I dalej: - Córka w wieku 3 lat nie dostała się do żadnego z przedszkoli - fakt, przez moje przeoczenie, jednak zapewniano nas o rekrutacji uzupełniającej. Czekając kilka miesięcy dowiedzieliśmy się, że owa się nie odbędzie, bo nie ma miejsc w placówkach. Ale może magicznym sposobem coś się zwolni i mamy czekać na telefon? Czekaliśmy rok, aż doczekaliśmy się kolejnej rekrutacji i znowu niespodzianka - nie mogę rekrutować dziecka, bo kolejny rok nie ma miejsc. Brak możliwości zgłoszenia dziecka do placówki w Jelczu-Laskowicach. Przez rok czasu nikt nie przejął się dzieciakami, które czekają na przedszkole i nie zrobiono kompletnie nic, aby powstały dodatkowe grupy. Jednak dzwoniąc do urzędu dowiaduje się, że dziecko mogę próbować zgłosić do przedszkola w Minkowicach Oławskich, ewentualnie Wójcicach. Mam przedszkole pod samym blokiem, co jest dodatkowo frustrujące. Zapytałam panią urzędnik, jak mają radzić sobie rodzice, którzy nie posiadają samochodu albo mają małego noworodka w domu. Pani - zdziwiona faktem, że można nie mieć samochodu albo po prostu dzielić go z mężem, który akurat codziennie jest w pracy - odpowiada, że JEST KOMUNIKACJA MIEJSKA. A no tak, szczególnie zimą jest bardzo niezawodna, na powrotny wcale nie trzeba czekać, a mając małe dziecko z pewnością przewieziemy dodatkowo malucha w gondoli. Mnie to nie dotyczy, oczywiście mogę się domyślać, ale dodatkowa frustracja wynika z dodatkowej logistyki czy kosztów, bo - jak wspominałam - widzę przedszkole z okna.
Zadziwia mnie fakt, jak w całej Polsce zamykane są placówki, bo brakuje dzieci, oczywiście w Jelczu jest odwrotnie - dzieci jest za dużo? Może dlatego, że córka miała pecha urodzić się w 2022 roku? Dodatkowo chcąc już nawet zapisać dziecko do prywatnej placówki jestem przerażona cenami. Dlaczego w Oławie czesne za prywatną placówkę zaczynają się od 500 zł, a w Jelczu łącznie z wyżywieniem trzeba zapłacić za dziecko ponad 2000 zł? Ktoś mi to wytłumaczy?
Za rok druga córka kończy 3 lata i już nie wiem, czego mam się spodziewać. Na profilu burmistrza, na forach ani słowa o sytuacji w przedszkolach, ile to już trwa? Za to kolejne gratulacje i wsparcie dla zagranicznej świeżo upieczonej mamy. Jak mieć chęci na posiadanie rodziny, kiedy finalnie żadnego wsparcia nie dostają rodziny z dziećmi, bo w mieście nie zostaje im zapewnione MINIMUM tego, co powinno dać miasto od siebie. A matki zostawione same sobie, bez możliwości podjęcia pracy. Nie rok, nie dwa, tylko kilka lat przymusowego siedzenia w domu z dziećmi bez perspektyw, dzieci bez możliwości nauki, rozwoju wśród innych dzieci i tak sobie radźcie z jednej wypłaty męża.
Czy ktoś również znalazł się w takiej sytuacji i wie o jakimś rozwiązaniu?
Karolina







Napisz komentarz
Komentarze