I dalej pisze: - Na wysokości Lizawic jest nie tylko problem z miejscem siedzącym, ale ludzie już tłoczą się w ogóle pociągu. W Świętej Katarzynie to już wisienka na torcie - ścisk jak ryby w puszce.
- Parę dni temu 20 minut czekałam na dworcu, bo się spóźniłam - opisuje sytuację sprzed paru dni Pasażerka. - Na peronie, ponieważ brzydzę się czekać na dworcu tymczasowym. Nie chciałabym się zarazić wszami czy świerzbem. Posta sprawa, a miasto czy PKP nie potrafią jej załatwić.
I wiadomość z dzisiaj: - Peron rano na dworcu oblodzony, na resztki śniegu napadał deszcz. Upadłam, na szczęście nic mi się nie stało, ale mogliby wcześniej zeskrobać przymarznięty śnieg i czymś posypać. Nie trzeba czekać na wypadek.







Napisz komentarz
Komentarze