Świadek: - Słyszałem wołanie "Mamo, mamo!" 

  • 10.03.2020, 18:38
  • Jerzy Kamiński
Świadek: - Słyszałem wołanie "Mamo, mamo!" Jerzy Kamiński
Kolejni świadkowie zeznawali w sprawie zbrodni miłoszyckiej

Wczorajsza rozprawa zaczęła się nietypowo. Sąd odczytał wniosek mamy Małgosi, w którym wycofuje ona pełnomocnictwo dla prawnika, który dotąd reprezentował ją w procesie. Mało tego, zrezygnowała z wyznaczania jej nowego pełnomocnika z urzędu, do czego ma prawo.

  - Jestem zaskoczony - mówił prokurator Dariusz Sobieski.

- Nie znam przyczyny, nie kontaktowałem się ostatnio z panią K. - mówił radca Wojciech Mrozek, dotychczasowy pełnomocnik mamy Małgosi.

- Wniosek nie pozostawia nam pola manewru - mówił sędzia Marek Poteralski. - W przypadku oskarżycieli posiłkowych nie ma obligatoryjnego obowiązku posiadania pełnomocnika, więc sąd postanowił zmienić swoje postanowienie o ustanowieniu pełnomocnika z urzędu dla Jadwigi K. i -  uwzględniając jej wniosek - zwolnia Wojciecha Mrozka od reprezentacji oskarżycielki podczas dalszej części procesu.

*

Wczoraj jako pierwszy zeznawał Marek P. (54 l., z zawodu ślusarz). To ten świadek, który tamtej sylwestrowej nocy z ogrodu państwa R. słyszał wołanie "Mamo, mamo!".

- Stałem na schodach i paliłem papierosa - opowiadał. Pomyślałem, że to ojciec wrócił i robi porządek z córkami, bo jedna miała 14 lat, a zaszła w ciążę.

Na pytanie sądu, dlaczego wtedy nie zareagował, odpowiedział tak: - Żeby choć raz było "pomocy!" albo "ratunku!", to może inaczej bym się zachował.

Ponieważ dziś świadek niewiele więcej pamiętał, sędzia odczytał jego zeznania z 1997 roku.

- Mieszkam w Miłoszycach z żoną i córką - zeznawał wtedy świadek. - W czasie sylwestra nie wychodziłem z domu, oglądaliśmy telewizję. Około 1.35 w nocy wyszedłem, by podłożyć do pieca centralnego ogrzewania. Wtedy usłyszałem damski głos z ogrodu państwa R.: - Mamo, mamo!

Gdy wracał do domu i ponownie był na schodach, popatrzył w kierunku tego ogrodu, ale nic podejrzanego nie zauważyć, nic więcej nie usłyszał: - 14-letnia córka R. jest w ciąży, więc pomyślałem, że ojciec robi porządki, bo akurat przyjechał z Niemiec.

Spokojnie wszedł do domu i wrócił do oglądania "Rodziny Adamsów". Dopiero rano dowiedział się o tragedii, jaka wydarzyła się po sąsiedzku.

Parę tygodni później w lokalu "Panda" usłyszał, jak Bartek T. mówił do chłopaka Kamili R.: - "Kur...a, ale wyła!".

Jerzy Kamiński

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (5)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Serwis internetowy tuolawa.pl z siedzibą w Oławie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
W
W 11.03.2020, 04:52
Wiem ,ale nie powiem. Kpina . Jeszcze 200 lat wstecz ,wychłostano by was wszystkich. Nie człowiek może siedzieć z mordą na kłudkę 20lat ,lecz zwierze.
Aaaa
Aaaa 10.03.2020, 22:54
Gość, faktycznie, bardzo ważna informacja. Dużo zmienia w sprawie. 15 a nie 14 lat. Masakra normalnie. Nic nie znaczące dla sprawy słowa Pana Marka,, pomyłka ale trzeba było zwrócić uwagę nie wiem po co.
Gość
Gość 10.03.2020, 21:47
Panie Marku P. Z ul. ogrodowej jedna z tych córek, z którymi ojciec miał robić porządek, będąc w ciąży miała wówczas 15 lat, nie 14,ma pan błędne informacje.
Gość
Gość 11.03.2020, 08:24
Fest mi różnica.
D
D 11.03.2020, 05:29
Wielka szkoda ,że tak skrupulatny nie byłeś w 97r gdy szukali morderców.

Pozostałe