Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 12 czerwca 2026 13:03
ZOBACZ:
Reklama
Reklama
Reklama Tauron
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Nie ma już problemów stricte lokalnych, bolączki Paragwaju odbiją się na nas

Z Wojciechem Ganczarkiem - laureatem Nagrody Magellana 2022 za książkę reporterską "Sprzedani. Reportaże z peryferii" - rozmawia Jerzy Kamiński
Nie ma już problemów stricte lokalnych, bolączki Paragwaju odbiją się na nas
Wojciech Ganczarek w mieście Santa Fe, stolicy argentyńskiej prowincji o tej samej nazwie.

Autor: fot. Agustin Binetti

Podziel się
Oceń

- Gdzie się urodziłeś, gdzie i jakie szkoły ukończyłeś, zanim przerwałeś studia doktoranckie na UJ, by wyjechać w świat?

- Urodziłem się w Jelczu-Laskowicach, w domu miejscowych nauczycieli Bożeny i Ryszarda Ganczarków. Mama w dalszym ciągu naucza matematyki, natomiast ojciec uczył WoS-u i przedmiotów pokrewnych. Jak się miało okazać, moje zainteresowania dryfowały zawsze gdzieś pomiędzy tymi dwoma dziedzinami. To również w rękach taty po raz pierwszy zobaczyłem aparat fotograficzny, stary radziecki Zenit. Fotografem co prawda się nie stałem, ale w ostatnich latach intensywnie używam kamer. Chodziłem do szkoły podstawowej, a następnie Gimnazjum numer 1 w Jelczu-Laskowicach. Pamiętam, że w moich czasach była to taka "gorsza" lub może lepiej: "peryferyjna" szkoła w naszym miasteczku. Większą i położoną w centrum miejscowości "dwójkę" uważało się w jakimś sensie za istotniejszą. Tymczasem to właśnie do "jedynki" uczęszczali uczniowie i uczennice z okolicznych wiosek. Wówczas ten fakt nie wzbudzał we mnie przesadnego zainteresowania, ale teraz myślę sobie: może tak zrodziło się moje późniejsze zainteresowanie peryferią? Gdy w okolicach 20. roku życia zacząłem podróżować autostopem, nigdy nie skusiły mnie Paryż, Praga czy Amsterdam. Od razu obrałem kurs na to, co mniej uczęszczane: Iran, Białoruś czy Gruzja (jeszcze zanim stała się mekką polskiej turystyki).

Poszedłem do liceum numer 3 we Wrocławiu. Do dziś wspominam codzienne dojazdy pociągiem. Na studia rzeczywiście wybrałem się do Krakowa, na Uniwersytet Jagielloński, gdzie skończyłem dwa kierunki: fizykę teoretyczną i matematykę stosowaną. W pytaniu wspominasz o doktoracie - nigdy go nie zacząłem. Chociaż rzeczywiście: dla mnie i garstki moich znajomych, którzy dotrwaliśmy do 5. roku fizyki teoretycznej na UJ - a było nas jedynie 6 czy 7 osób! - doktorat stanowił wybór oczywisty. Współpracowaliśmy z grupami badawczymi, publikowaliśmy po angielsku w amerykańskich czasopismach naukowych, co innego mieliśmy robić, niż iść na doktorat? Ale ja nie byłem pewny, czy to aby na pewno droga dla mnie. Stwierdziłem, że się zastanowię i w tzw. międzyczasie pojeżdżę rowerem. Może z rok, tak sądziłem. I kupiłem bilet do Meksyku. Moi znajomi rzeczywiście rozpoczęli doktoraty. Wielu bardzo potem narzekało i - jeśli się nie mylę - większość nie jest dziś zawodowo związana z nauką.

- Jak często bywasz w Jelczu-Laskowicach i czy oprócz rodziców jest tu jeszcze ktoś z rodziny?

- Ostatni raz byłem tam w roku 2018. Wiązało się to z procesem powstawania książki "Sprzedani. Reportaże z peryferii". W ramach programu rezydencji literackich Funduszu Wyszehradzkiego przyznano mi półtoramiesięczny pobyt w Bratysławie. Tam powstało kilka rozdziałów książki. Okazja posłużyła mi do odwiedzenia rodzinnego miasta, gdzie dzisiaj mieszkają w dalszym ciągu moi rodzice. Moja siostra i brat przeprowadzili się do Wrocławia, ale wiem, że bywają często w J-L.

- W jaki sposób znalazłeś się w Ameryce Południowej i dlaczego właśnie Paragwaj/Argentyna?

