Zaczęło się parę miesięcy temu od protestów przeciwko zmianom w miejscowym planie zagospodarowania, co - jak przekonywali protestujący - otworzyłoby furtkę do wybudowania pod ich oknami firmy, która realnie pogorszyłaby jakość życia w Miłoszycach, Dziuplinie jak również w Jelczu-Laskowicach wzdłuż ulicy Oleśnickiej. Sprawa nie była czysto teoretyczna, bo jednym z wnioskodawców zmian w tej części Miłoszyc jest znana firma Rekord Hale Namiotowa, która w tym miejscu chciałaby wybudować wielką halę o długości ok. 500 metrów (powierzchnia zabudowy ok. 4 ha, w tym miejsca parkingowe dla 542 samochodów osobowych oraz 20 dla ciężarowych). Sprawę protestu szeroko relacjonowaliśmy, co odbiło się w internecie szeregiem emocjonalnych komentarzy.
23 lutego sołtys i rada sołecka zaprosiła mieszkańców na spotkanie, którego celem miało być rzetelne i spokojne przedstawienie faktów dotyczących sytuacji, która budzi wiele emocji i pytań. I w zasadzie tak się stało.
Jak podkreślał sołtys Miłoszyc Mirosław Przybylski, nikomu nie chodzi o jakieś blokowanie rozwoju regionu, tylko o wspólne dobro. Zaznaczył, że wszyscy chcą, aby był rozwój, aby powstawały nowe miejsca pracy, ale nie kosztem mieszkańców i nie z krzywdą dla nich.
Wojciech Wartalski, prowadzący w Miłoszycach firmę - inżynier o specjalności inżynieria środowiska, z uprawnieniami do projektowania - precyzyjnie wytłumaczył, czym jest miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego (MPZP) i skąd wziął się sprzeciw wobec zmian w MPZP Miłoszyce Północ. Zwrócił uwagę przede wszystkim na to, co najbardziej boli mieszkańców, a co nie wybrzmiało wystarczająco donośnie na styczniowym zebraniu wiejskim. Chodzi o planowane zmiany, które mogłyby skutkować znacznymi uciążliwościami, jeżeli chodzi o ochronę środowiska. Otóż dotychczasowy plan nie dopuszcza w tym miejscu inwestycji szczególnie szkodliwych dla środowiska i zdrowia ludzi, tymczasem ten planowany przewidywał "inwestycje potencjalnie uciążliwe". Dopuszczał także to, że szkodliwość i uciążliwość może wykraczać poza granice inwestycji, podczas gdy istniejący plan wyraźnie tego zakazywał. I to w zasadzie są najważniejsze punkty, z powodu których mieszkańcy obawiają się zmiany planu. Bo skoro zmieniony MPZP dopuszczałby takie inwestycji, to otworzyłby drogę do wniosków o takie właśnie inwestycje, czego mieszkańcy się obawiają, mając w Miłoszycach od wielu miesięcy problem z już istniejącym zakładem - od jakiegoś czasu stał się dla nich mocno uciążliwy, a sprawa trafiła do prokuratury.
Jak już informowaliśmy, presja mieszkańców przyniosła skutek - parę tygodni temu na sesji Rady Miejskiej burmistrz Piotr Staszczyk zapowiedział, że nie będzie dalszego procedowania zmian miejscowego planu zagospodarowania w Miłoszycach. W odpowiedzi na petycję, aby zrobić to formalnie, czyli poprzez uchwałę, odpowiedział: - Projekt Zmiany Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego Miłoszyce - Północ" nie zostanie przedłożony Radzie Miejskiej do uchwalenia na sesji, co skutkuje formalnym zakończeniem procedury planistycznej. Tym samym odstąpiono od uchwalenia zmiany obowiązującego Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego Miłoszyce - Północ.
