"Kult", czyli smak i zapach Oławy z nagrodą

  • 01.07.2020, 13:48 (aktualizacja 01.07.2020, 13:59)
  • TuOlawa (AH)
"Kult", czyli smak i zapach Oławy z nagrodą Fot. Grzegorz Kacała
- Książka z Oławą w tle dostaje jedną z najważniejszych nagród literackich w Polsce - informuje Grzegorz

Chodzi oczywiście o książkę Łukasza Orbitowskiego. Pod koniec czerwca autor "Kultu" został laureatem 13. edycji Nagrody Literackiej m.st. Warszawy

"Kult" jest oparty na tzw. oławskich objawieniach i znanej historii Kazimierza Domańskiego. Z jakimi obawami przyjeżdżał do Oławy autor powieści?

- Obawiałem się tak naprawdę jednej rzeczy - tłumaczył Orbitowski  rok temu na spotkaniu w Oławie. - To książka, która dotyczy państwa miasta i historii, która tutaj się wydarzyła. Którą państwo znacie lepiej niż ja. Jeżeli nie z własnych wspomnień, to przynajmniej z opowiadań starszych. W konsekwencji tego jestem człowiekiem, który tę opowieść niejako z automatu ujął gorzej, w bardziej kulawy, niepełny sposób, niż ten, w który państwo to zapamiętaliście. Jak mam się nie bać, skoro już od razu na wejściu jestem na straconej pozycji. Nie mam ambicji ścigania się z państwem, czy jakoś walczyć z ludzką pamięcią. Ale moja obawa wynikała głównie z tego, że wy lepiej wiecie, że to jest wasze doświadczenie, to jest wasze miasto, to jest wasz kościół, to są wasze działki. A tutaj przyszedł jakiś chłopaczek i coś napisał 

Przypominamy rozmowę, którą przeprowadziliśmy rok temu - tuż przed premierą książki: Orbitowski: - Nic nie zachowałem na potem

- Chciałeś opisać prowincjonalną Polskę lat 80. i trafił ci się Domański, czy odwrotnie - trafił ci się Domański, więc niejako przy okazji powstał świetny i sugestywny opis polskiej prowincji lat 80?

 - Zdecydowanie bramka numer dwa. Chciałem po prostu napisać o polskich pątnikach, o pragnieniu cudu, o współczesnym Jezusie, o dobrym Judaszu. Odbiłem się od postaci Kazimierza Domańskiego. Aby te wątki, moi bohaterowie wypadli dobrze, musiałem zakorzenić ich w określonym miejscu, wrzucić w czas. Padło na schyłek komuny i pierwszą połowę lat dziewięćdziesiątych. Jedno i drugie jeszcze pamiętam. Ale obawiam się trochę odbioru mojej książki w Oławie. Pierwszy raz przyjechałem tutaj w 1996 roku. Zresztą wtedy piłem wódkę na działkach. Opisałem czasy wcześniejsze, kilkanaście lat z życia miasta, w którym wtedy nie żyłem. Przecież ty znasz jego historię i specyfikę dużo lepiej niż ja.

- Dlaczego akurat fryzjer? Dlaczego on jest narratorem, dzięki któremu poznajemy książkowy świat i jego bohaterów? 

- Trochę z wygody. Potrzebowałem kogoś, kto jest uchem miasta, zna jego sekrety i różne wersje tych samych wydarzeń. Mój Zbychu jest nie tylko bratem wizjonera Heńka. To facet, do którego przychodzą strzyc się wszyscy, tak księża jak i esbecy, gadają, a on sobie słucha. Potem zassało mnie samo rzemiosło fryzjerskie. Zwróć uwagę, że Zbychu uwielbia swoją robotę i traktuje ją w kategoriach misji: chce, aby mężczyźni w Oławie dobrze wyglądali. W ten sposób mamy dwóch zaangażowanych społecznie braci. Jeden strzyże, drugi naucza o Bogu. 

- Co cię najbardziej zaskoczyło przy poznawaniu realiów Oławy lat 80. i osoby naszego wizjonera?

- Chyba kluczowa była pierwsza wizyta w Nowym Otoku. Wtedy jeszcze nie miałem zdania o panu Domańskim. Zaskoczył mnie ogrom miłości włożonej w to miejsce: ten park ze strumieniem, Ogrojcem i drogą krzyżową, ci wszyscy gipsowi święci poupychani wszędzie gdzie tylko się da. Jakiś anioł w zbroi, Maksymilian Kolbe. Niby tanie, okropne figury, ale jeśli zbierzesz to wszystko razem, odsłoni się ogrom serca, jaki wszedł w Nowy Otok. Przecież to miejsce nie powstało w kwadrans i jest dziełem bardzo wielu ludzi, którym się chciało, którzy zostawili tam kawałek siebie. Strasznie się tym przejąłem i to przejmowanie się wpłynęło na książkę. Zresztą za każdym razem, kiedy jestem w Oławie, odwiedzam Nowy Otok. Jestem niewierzący. Ale lubię tam być, przez tę miłość, po prostu. 

- Czego na przykładzie oławskich objawień dowiedziałeś się o Polakach i naszej religijności?

- Uderzyła mnie paląca potrzeba bliskości cudu. Przecież na tym właśnie polegała popularność Domańskiego i innych mirakulistów. Czasem mistyka mszy, eucharystia nie wystarcza. Chodzi o to, aby Bóg przemówił bezpośrednio do pielgrzymów, ustami wizjonera, żeby mógł tego wizjonera chwycić. Podczas pracy nad "Kultem" znalazłem świadectwo jakiegoś faceta, który znalazł się dosłownie w środku Jezusa. Jezus był w tłumie i facet w niego wniknął, jak w ducha. Przecież to coś niesamowitego - człowiek gnieżdżący się w Bogu. Scena oczywiście trafiła do książki. Dotąd myślałem, że ludzie potrzebują wiary. Teraz wiem, że są i tacy, którzy nie potrafią żyć bez cudów. Pragną zaczarowanego świata i idą w tę czarowność, porzucając rozsądek. Niekiedy godząc się na śmieszność.

 - Napisałeś na swoim blogu, że być może po "Kulcie" bardzo długo nie będziesz potrafił napisać żadnej książki. Dlaczego?

 - Po prostu w tę powieść włożyłem wszystko, co miałem jako pisarz. Nic nie zachowałem na potem.

TuOlawa (AH)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (5)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Serwis internetowy tuolawa.pl z siedzibą w Oławie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
uruk
uruk 03.07.2020, 09:25
Witam panie "podejrzany"!!.Pozdrowienia z Polski dla pana z za oceanu. Napisz pan coś innego ,bo -kopiuj ,wklej -z poprzednich komentarzy to trochę traci cienizną.Pewien pan bardzo pilnie śledzi pana komentarze o pomówienia. Jeszcze raz pozdrawiam ,Uruk.
Podejrzany
Podejrzany 03.07.2020, 13:34
Urokliwy, co ci mam napisac?, co chcialbys wiedziec?. Znowu mnie straszysz, juz chyba 3 raz, to ze strachu chcialbym ci juz cos napisac, a wszystkiego nie moge bo tego jest bardzo duzo. A temu pewnemu panu, ktory pilnie sledzi moje komentarze z "pomowieniami", mozesz powiedziec, ze on moze mnie cmoknac w tylna czesc ciala. Ja ich tez sledze, juz od czerwca 1983 roku. Urok, do uslyszenia..
Podejrzany
Podejrzany 02.07.2020, 11:13
Lukaszku, juz Ci o tym pisalem i teraz jeszcze raz Ci przypominam: Te "cuda olawskie" stworzyli, powstaly dzieki BANDYTOM SB-eckim, rzadko spotykanym bandytom SB-eckim. Wy mozecie z Kaminskim 10 ksiazek napisac, to tak nic nie zmieni. I za kazda ksiazke 10 nagrod dostac. To i tak nie idzie tego zmienic. Zreszta Gazeta olawska jest tak Demokratyczna, ze co roku dostaje nagrody. itd., itd. ........... Do zobaczenia i uslyszenia.
Cuda SB-eckie w Olawie!, a nie cuda Domanskiego.
Luc
Luc 02.07.2020, 10:04
Bardzo dobra książka. Świetna narracja, humor i trafna diagnoza.
lubię czytać
lubię czytać 01.07.2020, 18:09
tu też zabłysła

https://lubimyczytac.pl/plebis…

Pozostałe