O planach zmniejszania liczby polskich porodówek mowa jest od dawna. Temat ponownie rozgrzał internet parę dni temu, gdy wiceminister zdrowia powiedział dla „Rzeczpospolitej”: - Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i Międzynarodowej Federacji Ginekologii i Położnictwa (FIGO) bezpieczny szpital to ten, w którym przyjmowanych jest powyżej tysiąca porodów rocznie. Chcemy obniżyć tę liczbę, żeby na oddziale odbywały się minimum dwa porody dziennie, czyli powiedzmy siedemset parę porodów rocznie, bo wtedy personel nie traci swoich umiejętności zawodowych.
W ślad za tą wypowiedzią były wiceminister zdrowia, ale i cyfryzacji (za rządów PiS) przygotował mapkę Polski z zaznaczonymi na czerwono placówkami "do zamknięcia". Czerwonych punktów jest na niej dwa razy więcej niż zielonych (zostaną). Zgodnie z tą mapą ostanie 107 porodówek, a do likwidacji idzie aż 199! Mapę udostępniają różni politycy, np. poseł Paweł Hreniak (PiS):
- Jak podaje poseł Janusz Cieszyński, rząd Tuska znów chce zamykać porodówki - napisał na FB. - Przyznał to w wywiadzie wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski. Chce zamknąć oddziały, na których jest mniej niż 730 porodów rocznie. Według dostępnych danych w okręgu wrocławskim zamknięcie mogłoby dotyczyć porodówek w Trzebnicy i Oławie...
Faktycznie liczba porodów odbieranych w oławskim szpitalu z roku na rok maleje. Jeszcze w 2023 roku witaliśmy w Oławie 823 dzieci, w 2025 było ich już tylko 616. Oddział Ginekologiczno-Położniczy w oławskim szpitalu jest od lat bardzo dobrze oceniany przez mamy. Znalazł się w pierwszej trójce Rankingu Szpitali Gdzie Rodzić po Ludzku w 2022 roku.
Niedawno na profilu FB ZOZ w Oławie ukazał się taki uspokajający wpis: - W związku z licznymi zapytaniami wynikającymi z trudnej sytuacji polskich porodówek z radością potwierdzamy funkcjonowanie Sali Porodowej w oławskim szpitalu, niezmiennie przygotowanej z myślą o bezpieczeństwie, komforcie i spokoju naszych pacjentek.
Andrzej Dronsejko, dyrektor Szpitala w Oławie, mówi nam, że ma żadnej oficjalnej informacji o zamiarze likwidacji oławskiej porodówki. Owszem, słyszał wypowiedź ministra w sprawie porodówek, czytał informacje, komentarze, jakie pojawiają się w tej sprawie, widział też mapę, która wskazuje porodówki potencjalnie do zamknięcia. Zdaniem dyrektora wypowiedź ministra była nieprzemyślana i miała raczej skłonić do zastanowienia się nad tematem ewentualnego łączenia porodówek czy znalezienia innego sposobu, by było to rentowne oraz dobre dla szpitali i regionów, a nie wskazywaniem placówek do likwidacji. Gdyby tak było, to patrząc na mapę Polski, w wielu miejscach na przestrzeni 200-300 km kwadratowych nie byłoby ani jednej porodówki. Wówczas można by uznać, że ktoś, kto proponuje takie rozwiązanie, nie wie, o czym mówi i nie zna się na rzeczy, a nie podejrzewam o to pana ministra.







Napisz komentarz
Komentarze