To zapewnienie nie wystarczyło mieszkańcom Miłoszyc. Pod koniec stycznia na profilu facebookowym Rady Sołeckiej Miłoszyc można było przeczytać: - Po spotkaniach z Panem Burmistrzem, po setkach rozmów między sobą, z mieszkańcami oraz prawnikami i po zebraniu ponad 800 podpisów pod protestem - dostaliśmy pismo, że nowy MPZP nie będzie procedowany! To ogromny krok w dobrą stronę. Dziękujemy za dialog i wysłuchanie głosu mieszkańców. Ale żeby mówić o pełnym sukcesie, potrzebny jest jeszcze jeden, bardzo ważny krok. Po analizie dokumentów przez prawników wiemy, że do bezpieczeństwa na kolejne lata potrzebne jest głosowanie Rady nad wycofaniem uchwały, która nadal formalnie otwiera drogę do zmian w MPZP. Dlatego 30.01.2026 sołtysi Miłoszyc i Dziupliny złożyli oficjalny wniosek do Pana Burmistrza, aby takie głosowanie zostało przeprowadzone. Jeśli uchwała zostanie cofnięta i przegłosowana przez Radnych - wtedy naprawdę będziemy mogli powiedzieć: Miłoszyce wygrały.
Podczas spotkania 23 lutego, na które zaproszono burmistrza, ten kolejny raz próbował przekonać mieszkańców do zmian w planie, ale nie takich, jakich życzyłby sobie inwestor, tylko takich, jakich chcieliby sami mieszkańcy, co chroniłoby ich lepiej niż istniejący plan.
- Na spotkaniu podało zdanie, że chcecie, aby plan był odporny na kreatywne interpretacje - mówił burmistrz. - Moje zdanie jest takie, że obecnie obowiązujący plan nie jest odporny na kreatywność potencjalnych inwestorów i tego się obawiam. Zapewniłam jednak w mediach i na spotkaniu, że tematu proponowanych zmian już nie ma, one nie były przedstawione Radzie Miejskiej, więc o nich zapomnijmy, choć moim zdaniem warto zabezpieczyć się lepiej zapisami w nowym planie.
W dyskusji paru mieszkańców wyraźnie jednak dawało znać, że nie chcą żadnych zmian w planie. Owszem, przyznali, że burmistrz ma rację, bo ten istniejący nie załatwi wszystkich spraw, są pewne zagrożenia, ale mimo wszystko wolą ten obecny, bo chroni lepiej, niż proponowane zmiany.
- Od 25 lat to działało - mówił jeden z nich. - Jakoś nikt nie wszedł tu z uciążliwą produkcją. Oczywiście nic nie przeszkodzi na przeszkodzi, aby kiedyś mieszkańcy złożyli projekt uchwały w sprawie jakichś zmian w miejscowych planie zagospodarowania przestrzennego, jeśli taka będzie ich wola. Zwrócę jednak uwagę, że obecnie proponowane zmiany nie wyszły od mieszkańców, to nie oni byli inicjatorami. Dlatego więc może na tym etapie lepiej zamknąć tę procedurę, która wywołała burzliwą dyskusję i tyle emocji, co wcale nie zamyka drogi, aby w przyszłości takie inicjatywy podejmować, tylko niech to będzie wynik przede wszystkim woli mieszkańców.
Ich zdaniem zmianę rozpoczęła uchwała i to uchwała musi ją zakończyć. Jak tłumaczył sołtys Miłoszyc, jeżeli zbiorą 300 podpisów, to mieszkańcy sami mogą zgłosić projekt uchwały o odstąpieniu od przygotowywania planu. Mógłby to jednak - proponowali - zrobić sam burmistrz.
- Nie musicie zbierać żadnych podpisów, bo nie ma już dalszego procedowania zmian w planie - zapewniał burmistrz. - Jeżeli nie chcecie żadnych zmian, możemy to przystąpienie do zmiany planu zakończyć. To nie jest dla mnie żaden problem. Uważam, że temat jest zamknięty, ale jeżeli nadal się obawiacie i chcecie odwołania tej uchwały, to na marcowej sesję wycofam uchwałę o przystąpieniu do zmiany planu. Czyli ten plan, które jest obecnie, nadal będzie obowiązywał.







Napisz komentarz
Komentarze