- W październiku 2013 roku rozpocząłem w Cancun w Meksyku podróż rowerową przez kontynent. Sądziłem, że będzie ona trwała około roku, więc początkowo poruszałem się dość szybko. Ten etap podróży skończył się po kilku miesiącach i wkrótce miałem spędzić ponad rok w jednym tylko kraju, mianowicie w Wenezueli. Tam powstała moja pierwsza książka "Upały, mango i ropa naftowa". To także wtedy, czytając sporo o historii kontynentu, mój wzrok zatrzymał się na Paragwaju, kraju o dziejach bardzo nietypowych. I kraju nieznanym, a wszystko co nieznane, co zaniedbane, co peryferyjne, jakoś zawsze przykuwało moją uwagę. Wtedy podjąłem decyzję: najbliższy dłuższy przystanek - Paragwaj. I rzeczywiście spędziłem w tym kraju blisko rok, powstał film "Soy paraguayo", pokazany później - ku mojemu zaskoczeniu - na wielu festiwalach filmowych, no i książka "Sprzedani. Reportaże z peryferii". Do Argentyny wjechałem od strony Boliwii w marcu 2019 roku z pomysłem na kolejny film dokumentalny. Drugą połowę roku spędziłem w Urugwaju, a w styczniu 2020 wróciłem do Argentyny przez Buenos Aires. Szesnastego marca dojechałem do niedużej miejscowości Junin de los Andes w prowincji Neuquen (niedużej... 15 tys. mieszkańców, niemal tyle samo, co Jelcz-Laskowice), a trzy dni później prezydent Alberto Fernandez ogłosił, że nikt nie może wyjść z domu przez najbliższe dwa tygodnie. Potem przez kolejne dwa, i tak aż do grudnia. W ten sposób pandemia zdecydowała o moim znacznie dłuższym pobycie w Argentynie. I to nie tylko ze względu na przymusowy postój w Junin de los Andes. Prawie 9 miesięcy spędzonych w tej miejscowości pozwoliło mi przyjrzeć się i wyrobić w sobie wrażliwość na dość paradoksalny problem: w bardzo słabo zaludnionym regionie, jakim jest Patagonia, nie ma miejsca dla ludzi. Bezkresne - i zazwyczaj nieużytkowane - ziemie podzielone są, niczym w czasach feudalizmu, między niewielu właścicieli, a większa część ludności żyje w ścisku w mikroskopijnych miasteczkach. Tak to już jest, że człowiek widząc coś niezrozumiałego, odruchowo szuka wyjaśnienia. No i tak szukam: w podróży, w rozmowach, w wywiadach, w historii, prawodawstwie i w refleksji. Te dociekania rejestruję za pomocą stałoogniskowego obiektywu z lat 60. z mocowaniem typu M42. Jeśli się nie mylę, tego samego mocowania używają stare radzieckie Zenity, którymi mój ojciec fotografował jelczańskie lasy i mazurskie jeziora. Piękny obraz, proszę pana. A jakie kolory przy filmowaniu pod słońce!

- To jest twoje miejsce na świecie na zawsze, czy jednak tylko tymczasowo i cały czas szukasz?



Wschodni Paragwaj to jedna wielka plantacja soi

Wschodni Paragwaj to jedna wielka plantacja soi

Zimowe pozdrowienia z El Chaltén, gdzie znajduję się obecnie!

Zimowe pozdrowienia z El Chaltén, gdzie znajduję się obecnie!

To dwa bliźniacze zdjęcia tej samej frakcji paragwajskiego Chaco (zachodni Paragwaj) sfotografowane przez satelitę Landstat w 1985 i 2020 roku

To dwa bliźniacze zdjęcia tej samej frakcji paragwajskiego Chaco (zachodni Paragwaj) sfotografowane przez satelitę Landstat w 1985 i 2020 roku

To dwa bliźniacze zdjęcia tej samej frakcji paragwajskiego Chaco (zachodni Paragwaj) sfotografowane przez satelitę Landstat w 1985 i 2020 roku

To dwa bliźniacze zdjęcia tej samej frakcji paragwajskiego Chaco (zachodni Paragwaj) sfotografowane przez satelitę Landstat w 1985 i 2020 roku

Na dnie wyschniętego jeziora Colhue Huapi w środkowej Patagonii. Wojciech Ganczarek robi zdjęcie Martinowi - to potomek litewskich emigrantów, mieszkaniec miasteczka Sarmiento, który bierze udział w j

Na dnie wyschniętego jeziora Colhue Huapi w środkowej Patagonii. Wojciech Ganczarek robi zdjęcie Martinowi - to potomek litewskich emigrantów, mieszkaniec miasteczka Sarmiento, który bierze udział w j


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: z bbs-u Treść komentarza: a zastępcą burmistrza Ładna Wiola. To już pewne. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 12:47 Źródło komentarza: Oboje już nie są w partii. Co dalej z nimi po KO? Autor komentarza: O Ława Treść komentarza: Mogę się mylić, ale trochę trąca podejściem typu: "Podpisałem, jak miałem z tego benefit, ale skoro już nie mam, to mi się nie podoba ten pomysł. W ogóle po co tam sąd przenosić?!" Data dodania komentarza: 12.06.2026, 11:56 Źródło komentarza: Czy nowy budynek sądu musi być "tak daleko"? Autor komentarza: Senator, czy inny radny?! Treść komentarza: Deszcz pada i są kałuże, no kto by pomyślał?! Tak to jest jak się szuka promocji na "ex-skluzywnych" osiedlach... Data dodania komentarza: 12.06.2026, 11:50 Źródło komentarza: To nie droga, tylko asfalt techniczny - tłumaczy dyrektor Poślad Autor komentarza: * Treść komentarza: Coś się komuś "pozajączkowało" z tym artykułem. Panie Poślad, można przy co drugiej posesji zrobić drenaż francuski, i będzie spokój do czasy zrobienie odwodnienia i ulicy. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 11:34 Źródło komentarza: To nie droga, tylko asfalt techniczny - tłumaczy dyrektor Poślad Autor komentarza: Pekińczyk Treść komentarza: "Ten wniosek złożyłem, bo muszę teraz jako były rady RM walczyć z radnymi nieporadnymi koalicji rządzącej" jak pan Mikosiak pięknie określił radnych koalicji BBS-PiS. Data dodania komentarza: 12.06.2026, 11:02 Źródło komentarza: Były radny nie odpuszcza, bo przejście jest, ale... suchą nogą przejść się nie da Autor komentarza: Bój w hucie Treść komentarza: Ile dzieci urodziło się w tym czasie? Data dodania komentarza: 12.06.2026, 10:58 Źródło komentarza: Odeszli w maju 2026 r.
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama