„Czarna Pani” zebrała śmiertelne żniwo (cz. 1)

  • 26.03.2020, 09:25
  • TuOlawa (AH)
„Czarna Pani” zebrała śmiertelne żniwo (cz. 1) ) Fot.: Mieczysław Dołęga - archiwum „Gazety Wrocławskiej” i archiwum IPN Na fotografii lekarze z Olsztyna w specjalnych strojach ochronnych, podczas wizyty w szpitalu ospowym, stworzonym dla chorych z Dolnego Śląska - w tym dla oławian - w Prząśniku koło Legnicy. Podpułkownik SB Bonifacy Jedynak - od niego się wszystko zaczęło...
Historia lubi się powtarzać?

Lato 1963. Dokładnie 17 lipca 1963. W tym dniu na łamach dwóch wrocławskich dzienników - „Gazety Robotniczej” i „Słowa Polskiego” - w mało widocznym miejscu, obok informacji o przygotowaniach stolicy Dolnego Śląska i całego regionu do obchodów 22 lipca, ówczesnego święta narodowego, ukazała się krótka informacja, podpisana przez lekarza medycyny - Andrzeja Ochlewskiego, pełniącego funkcję kierownika Wydziału Zdrowia i Opieki Społecznej przy Prezydium Rady Miejskiej Wrocławia. Wynikało z niej, że w ciągu ostatnich kilkunastu dni objęto leczeniem szpitalnym we Wrocławiu pięć osób, u których dotychczasowy przebieg choroby „nie wyklucza możliwości ospy prawdziwej”.
Kierownik Ochlewski zapowiedział rychłe uruchomienie akcji szczepień. Zalecił obowiązkowe przyjęcie szczepionki przeciw ospie każdemu wrocławianinowi, który w ciągu ostatnich trzech lat tego nie zrobił. Ta z pozoru zdawkowa notatka prasowa była oficjalnym (partyjno-urzędowym) potwierdzeniem tego, o czym w całym Wrocławiu i w okolicznych miejscowościach, również w Oławie, mówiło się już od kilkunastu dni.
Wtedy nie było ani internetu, ani telefonów komórkowych. A stacjonarne mieli tylko wybrani - najczęściej partyjni funkcjonariusze, generalnie ludzie aparatu władzy. Zwykli szarzy obywatele przekazywali sobie wiadomości najczęściej metodą „z ust do ust”. Tak jak dzisiaj, wtedy również tysiące osób z Oławy i innych okolicznych miejscowości pracowało, uczyło się lub studiowało we Wrocławiu.
Przełom czerwca i lipca, to był jednak początek wakacji, więc wieści z Wrocławia przywozili do Oławy, Trzebnicy, Strzelina czy Oleśnicy nie odpoczywający od nauki uczniowie bądź studenci, ale przede wszystkim zatrudnieni w stolicy województwa. I opowiadali rzeczy coraz bardziej mrożące krew w żyłach. Mówili o ludziach umierających na ulicach, o leżących na chodnikach stosach trupów i o tajnym
paleniu zwłok zmarłych...

- Dżuma, cholera, malaria! - takie były pierwsze skojarzenia. Tymczasem jak podano w tej wspomnianej na wstępie gazetowej notce, była to variola vera, czyli ospa prawdziwa, popularnie nazywana „Czarną Panią”. Choroba, która 4 lata później zabije w Indiach 2 miliony ludzi...
*
Tę historię sprzed niemal 60 lat drobiazgowo rekonstruuje na łamach aktualnego wydania „Gazety Powiatowej - Wiadomości Oławskie” (dostępnego w kioskach i sklepach powiatu oławskiego) - red. Krzysztof Andrzej Trybulski. W bieżącym
wydaniu „GP-WO” pierwsza część ospowego dramatu, w wielu wątkach przypominającego obecne koronawirusowe szaleństwo. Tekst w całości można przeczytać również kupując e-wydanie
dostępne TUTAJ

A za tydzień część druga, z wieloma oławskimi wątkami...

(KAT
 

TuOlawa (AH)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Serwis internetowy tuolawa.pl z siedzibą w Oławie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
cześ
cześ 15.04.2020, 13:18
a dzisiaj mówią że koronawirus za chwilę ustąpi hahahahah

Pozostałe