- Do Bystrzycy przyjechałam na zaproszenie pań z miejscowego Koła Gospodyń Wiejskich - mówiła Magdalena Biejat w rozmowie z nami. - Jestem tutaj, żeby ich wysłuchać, odpowiedzieć na wszystkie pytania, po prostu porozmawiać... Kampanii już nie ma, ale praca nie kończy się po wyborach. Dlatego każde takie zaproszenie to dla mnie ogromna radość i możliwość wysłuchania od ludzi, co ich wkurza, co chcieliby zmienić, a co napawa ich nadzieją. Bo jeśli mamy stanowić dobre prawo i budować Polskę dobrą dla wszystkich, to przede wszystkim musimy się wsłuchiwać w głos ludzi. Cieszę się, że w różnych częściach kraju koła gospodyń wiejskich działają coraz prężniej i regularnie się umacniają. Słyszałam też, że powstają już pierwsze koła gospodarzy wiejskich i... bardzo dobrze. Jeszcze jako działaczka społeczna bardzo dużo współpracowałam z kołami gospodyń wiejskich i wiem, jak niesamowite rzeczy potrafią się dziać w takich organizacjach. Czasem są to działania zupełnie niestandardowe, znam takie KGW na Mazurach, które organizują wspólne surfowanie. To jest w takich organizacjach najwspanialsze - może przyjąć taki kształt, jaki tylko zechce.
W spotkaniu uczestniczyło ok. 50 osób, głównie kobiet. Otworzył je radny Jakub Turański z Bystrzycy, witając wicemarszałkinię Senatu Magdalenę Biejat, pełnomocniczkę wojewody dolnośląskiego do spraw równego traktowania Katarzynę Lubiniecką-Różyło, wójta Artura Piotrowskiego, gminną sekretarz Małgorzata Sienkiewicz oraz wszystkich zebranych, wśród których nie brakowało przedstawicielek kół gospodyń wiejskich oraz Klubu Seniora Kalina.
Wójt wręczył gościni kwiaty, a przedstawicielki KGW chleb, który został wyróżniony podczas dożynek. W rewanżu Magdalena Biejat przekazała zebranym upominki i zaprosiła wszystkich do Senatu. Rozmowa miała charakter otwarty, każdy mógł zadać dowolne pytanie. Poruszono szereg kwestii społeczno-politycznych. Jednym z pierwszych tematów była cena, jaką płaci się za obronę niepopularnych poglądów, zwłaszcza w kontekście praw kobiet. Magdalena Biejat podkreśliła, jak ważne jest wsparcie rodziny i współpracowników w obliczu hejtu, zaznaczając jednocześnie, że równouprawnienie to także prawa mężczyzn, np. do urlopów rodzicielskich.
Dyskutowano również o strategii politycznej i planach na przyszłość. Wicemarszałkini wskazywała na konieczność budowania państwa, które daje poczucie wolności poprzez bezpieczeństwo socjalne i dobrą edukację. Wymieniła konkretne działania Lewicy, z której się wywodzi, takie jak walka o "rentę wdowią", wprowadzenie dodatkowego urlopu dla rodziców wcześniaków czy pilotaż skrócenia czasu pracy. Duży nacisk położono na kwestię asystencji osobistej dla osób z niepełnosprawnościami, co ma kluczowe znaczenie dla odciążenia opiekujących się nimi kobiet.
Nie zabrakło trudnych pytań, m.in. o podatek katastralny. Biejat wyjaśniła, że popiera opodatkowanie od trzeciego mieszkania wzwyż, aby ograniczyć traktowanie lokali jako inwestycji spekulacyjnych, co winduje ceny. Zaznaczyła przy tym, że priorytetem jest budowa tanich mieszkań na wynajem, na co przeznaczono miliardowe środki.
Ważnym elementem dyskusji był głos samych członkiń Kół Gospodyń Wiejskich. Zgłaszały one problem rosnącej biurokracji i "kłód rzucanych pod nogi" w postaci skomplikowanych rozliczeń i podatków, co utrudnia im społeczną aktywność. Padło również pytanie o fundusze senackie dla KGW, jednak wicemarszałkini wyjaśniła, że takich środków Senat nie posiada.



































Napisz komentarz
Komentarze