Profesor historii Krzysztof Ruchniewicz - mieszkaniec gminy Jelcz-Laskowice, którego materiały dotyczące lokalnej historii publikujemy na naszych łamach - został odwołany z funkcji dyrektora Instytutu Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego w sierpniu 2025. Z informacji "WP" wynika, że wątpliwości zgłaszał kontrwywiad. Jak czytamy w tekście Parafianowicza, podejrzenia służb "wzbudziła m.in. niechęć Ruchniewicza do Centrum Lemkina, które dokumentuje rosyjskie zbrodnie na Ukrainie, ale też kwestionowanie programów nakierowanych na Ukrainę i Białoruś". Za niepokojące uznano też - jak pisze "WP" - jego relacje z Ursem Unkaufem, niemieckim lobbystą, sympatyzujący z rosyjską Grupą Wagnera.
- Te zarzuty absolutnie nie stwierdzają, że Ruchniewicz był jakimś agentem - komentuje źródło "WP" w polskiej dyplomacji. - Natomiast państwo w takich sytuacjach musi działać. W sprawach rosyjskich nie stać nas na ryzyko. Niestety, za złe znajomości się płaci. To bardzo częsta reguła w dyplomacji czy wszelkiej działalności zagranicznej...
- Twierdzenie, że jest notatka kontrwywiadu o mnie, budzi mój niepokój. Byłem śledzony? Mam telefon na podsłuchu? Tak czy siak, ktoś tu ma bujną wyobraźnię - komentuje prof. Krzysztof Ruchniewicz dla "Wyborczej". Zaprzecza sugestiom "WP" i publikuje oświadczenie na ten temat:

*
Cały tekst z "Wirtualnej Polski możecie przeczytać TU:







Napisz komentarz
Komentarze