Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 27 października 2026 17:18
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Jankowice - tu jest nasz dom

Najnowszy rozdział polskich dziejów naszego powiatu miał swój początek 68 lat temu, gdy po wojennej zawierusze dotarli tu pierwsi osadnicy. Władze PRL nazywały ich repatriantami, chociaż ci ludzie całe dotychczasowe życie spędzili na terenach wschodnich. Stamtąd musieli wyjeżdżać do miejsc, których nie znali. Ich wspomnienia są bardzo ważnym źródłem informacji o naszym regionie. Należy przypominać losy pierwszych mieszkańców powiatu po wojnie, również dlatego, że z roku na rok jest ich coraz mniej
Jankowice - tu jest nasz dom
Kapliczka zbudowana przez polskich mieszkańców Jankowic. Zdjęcie wykonane po poświęceniu
Podziel się
Oceń

Teresa Borsuk wspomina, jak mieszkańcy sprzedawali mleko i jego przetwory w okolicach placu Grunwaldzkiego we Wrocławiu: - Wozili je tam w dwudziestolitrowych bańkach oraz w wiklinowych koszach. Na początku nie jeździły pociągi. Gdy zaczął kursować pierwszy skład, liczący trzy wagony, to ludzie wisieli na stopniach, bo brakowało miejsca. Mieszkańcy wychodzili z Jankowic o północy, docierali na miejsce około 6.00 rano.

Niedobrzy sąsiedzi

Inne wspomnienia ma osiemdziesięcioletnia Maria Starzomska, z domu Nakonieczna. W czasie wojny jej ojciec służył w wojsku. Ona mieszkała wspólnie z matką i trzema braćmi w Białoskórce, w województwie tarnopolskim. Ostatnie miesiące na tamtym terenie wspomina jako czas bezustannej obawy o życie przed banderowcami. Gdy rodzina musiała wyjechać, zabrali tylko najpotrzebniejsze rzeczy,  a najcenniejszym dobytkiem były dwie krowy.- Do wagonów wsiedliśmy 15 sierpnia 1945, na Matki Boskiej Zielnej, a nasza podróż zakończyła się w Brochowie, pod koniec września - wspomina Maria. - Tam odnalazł nas ojciec i trafiliśmy do Jankowic. Tym samym transportem z Białoskórki jechało jeszcze dziesięć innych rodzin. My zamieszkaliśmy w domu numer 48, wspólnie z niemiecką rodziną. Oni zajmowali jeden pokój, a my drugi. Jednak nasi współlokatorzy byli bardzo nieprzyjemni. Utrudniali nam życie, jak mogli. Nie rozumieli, że my też nie byliśmy zadowoleni ze wspólnego mieszkania. Czasem blokowali drzwi, żebyśmy nie mogli wejść na strych, innym razem zniszczyli młocarnię, żebyśmy jej nie używali. Niegrzecznie też się do nas odnosili. Wtedy jeszcze prawie w każdym gospodarstwie byli Niemcy. Niektórzy przyzwoici, ale nam trafili się tacy wredni. Pamiętam, że ich nazwisko brzmiało "Warcho", córka gospodarza nazywała się Lota, a żona Klaudia. Później, musieli wyjechać i już więcej się nie pojawili.

Według jednej z pierwszych mieszkanek, wieś nieco się zmieniła. W miejscu, gdzie jest teraz nowo wybudowany plac zabaw, stał zniszczony dom. Było też kilka innych ruin, które później rozebrano. W pobliżu przystanku autobusowego, przy głównej drodze Oława - Wrocław, stały jeszcze w latach pięćdziesiątych ruiny gospody. Kilka lat temu odnaleziono w pobliżu niewypały granatów oraz fragmenty ręcznych wyrzutni. Podobne pozostałości znajdowano też w samej wsi.

Mieszkańcy Jankowic, którzy osiedlili się tu w 1945 roku, pamiętają dwa wraki czołgów, które tam stały. Jeden na początku wsi, obok gospodarstwa, a drugi niedaleko linii kolejowej. Maria pamięta, że w centrum wsi były dwa świeże groby, przy remizie i w ogrodzie niedaleko jednego domu. Później, już po wojnie, ekshumowano szczątki. Jednak to nie jedyne groby. Kilka lat temu, w czasie kopania fundamentów pod nowy dom, odkryto szkielet rosyjskiego żołnierza.



