Bieg wokół stołu i inne domowe sposoby na dobrą kondycję

  • 19.04.2020, 11:22 (aktualizacja 19.04.2020, 11:33)
  • TuOlawa (AH)
Bieg wokół stołu i inne domowe sposoby na dobrą kondycję Krzysiek Pruciak przed startem w Mistrzostwach Polski w biegu Dookoła Stołu. Po prawej - oto jak można wykorzystać ręcznik i dziewczynę, by wzmocnić mięśnie rąk i pleców. Prezentują to Kamil i Justyna
Pandemia koronawirusa dotknęła także sportowców. Zarówno tych zawodowych jak i amatorów czy hobbystów. Ci się jednak nie poddają i mimo zakazu korzystania z obiektów sportowych nie rezygnują z treningów, a nawet dobrze się przy tym bawią... Poznajcie kilka historii

Krzysiek Pruciak z Oławy biega od 6 lat. Wziął udział w 13 ultramaratonach, o długości od 45 do 100 km, oraz w kilku tradycyjnych maratonach, kilkudziesięciu półmaratonach i w dziesiątkach innych biegów na krótszych dystansach. - Zaliczyłem w sumie już prawie 18 tysięcy kilometrów, ale najważniejsza w tym wszystkim jest radość z biegania - mówi i dodaje, że dlatego stawia na "run&fun", czyli "biegnij i baw się dobrze". Żadnego z tym elementów nie brakuje w jego sportowym życiu nawet w czasie koronawirusowej epidemii.     

Biegowy Patol

Krzysiek od dziecka interesował się sportem, bo ten zawsze był w jego rodzinnym domu na Śląsku. Gdy w 2012 przeprowadził się do Oławy,  założył rodzinę i zaczął pracować w koncernie na sport zabrakło czasu. Na efekty siedzącego trybu życia nie trzeba było  długo czekać. Z około 70 kg wagi zrobiło się 99 kg. I nie wiadomo, jak to by się potoczyło dalej, gdyby nie pękły mu jeansy. - Były z dobrej firmy, całkiem nowe, więc bardzo się zdziwiłem, gdy schylając się nagle pękły - opowiada. - Poszedłem je zareklamować. W sklepie uznali reklamację i sprzedawczyni podała mi nowe spodnie. Poszedłem do przymierzalni. Włożyłem, a to jakieś getry. Pomyślałem pewnie się pomyliła i dała mi mniejszy rozmiar. Okazało się, że niestety nie. Chciała mi dać większe, ale uznałem, że to nie rozmiar spodni wymaga zmiany.

Zaczął biegać. Najpierw pół godziny wieczorem po powrocie z pracy. Z czasem coraz częściej i na dłuższych dystansach. Determinacja w walce z nadwagą przerodziła się w pasję. Dwa dni przed 30 urodzinami wystartował w pierwszym biegu na 10 km w górach. Nie było łatwo. Bieganie po górach okazało się jednak tym, co kręci go najbardziej. Tak też powstał  jego funpage "Biegowy Patol". - Z tą nazwą to też ciekawa historia - śmieje się Krzysiek. - Moja historia inspiruje wielu ludzi, którzy chcą się wziąć za siebie i zgubić kilogramy. Czasem do mnie piszą i proszą o rady. W ten sposób poznałem też wielu biegaczy-amatorów. Pewnej niedzieli umówiłem się z kolegą, że pojedziemy razem pobiegać w góry. Czekałem na niego na stacji benzynowej. Było wcześnie rano. Nagle podeszło do mnie kilka osób, wracających z imprezy i pytają co tak wcześnie rano w niedzielę robię sam na stacji benzynowej? Odpowiedziałem, że umówiłem się tu z kolegą, który ma po mnie przyjechać, bo wybieramy się w góry żeby pobiegać.  Wtedy jeden zaczął się śmiać i mówi: "To jakiś patol". Pomyślałem, że skoro żule nazywają mnie patolem, to chyba coś w tym jest i tak powstał mój funpage "Biegowy Patol" - gdzie opisuję, pokazuję swoje sportowe zmagania i zachęcam do tego innych.

Od kilku lat bieganie i udział w zawodach to drugie życie Krzyśka. W styczniu przebiegł dla chorej Tosi 100 km. W marcu miał wziąć udział w mistrzostwach świata w półmaratonie, które w tym roku planowano w Gdyni. Pandemia wywołana koronawirusem pokrzyżowała jednak wszystkie zamiary. O formę trzeba jednak dbać. Miło jest też poczuć ducha rywalizacji - jak mówi Krzysiek - dlatego bez zastanowienia przyjął zaproszenie do udziału w I Mistrzostwach Polski w Biegu Dookoła Stołu, na dystansie 5 kilometrów, czyli 833 okrążenia wokół blatu o wymiarach 1 x 1,5 metra. W sumie do rywalizacji w tych nietypowych mistrzostwach stanęło około 70 osób z całego kraju. Wśród nich czołowi polscy biegacze, jak Dominika Stelmach. Wystartowali 1 kwietnia, o godz 19.00. Żadne obostrzenia nie zostały przy tym złamane, bo każdy zawodnik biegał w swoim domu wokół własnego stołu i relacjonował to na żywo przez internet. Ponieważ Krzyśka stół był mniejszy, musiał zrobić 900 okrążeń. - To dopiero było przeżycie - śmieje się oławianin. - Nigdy - nawet po największym upojeniu alkoholowym - tak się nie czułem i nie miałem takiego helikoptera! Po trzech kilometrach musiałem zwolnić i iść, bo dopadły mnie zaburzenia żołądkowe. Z przerażeniem zerkałem na stojące obok stołu wiadro, ale... dałem radę. Pokonałem cały dystans. Moja życiówka na 5 kilometrów to 17 minut i 50 sekund. Ten sam dystans wokół stołu pokonałem w godzinę i 14 minut. Nigdy jednak - nawet po przebiegnięciu 100 kilometrów - mnie tak nie zaorało, jak po tych pięciu stolikowych kilometrach...CIĄG DALSZY ARTYKUŁU w e-wydaniu - DOSTĘPNE TUTAJ

 

TuOlawa (AH)

Zdjęcia (5)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Serwis internetowy tuolawa.pl z siedzibą w Oławie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Gosc
Gosc 24.04.2020, 18:01
Brawo!
ja nie biegam
ja nie biegam 19.04.2020, 12:20
Spoko , od jutra możecie szaleć w lesie i w parku.

Ubrania stosowne dobierzcie .... , ten zielony to bezguście :)

Pozostałe