Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 1 lutego 2026 17:31
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama

Pałac w Oleśnicy Małej. Opowieść sprzed 100 lat (1)

Ze wspomnień Joachima Ringelnatza
Pałac w Oleśnicy Małej. Opowieść sprzed 100 lat (1)
Ze wspomnień Joachima Ringelnatza
Podziel się
Oceń

Na początku 1912 roku do Oleśnicy Małej trafił Joachim Ringelnatz (właść. nazwisko Hans Bötticher, 1883–1934) - postać spoza arystokratycznej kultury wysokiej. Poeta, satyryk, były marynarz, człowiek o biografii naznaczonej kryzysami i doświadczeniem marginesu, został zatrudniony przy katalogowaniu księgozbioru. Jego obecność w pałacu nie wynikała z pokrewieństwa czy sławy akademickiej, lecz z czysto praktycznej potrzeby znalezienia stałego źródła dochodu. To właśnie ta pozycja - jednocześnie wewnątrz i na zewnątrz - uczyniła go wyjątkowym świadkiem życia w Oleśnicy Małej...
 
Oto jego wspomnienia:

 

Przyjazd do Klein Oels [Oleśnicy Małej]

 

Było to 4 lutego 1912 roku, kiedy na dworcu w Ohlau [Oława] czekał na mnie zaprzęg, który zawiózł mnie do zamku w Klein Oels. Służący zaprowadził mnie do mojego pokoju - ostatniego w prawym skrzydle budowli w kształcie podkowy. Wszystko, co widziałem, było nienaganne pod względem formy i obyczaju; fakt ten natychmiast wprawił mnie w stan niejasnego poczucia winy.

Był wieczór. Służący podał mi półmisek z czterema sznyclami à discrétion ["według własnego uznania" - KR]. Zjadłem wszystkie cztery.

Odwiedził mnie nauczyciel domowy Otto i przekazał pierwsze instrukcje. Na posiłki należało stawiać się zawsze w czerni [obowiązujący strój dzienny w domu hrabiowskim - KR]. Otto był inteligentny, ruchliwy i wyraźnie niedopasowany do ciężaru tego miejsca.

Fragment przedwojennej pocztówki ze zdjęciem pałacu w Oleśnicy Małej

 

Nazajutrz oprowadził mnie po zamku. Było tu wszystko, co składa się na feudalną i kulturalną rezydencję. Biblioteka zajmowała pięć sal. Otto zaprowadził mnie do rachmistrza Dannenberga , wysokiego, kościstego mężczyzny mającego pulchną żonę, następnie do osobistego sekretarza hrabiego nazwiskiem Neugebauer. Na końcu trafiliśmy do gospody we wsi, gdzie oprócz karczmarza Lorkego obecni byli kantor Panke [osoba odpowiedzialny za część muzyczną protestanckich nabożęnstw - KR] oraz towarzystwo zgromadzone przy spożywaniu Wellfleisch [gotowana wieprzowina podawana zaraz po uboju - KR].

Kamerdyner, stary Tietze, przełożony służby pałacowej, wypytywał o me życzenia, zaprowadził też do sklepionych piwnic i objaśnił, że ta część zamku była niegdyś klasztorem joannitów [średniowieczny zakon rycerski - KR]. Następnie zaanonsował mnie hrabinie, z domu von Berlichingen [Sophie Freiin von Berlichingen (1872-1945)], postawnej damie oraz spokojnym i powściągliwym usposobieniu.

Na klatce schodowej wisiały wielkie portrety przodków. Wszędzie znajdowały się ryciny i reliefy. Obok drzwi mojego pokoju stała naturalnej wielkości rzeźba Woltera [filozof francuski, 1694–1778]. Wyglądał moim zdaniem mnie jak papież, kiedy go pili lub jak mama Seelchena [przyjaciel pisarza].

 
Dom, dzieci, wychowanie

 

Jadałem z baronówną von Berlichingen, z francuską mamzelą [opiekunka językowa dzieci - KR], z guwernantką oraz z licznymi dziećmi hrabiego; było ich około dziesięciorga. Po południu bawiłem się z nimi na dziedzińcu. Narysowały w piasku czaszkę; należało po niej skakać na jednej nodze według ustalonych reguł.

Później pojechałem z hrabianką Püzze [Bertha (1899-1950)] i najstarszym z chłopców, Brüderem [Paul (1902-2002)], bryczką zaprzężoną w kucyki do Michewitz [Miechowice]. Gdy nadjechał samochód z piwem, musieliśmy wysiąść, aby uspokoić zwierzęta - kucyki zareagowały nerwowo na hałas silnika [pojazdy spalinowe były na wsi zjawiskiem jeszcze rzadkim - KR].

Hrabianka Püzze oprowadziła mnie po bibliotece i objaśniła system katalogowania. Rozmawiała przy tym płynnie po francusku z towarzyszącą jej mamzelą. Prawie wszystkie dzieci mówiły i czytały po grecku; hrabianka również czytała po grecku. Wszyscy mówili po łacinie. Ja mówiłem po niemiecku.

Ojciec wychowywał dzieci bardzo surowo.

Żądał od synów tego, co jego pokolenie wypracowało, i nie dostrzegał, że każda epoka ma własny punkt widzenia.

W południe hrabia przepytywał dzieci, zadając pytania o charakterze egzaminacyjnym:

- Od kiedy biją dzwony?

- Od bitwy pod Lepanto [1571 - KR].

- Kto pierwszy jadł sałatę?

Jeśli odpowiedź "Nabuchodonozor" nie padała natychmiast, dziecko musiało opuścić stół, zjeść zupę na stojąco albo otrzymywało policzek. Pierwszego dnia mojego pobytu jedno z dzieci nie dostało ciasta, ponieważ uszkodziło nos rzeźbie Junony w lipowej alei [rzeźba ogrodowa - KR].

W zamku nie było światła elektrycznego; używano lamp naftowych. Trzeba było na nie uważać, ponieważ potrafiły nagle zacząć intensywnie kopcić. Kiedy siedziałem nad książkami, zdarzało się, że po podniesieniu wzroku widziałem stół, eleganckie łóżko i całe otoczenie pokryte cienką warstwą sadzy.

Pewnego ranka Otto wybrał się na nocną hulankę, a aby sprawić wrażenie zapracowanego - zostawił zapaloną lampę. Paliła się i kopciła całą noc.

- Teraz już jej nie będę gasić - powiedział Otto i położył się spać.

Służący obudził rano na wpół uduszonego "murzyna". Hrabina wiedziała o tym zajściu już w południe. W zamku wiadomości rozchodziły się szybko.

 

Biblioteka i praca

 

Katalogowanie biblioteki Yorcków w przeszłości wielokrotnie przerywano. Katalog stał się nieczytelny z powodu dopisków, aneksów i rozmaitych charakterów pisma kolejnych osób. Tysiące tomów nie skatalogowano wcale. Teraz te książki, a także nowe nabytki hrabiego, miałem fachowo opracować. Dzięki Maassenowi i Seebachowi [autorzy niemieckich podręczników bibliotekoznawczych - KR] znałem się na tym jako tako.

Hrabia Yorck von Wartenburg [Heinrich (1861-1923)] poddał mnie na początku pewnemu sprawdzianowi. W wyszukanie uprzejmy sposób - był taki zarówno w życiu codziennym, jak i w listach - zaprowadziwszy mnie do sali ze sklepieniem, wyjął książkę i zapytał:

- Jak skatalogowałby pan ten egzemplarz?

Miałem szczęście. Znałem tę książkę doskonale i darzyłem ją szczególną sympatią. Było to pierwsze wydanie Simplicius Simplicissimus [Hansa von ] Grimmelshausena [chodzi o słynną powieść łotrzykowską z 1669 roku - KR].

                                         Słynna pałacowa biblioteka

                                             Wnętrza pałacowe musiały robić wrażenie na młodych poecie

 

Szybko wdrożyłem się w swoją pracę. Codziennie przynosiłem sobie stos książek, opisywałem je dokładnie według autora, tytułu, wydawcy, liczby stron i innych kryteriów oraz opatrywałem kartą z numerem. Od czasu do czasu hrabia odwiedzał mnie w bibliotece lub w moim pokoju i kontrolował pracę, prowadząc ze mną szczegółowe rozmowy.

Hrabia Yorck von Wartenburg był najbardziej oczytanym człowiekiem, jakiego kiedykolwiek poznałem - gruntownie I na wszystkich polach. Był członkiem Izby Panów [wyższa izba pruskiego parlamentu - KR] i gorliwym orędownikiem wykształcenia humanistycznego. Było to jego główne zainteresowanie. I właśnie tu od początku znalazłem się w trudnym położeniu. Albowiem temu, co posiadał w nadmiarze: ogładzie, uprzejmości i erudycji, których bardzo stanowczo wymagał również od dzieci, brakowało - jak mi się wkrótce zaczęło wydawać - jednego: serca.

Klatka schodowa w pałacu - stan obecny (fot. K. Ruchniewicz)

 

Marzec. Śpiewają szpaki  U rachmistrzostwa ubito świnię i zaproszono mnie na świeżą kiełbasę. Byli to ludzie dobrzy i oddani, a ich syn Hans był miłym chłopcem. Obecnych było trzech inspektorów z dóbr Yorcków, nadleśniczy, wiejski nauczyciel, pastor i Otto. Zrobiło się późno. Otto i kilku innych upiło się porządnie. Na koniec dałem młodemu Hansowi Dannenbergowi trzy zapałki i powiedziałem:

- Nie zapomnij o trzech rzeczach: wierności, prawdzie i poczuciu piękna.

Nazajutrz przy stole hrabianka Püzze zapytała mnie, co miałem na myśli. W pałacu każdy natychmiast dowiadywał się o wszystkim.

 

 Cdn.  

tłumaczenie i opracowanie: Krzysztof Ruchniewicz

 

*

Ze wspomnień Joachima Ringelnatza pt. Mein Leben bis zum Kriege [Zürich 1994, S. 275-299, http://www.zeno.org/Literatur/M/Ringelnatz,+Joachim/Autobiographisches/Mein+Leben+bis+zum+Kriege/Klein-Oels]

Więcej TU: 


Napisz komentarz

Komentarze

Robert 01.02.2026 14:46
Ze średnio zapartym tchem czekamy na ciąg dalszy dziejów pałacu i jego mieszkańców. Szczególnie interesujący może być fragment opisujący lata, gdy najświatlejszych rezydentów Klein Oels pochłonął nurt niemieckiego nazizmu i jakie wydarzenia spowodowały u nich równie koniunkturalne oprzytomnienie.

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: ZawodowyTreść komentarza: Zlikwidować pierwszeństwo dla pieszych i rowerzystów , wchodzą jak święte krowy z telefonem przed oczami , słuchawki w uszach i kapturem na głowę nie patrzą na nic , policja słabo reaguje na ich zachowania ?Data dodania komentarza: 1.02.2026, 15:18Źródło komentarza: Istotne zmiany w przepisach ruch drogowego w 2026 r.Autor komentarza: RobertTreść komentarza: Ze średnio zapartym tchem czekamy na ciąg dalszy dziejów pałacu i jego mieszkańców. Szczególnie interesujący może być fragment opisujący lata, gdy najświatlejszych rezydentów Klein Oels pochłonął nurt niemieckiego nazizmu i jakie wydarzenia spowodowały u nich równie koniunkturalne oprzytomnienie.Data dodania komentarza: 1.02.2026, 14:46Źródło komentarza: Pałac w Oleśnicy Małej. Opowieść sprzed 100 lat (1)Autor komentarza: WiesiekTreść komentarza: Lewackie Państwo nakazów i zakazów, a i tak wszyscy po pijaku jeżdżą bo mają zabrane prawo jazdy. Poza tym każdy decyduje za siebie czy jeździ w kasku czy nie.Data dodania komentarza: 1.02.2026, 14:44Źródło komentarza: Istotne zmiany w przepisach ruch drogowego w 2026 r.Autor komentarza: GośćTreść komentarza: Naiwni ludzie o to chodziło żeby lud Miłoszyc się nie zgodził i będzie podstawa do sowitego odszkodowania panowie (kolesie) dobrze to uknuli. Zobaczycie za chwilę będzie głosowana uchwała o odszkodowanie i oczywiście większość będzie za.Data dodania komentarza: 1.02.2026, 14:09Źródło komentarza: MIŁOSZYCE Nie będzie zmiany planu! Zagrożenie jednak pozostałoAutor komentarza: SąsiadTreść komentarza: Faktycznie, choć sam nie jestem żadnym ksenofobem, to o Gruzinach najwięcej negatywnych zdarzeń. Zasilają nasze mafie lub sami je tworzą. Ale znam jednego Gruzina wykładowcę na Uniwersytecie Wr. Ciemna karnacja broda i miły gość z niego, więc może jednak nie warto generalizować, ale coś w tym jest co piszesz.Data dodania komentarza: 1.02.2026, 13:38Źródło komentarza: Usiłowanie zabójstwa nad stawem. Nowe faktyAutor komentarza: plakatówkaTreść komentarza: Same bzdury.Data dodania komentarza: 1.02.2026, 13:15Źródło komentarza: Go Kino poleca!
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama
Reklama