Kapliczka zbudowana przez polskich mieszkańców Jankowic. Zdjęcie wykonane po poświęceniu

Maria Starzomska przed swoim domem, w którym mieszka od 1945 roku

Bronisław i Franciszek Zającowie przybyli do Jankowic w roku 1946

Józef Biegus pokazuje charakterystyczną, wieżę przy swoim domu

Kapliczka obecnie

Pomnik, upamiętniający mieszkańców Jankowic, którzy stracili życie w I wojnie światowej


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Masz absolutną rację, że teoria i przepisy to jedno, a polityczna praktyka to drugie. Zgadzam się z Tobą, że wrzucanie wszystkich wielokadencyjnych wójtów czy burmistrzów do jednego worka jest niesprawiedliwe – wielu z nich to byli świetni, uczciwi gospodarze, których rozwój gmin został sztucznie przerwany przez limity. Masz też stuprocentową rację z tymi „lokalnymi książętami” z Sejmu. Rzeczywiście zdarzają się posłowie czy senatorowie, którzy z tylnego fotela trzęsą całymi powiatami, ustawiając konkursy na dyrektorów czy obsadzając spółki swoimi ludźmi. Tyle że problem, o którym piszesz – czyli „martwe dusze” na jedynkach list wyborczych – to nie jest wina braku limitu kadencji, ale naszego systemu wyborczego i ordynacji. Problem polega na tym, że w Polsce to szefowie partii, a nie obywatele, decydują o kształcie list. Jeśli lojalny, ale bierny poseł dostanie „jedynkę” w silnym dla danej partii regionie, to wejdzie do Sejmu niemal automatycznie, choćby przez całe 4 lata nie odezwał się z mównicy ani słowem. Wprowadzenie limitu kadencji zmieniłoby tylko tyle, że zamiast jednej „martwej duszy” szef partii wstawiłby na pierwsze miejsce inną, równie posłuszną, nową osobę. Dlatego zamiast zakazywać ludziom startu, skuteczniejsza byłaby zmiana ordynacji – na przykład na jednomandatowe okręgi lub system, w którym to głosy wyborców, a nie miejsce na liście, mają decydujące znaczenie. Wtedy tacy „przesypiacze” kadencji zniknęliby z Sejmu błyskawicznie, bo ludzie rozliczaliby ich z realnej pracy, a nie z przynależności partyjnej. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 16:28 Źródło komentarza: Co z kolejną kadencją burmistrza Frischmanna? Autor komentarza: Peyo Treść komentarza: Gratulacje i życzę dalszej takiej kariery. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 15:26 Źródło komentarza: Młody aktor z Jelcza-Laskowic na festiwalu w Gdyni Autor komentarza: Pytam Treść komentarza: Może Babcia miała wąsy? Data dodania komentarza: 27.10.2026, 15:00 Źródło komentarza: Kierowca zginął. Jeden dzień i aż trzy zdarzenia na autostradzie Autor komentarza: Kazik Treść komentarza: Coś się Wam ta konstrukcja nie udała. Teren ogrodzony taśmą. Rozbierzcie to bo śmiech na sali . Do tragedii nie daleko . Taśma wszystkich nie zatrzyma , a stos w każdej chwili może runąć. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 14:55 Źródło komentarza: OŁAWA Kawałek dyniowej wioski w... mieście Autor komentarza: Gość Treść komentarza: Najlepiej iść do CZARNEJ mafii oni za co łaska wszystko przyklepią nawet rozwód po 20 latach małżeństwa jak u pana Jacka Kury. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 14:48 Źródło komentarza: Ania i Mariusz powiedzieli sobie sakramentalne „TAK” Autor komentarza: Gość Treść komentarza: To nie autostrada to wyrób autostradopodobny. Jak budowali to krzyczeli trzymaj Antek ścianę idziemy po kasę na uja trzeci pas. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 14:43 Źródło komentarza: Kierowca zginął. Jeden dzień i aż trzy zdarzenia na autostradzie
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama