Wyprawę zorganizował Maciej Pietrowicz, syn uczestnika pamiętnej wyprawy Jelczem w Himalaje z 1979 roku. Od 2021 roku pokonali tym historycznym pojazdem 30 011 km drogą lądową oraz 11 760 mil (ok. 21 780 km) drogą morską. To łącznie ponad 51 000 km. Jelonek zrobił dużo więcej niż obwód Ziemi. Po tysiącach kilometrów przez Nepal, Tybet, Chiny i Azję Centralną, historyczny pojazd ekspedycji „Jelczem w Himalaje - Śladami Uczestników” dojechał 20 maja 2026 roku do Oławy, gdzie wyprawa dobiegła końca... Ciężarówka najprawdopodobniej zostanie jako eksponat w oławskim muzeum. Taki jest finał wieloletniego projektu inspirowanego historią polskich wypraw himalajskich, w tym pierwszej jeleniogórskiej wyprawy w Himalaje na Annapurna Soutn z 1979 roku.
- Ja się w 1979 roku jeszcze nie urodziłem, tak więc gdyby mój tata z tamtej wyprawy nie wrócił, w ogóle bym się nie urodził i to coś było dla mnie motorem do działań, dlaczego się w to zaangażowałem - zaznacza Pietrowicz (na filmiku niżej). Wyprawa nie była łatwa. Tę w 2021 przerwała sytuacja polityczna i zagrożenie w okolicach Afganistanu. Wrócili do kraju, aby w 2024 roku ponowni spróbować. I znów trudna sytuacja w Azji na wiele miesięcy przerwała wyprawę. Dwa miesiące temu ją wznowili i postanowili wrócić do Polski. Ostatnie kilometry "gościnnie" poprowadził kultowego Jelcza... Piotr Stajszczyk, burmistrz miasta, w którym w Jelczańskich Zakładach Samochodowych pojazd przed niemal 40 laty powstał.

Arkadiusz Peryga - kierowca i mechanik wyprawy
Więcej wkrótce w "Gazecie Powiatowej".







Napisz komentarz
Komentarze