Jelczem w Himalaje? Chcą to powtórzyć

  • 27.11.2019, 13:48
  • Gazeta Powiatowa - Wiadomości Oławskie
Jelczem w Himalaje? Chcą to powtórzyć

Wyobrażacie sobie narodową wyprawę na K2, która pod najwyższe szczyty świata jedzie ciężarówką marki Jelcz? Jeszcze kilkadziesiąt lat temu nikogo to nie dziwiło. Czy historia zatoczy koło?

Słynny wyprawowy jelcz, który z Polski wielokrotnie wyruszał w Himalaje i Karakorum m.in. na wyprawę na Lhotse`74, BroadPeak`75, Gasherbrum`75, Annapurna South`79, Mt.Everest`80, Himalchuli`85 oraz wiele innych szczytów świata, ponownie chce pojechać w daleką drogę. W przyszłym roku minie 40 lat od przełomowej wyprawy w erze światowego himalaizmu. 17 lutego 1980 roku Leszek Cichy i Krzysztof Wielicki zdobyli najwyższy szczyt Mount Everest. Dokonali tego jako pierwsi ludzie zimą. By uczcić to wydarzenie, Maciej Pietrowicz, Krzysztof Czaplicki i Arkadiusz Peryga chcą jelczem udać się w Himalaje. Tak jak to bywało w przeszłości. - Oddamy tym samym hołd naszym rodakom, równo 40 lat po zdobyciu przez nich najwyższego szczytu świata zimą, pierwszy raz w historii - mówią. - Nasz jelcz stał się zatem częścią uroczystych obchodów tego jubileuszu, a jeden ze zdobywców tej góry - Krzysztof Wielicki - ambasadorem projektu. Naszym pierwszym celem było odszukanie i zakup historycznej ciężarówki. Trwało to wiele miesięcy. Dzięki ogromie poświęconej pracy własnymi zasobami reaktywowano "do życia" ten wyprawowy pojazd. Ciężarówka zyskała także miano jeżdżącego pomnika złotej ery polskiego himalaizmu. Pojazd Jelczem wyjeżdżano z Polski na wyprawy już od 1971 roku. Większość pojazdów posiadała dwie osie, jak w przypadku modelu 315-A. Zdarzał się także wariant z trzecią tzw. wleczoną osią. Taki model brał udział w wyprawie m.in. Andrzeja Zawady na Lhotse w 1974 roku. Niemal wszystkie wyprawowe jelcze posiadały charakterystyczną dla nich tzw. "Burubahajr!" - czyli balkon nad szoferką ciężarówek, aby pomieścić więcej bagażu lub w nich spać. Słowo było stosowane także jako afgański okrzyk odpowiadający uderzeniu w blachę na odjazd, życząc tym samym dobrej drogi. Potocznie nazywa się tak również lokalną ciężarówkę. Drugą cechą wyróżniającą była specjalnie dobrana plandeka z dedykowanym napisem, a kabina niemal w większości wypraw miała kolor kości słoniowej. Każda wyprawa miała różnie dobraną kolorystykę plandeki oraz inaczej dostosowaną "Burubuhajkę". Ideą rekonstruktorów nie jest odwzorowana jedna, konkretna wyprawa. Z tego powodu nie będzie na plandece napisu dedykowanego konkretnej górze. Nie zobaczymy także dokładnego odwzorowania logotypów  organizatorów z tamtych lat. Na skrzyni załadunkowej, pod plandeką, powstanie mobilna wystawa fotografii Jerzego Pietrowicza z wypraw, w których uczestniczył. Zdjęcia obejmą zakresem m.in. wyprawy na Annapurnę (1979), Garhwalu Trisul (1982), Lathok III (1984) i Garhwalu Shivling (1986). Droga Trasa liczy ponad 10 kilometrów w jedną stronę i przebiega przez takie kraje jak Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Turcja, Iran, Pakistan, Indie oraz Nepal. Pietrowicz, Czaplicki i Peryga chcą przebyć drogę, którą w przeszłości pokonywali wspinacze. Pierwsza grupa - samochodowa - wyruszy z Polski wcześniej. Druga - samolotowa - dołączy do pierwszej w Bombaju. - Bierzemy pod uwagę uwarunkowania polityczne oraz zwiększone ryzyko na Bliskim Wschodzie - mówią. - Nie będziemy więc przejeżdżać przez granicę irańsko-afgańską, aby dostać się do Indii. Na tym etapie planujemy drogą morską dostać się z Iraku do Indii. Jeśli ten plan ostatecznie wypali, to z Czabahar dotrzemy do Bombaju, tam połączymy się z ekipą samolotową i wyruszymy dalej - do Nepalu. Pomysł Inicjatywa wydaje się szalona, ale jej pomysłodawcy mają jasno sprecyzowane pobudki: - Jedziemy tam po to, by przypomnieć dokonania złotej ery polskiego himalaizmu, a przede wszystkim warunki, jakim musieli sprostać nasi "lodowi wojownicy" podczas podróży w najwyższe góry świata oraz przypomnieć karkołomne zadanie, z jakim mieli do czynienia kierowcy wypraw - opowiadają. - Ich odpowiedzialna funkcja miała na celu dostarczenie niezbędnego sprzętu oraz w wielu przypadkach także czołowych himalaistów w góry wysokie. Poprzez wyjazd jelczem w Himalaje w 2020 roku chcemy przypomnieć na arenie międzynarodowej, jak duże znaczenie dla polskiego himalaizmu odegrała ta historyczna ciężarówka. W 2019 podczas ostatniego wyjazdu do Nepalu (wtedy samolotem) odwiedzili przytułek po trzęsieniu ziemi w Kathmandu. Miejscowym przekazali kilka komputerów. Jelczem w Himalaje nie pojadą po to, by się wspinać. Ogromną skrzynię załadunkową wykorzystają, by wpakować do niej jak najwięcej darów dla Nepalu, w związku z piątą rocznicą trzęsienia ziemi: - Wsparcie, jakie możemy przy okazji tego projektu udzielić potrzebującym, jest bowiem celem samym w sobie, niewymiernym i ponadczasowym. Projekt chwali jego ambasador Krzysztof Wielicki: - Pomysł reaktywowania wyprawowego jelcza uważam za świetny. Strasznie dużo wspomnień z wypraw ubiegłego wieku jest związanych z podróżą i transportem ekwipunku właśnie tą ciężarówką. Dziś po 40 latach mamy okazję upamiętnić te wyprawy, wyjeżdżając raz jeszcze jelczem w Himalaje. Zachęcam do wsparcia idei Maćka, życząc mu sukcesu w realizacji. Możesz pomóc Akcję można wesprzeć, przelewając pieniądze na fundację "Pietrowicz Śladami Uczestników", PKOBP 02 1020 2124 0000 8802 0223 1389, tytułem: "na cele statutowe". Całość przekazanych środków poprzez realizację projektu zostanie przeznaczona na propagowanie na arenie międzynarodowej polskiej historii wypraw w góry wysokie oraz pomoc rzeczową i finansową dla dzieci w Nepalu. Na stronie jelczemwhimalaje.pl są również dostępne liczne aukcje. Zakupić można limitowane koszulki z autografami Krzysztofa Wielickiego, Adama Bieleckiego oraz Mariana Sajnoga, a także flagi czy książki o tematyce górskiej. Dochód z aukcji również zostanie przekazany na cele statutowe. Niebawem u nas Niektóre historie wypraw jelczem w najwyższe góry świata kończyły się tragicznie. W 1975 roku szczyt Broad Peak Middle zdobyło pięciu wspinaczy. Trzech z nich zginęło podczas zejścia. Reportaż o tej wyprawie jeszcze w tym roku ukaże się na naszych łamach.

Kamil Tysa [email protected]

fot. www.jelczemwhimalaje.pl

Gazeta Powiatowa - Wiadomości Oławskie

Zdjęcia (3)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Serwis internetowy tuolawa.pl z siedzibą w Oławie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe