład autobus miejski w wersji czterodrzwiowej z drzwiami sterowanymi pneumatycznie. Licencja była berlietowska, ale układ drzwi wymyślono u nas. Były jeszcze karosa-super, autobus konferencyjny.

- Był autobus „Oławka”…

- Mały autobusik turystyczny. Kojarzony jest z przerobioną przyczepą autobusową, ale mało kto wie, że przyczepa była wtedy w fazie badań i wdrażania do produkcji seryjnej. Była jakby połową dużego autobusu. Telewizja Wrocław dostała „Oławkę” z Jelcza na próbę. Po oficjalnej i hucznej premierze pojazdu w 1964 roku, Jelcz dostał zamówienia na ponad 2000 tych autobusów. Produkcji jednak nigdy nie uruchomiono, pojazd skończył jako prototyp. Ludzie mówią czasami, że były dwie „Oławki”, ale nie potwierdzają tego konstruktorzy. Była też jedna „Odra” - autobus z dwoma osiami skrętnymi z przodu, który miał karoserię z aluminium i był o ponad tonę lżejszy od autobusu zwanego „ogórkiem”, czyli karosy na czeskiej licencji. Zdarzały się absurdy - kupiliśmy od Czechów licencję „ogórka”, uruchomiliśmy wersje pochodne, a później Czesi je od nas kupowali. Autobus miejski „Jelcz 039” to prawdziwy twór jelczański, zaprojektowany u nas. Przeszedł badania drogowe i inne, ale zakupiono licencję od Berlieta i pojazd został skasowany, produkcji nie wdrożono. Kabina 138 z 1984 roku to też wynalazek jelczański, który skończył jako prototyp. Prototypów było sporo, czasami ciężko się połapać, ale mnie się udaje...



Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: * Treść komentarza: No fakt. Okręgi jednomandatowe to jest lek na te układy partyjne i układziki. Powinien być jeszcze jakiś bardziej uproszony system referendum, w sprawie odwołania wójta i burmistrza, oraz jakąś formę odwołania leniwego posła lub senatora. Ale jak na razie to taka „polityczna mrzonka”. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 19:18 Źródło komentarza: Co z kolejną kadencją burmistrza Frischmanna? Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Masz absolutną rację, że teoria i przepisy to jedno, a polityczna praktyka to drugie. Zgadzam się z Tobą, że wrzucanie wszystkich wielokadencyjnych wójtów czy burmistrzów do jednego worka jest niesprawiedliwe – wielu z nich to byli świetni, uczciwi gospodarze, których rozwój gmin został sztucznie przerwany przez limity. Masz też stuprocentową rację z tymi „lokalnymi książętami” z Sejmu. Rzeczywiście zdarzają się posłowie czy senatorowie, którzy z tylnego fotela trzęsą całymi powiatami, ustawiając konkursy na dyrektorów czy obsadzając spółki swoimi ludźmi. Tyle że problem, o którym piszesz – czyli „martwe dusze” na jedynkach list wyborczych – to nie jest wina braku limitu kadencji, ale naszego systemu wyborczego i ordynacji. Problem polega na tym, że w Polsce to szefowie partii, a nie obywatele, decydują o kształcie list. Jeśli lojalny, ale bierny poseł dostanie „jedynkę” w silnym dla danej partii regionie, to wejdzie do Sejmu niemal automatycznie, choćby przez całe 4 lata nie odezwał się z mównicy ani słowem. Wprowadzenie limitu kadencji zmieniłoby tylko tyle, że zamiast jednej „martwej duszy” szef partii wstawiłby na pierwsze miejsce inną, równie posłuszną, nową osobę. Dlatego zamiast zakazywać ludziom startu, skuteczniejsza byłaby zmiana ordynacji – na przykład na jednomandatowe okręgi lub system, w którym to głosy wyborców, a nie miejsce na liście, mają decydujące znaczenie. Wtedy tacy „przesypiacze” kadencji zniknęliby z Sejmu błyskawicznie, bo ludzie rozliczaliby ich z realnej pracy, a nie z przynależności partyjnej. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 16:28 Źródło komentarza: Co z kolejną kadencją burmistrza Frischmanna? Autor komentarza: Peyo Treść komentarza: Gratulacje i życzę dalszej takiej kariery. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 15:26 Źródło komentarza: Młody aktor z Jelcza-Laskowic na festiwalu w Gdyni Autor komentarza: Pytam Treść komentarza: Może Babcia miała wąsy? Data dodania komentarza: 27.10.2026, 15:00 Źródło komentarza: Kierowca zginął. Jeden dzień i aż trzy zdarzenia na autostradzie Autor komentarza: Kazik Treść komentarza: Coś się Wam ta konstrukcja nie udała. Teren ogrodzony taśmą. Rozbierzcie to bo śmiech na sali . Do tragedii nie daleko . Taśma wszystkich nie zatrzyma , a stos w każdej chwili może runąć. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 14:55 Źródło komentarza: OŁAWA Kawałek dyniowej wioski w... mieście Autor komentarza: Gość Treść komentarza: Najlepiej iść do CZARNEJ mafii oni za co łaska wszystko przyklepią nawet rozwód po 20 latach małżeństwa jak u pana Jacka Kury. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 14:48 Źródło komentarza: Ania i Mariusz powiedzieli sobie sakramentalne „TAK”
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama