Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 27 października 2026 17:18
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Jankowice - tu jest nasz dom

Najnowszy rozdział polskich dziejów naszego powiatu miał swój początek 68 lat temu, gdy po wojennej zawierusze dotarli tu pierwsi osadnicy. Władze PRL nazywały ich repatriantami, chociaż ci ludzie całe dotychczasowe życie spędzili na terenach wschodnich. Stamtąd musieli wyjeżdżać do miejsc, których nie znali. Ich wspomnienia są bardzo ważnym źródłem informacji o naszym regionie. Należy przypominać losy pierwszych mieszkańców powiatu po wojnie, również dlatego, że z roku na rok jest ich coraz mniej
Jankowice - tu jest nasz dom
Kapliczka zbudowana przez polskich mieszkańców Jankowic. Zdjęcie wykonane po poświęceniu
Podziel się
Oceń

- Przed wyjazdem z Białoskórki myśleliśmy, że niedługo tam wrócimy, że nasza wyprowadzka potrwa najwyżej kilka tygodni - mówi Maria. - Ja nigdy nie odwiedziłam rodzinnych stron. Jankowice stały się naszym domem. Nadal mieszkam w tym samym budynku, do którego trafiłam w 1945 roku, wspólnie z rodzicami. Tylko numer się zmienił o jeden, bo obok wybudowano nowy dom.

Bracia z Sambora

W nieco innym miejscu zamieszkali Bronisław i Franciszek Zającowie. Zajęli dom na początku wsi. Bracia przybyli tu z ojcem i matką, z Sambora województwo lwowskie.

- Życie w naszej rodzinnej miejscowości stawało się nieznośne - mówi  Bronisław, urodzony w 1927 roku. - Wiedziałem, że trzeba stamtąd uciekać, chociaż rodzice na początku byli niechętni. Dopiero, gdy ja sam zgłosiłem się do wyjazdu, to ojciec podjął decyzję, że trzeba się przeprowadzić. Nie było innego wyjścia.

Najpierw transportem, wraz z 15 innymi rodzinami, trafili do Sulęcina, niedaleko Zielonej Góry. Tam mieszkali blisko rok. Później przeprowadzili się do Świętej Katarzyny, a stamtąd, 14 kwietnia 1946, do Jankowic.Większość gospodarstw była już zajęta przez Polaków. Rodzina Zająców wiedziała, że tutaj jest wielu ich znajomych z Sambora  - Jak już trafiliśmy do wsi, to nie było w niej Niemców - opowiada Franciszek. - Z naszego rodzinnego miasta pochodzi połowa obecnych mieszkańców Jankowic. Gdy tu trafiliśmy, nie było już dużego wyboru gospodarstwa. Nasz dom stał pusty, splądrowany. Pamiętam, że w pobliżu prawie każda stodoła była spalona, a za płotem stał zniszczony czołg. Po wojnie wiele razy odwiedzali nas pierwotni właściciele tego domu. Od nich wiemy, że wielu przedwojennych mieszkańców Jankowic pracowało na kolei, w pobliskim Brochowie. Bardzo zaprzyjaźniliśmy się z tymi Niemcami. My również byliśmy u nich jako goście. Obecnie przyjeżdżają ich potomkowie, ale rzadziej. Oni nie znają dobrze tych okolic, tu się nie wychowali.

Franciszek Zając był czterokrotnie sołtysem, w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Raz pełnił też funkcję radnego gminy.

Postać Chrystusa ze śladami po kulach

Niemal na końcu wioski widać krzyż i małą kapliczkę. Do 1956 roku w tym miejscu znajdował się tylko krzyż, wzniesiony przez przedwojennych mieszkańców Jankowic. Postać Chrystusa była wycięta z blachy, a w niektórych miejscach miała ślady po kulach. Kilku mieszkańców wsi postanowiło odrestaurować krzyż i wybudować obok kapliczkę. Głównymi budowniczymi byli niespokrewnieni ze sobą, ale noszący to samo nazwisko - Jan i Józef Zającowie oraz Tymoteusz     Macyszyn. Wstawiono do kapliczki obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Wykonano nową rzeźbę, a w 1957 roku wszystko poświęcił proboszcz z Marcinkowic.

Maria Zając, urodzona w 1927 roku, doskonale pamięta, jak ważne dla mieszkańców było odremontowanie tego krzyża. Od maja 1946 mieszka w domu naprzeciw kapliczki. Chata, którą zajęła jej rodzina, była bardzo uboga, dziś już tego nie ma. Rodzina Marii postawiła nowy dom w latach siedemdziesiątych. Od Niemców, którzy odwiedzali mieszkańców, wie, że wcześniej mieszkał tu grabarz.



Kapliczka zbudowana przez polskich mieszkańców Jankowic. Zdjęcie wykonane po poświęceniu

Maria Starzomska przed swoim domem, w którym mieszka od 1945 roku

Bronisław i Franciszek Zającowie przybyli do Jankowic w roku 1946

Józef Biegus pokazuje charakterystyczną, wieżę przy swoim domu

Kapliczka obecnie

Pomnik, upamiętniający mieszkańców Jankowic, którzy stracili życie w I wojnie światowej


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Masz absolutną rację, że teoria i przepisy to jedno, a polityczna praktyka to drugie. Zgadzam się z Tobą, że wrzucanie wszystkich wielokadencyjnych wójtów czy burmistrzów do jednego worka jest niesprawiedliwe – wielu z nich to byli świetni, uczciwi gospodarze, których rozwój gmin został sztucznie przerwany przez limity. Masz też stuprocentową rację z tymi „lokalnymi książętami” z Sejmu. Rzeczywiście zdarzają się posłowie czy senatorowie, którzy z tylnego fotela trzęsą całymi powiatami, ustawiając konkursy na dyrektorów czy obsadzając spółki swoimi ludźmi. Tyle że problem, o którym piszesz – czyli „martwe dusze” na jedynkach list wyborczych – to nie jest wina braku limitu kadencji, ale naszego systemu wyborczego i ordynacji. Problem polega na tym, że w Polsce to szefowie partii, a nie obywatele, decydują o kształcie list. Jeśli lojalny, ale bierny poseł dostanie „jedynkę” w silnym dla danej partii regionie, to wejdzie do Sejmu niemal automatycznie, choćby przez całe 4 lata nie odezwał się z mównicy ani słowem. Wprowadzenie limitu kadencji zmieniłoby tylko tyle, że zamiast jednej „martwej duszy” szef partii wstawiłby na pierwsze miejsce inną, równie posłuszną, nową osobę. Dlatego zamiast zakazywać ludziom startu, skuteczniejsza byłaby zmiana ordynacji – na przykład na jednomandatowe okręgi lub system, w którym to głosy wyborców, a nie miejsce na liście, mają decydujące znaczenie. Wtedy tacy „przesypiacze” kadencji zniknęliby z Sejmu błyskawicznie, bo ludzie rozliczaliby ich z realnej pracy, a nie z przynależności partyjnej. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 16:28 Źródło komentarza: Co z kolejną kadencją burmistrza Frischmanna? Autor komentarza: Peyo Treść komentarza: Gratulacje i życzę dalszej takiej kariery. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 15:26 Źródło komentarza: Młody aktor z Jelcza-Laskowic na festiwalu w Gdyni Autor komentarza: Pytam Treść komentarza: Może Babcia miała wąsy? Data dodania komentarza: 27.10.2026, 15:00 Źródło komentarza: Kierowca zginął. Jeden dzień i aż trzy zdarzenia na autostradzie Autor komentarza: Kazik Treść komentarza: Coś się Wam ta konstrukcja nie udała. Teren ogrodzony taśmą. Rozbierzcie to bo śmiech na sali . Do tragedii nie daleko . Taśma wszystkich nie zatrzyma , a stos w każdej chwili może runąć. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 14:55 Źródło komentarza: OŁAWA Kawałek dyniowej wioski w... mieście Autor komentarza: Gość Treść komentarza: Najlepiej iść do CZARNEJ mafii oni za co łaska wszystko przyklepią nawet rozwód po 20 latach małżeństwa jak u pana Jacka Kury. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 14:48 Źródło komentarza: Ania i Mariusz powiedzieli sobie sakramentalne „TAK” Autor komentarza: Gość Treść komentarza: To nie autostrada to wyrób autostradopodobny. Jak budowali to krzyczeli trzymaj Antek ścianę idziemy po kasę na uja trzeci pas. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 14:43 Źródło komentarza: Kierowca zginął. Jeden dzień i aż trzy zdarzenia na autostradzie
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama