Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 4 lipca 2026 02:44
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Pałac w Oleśnicy Małej. Opowieść sprzed 100 lat (1)

Ze wspomnień Joachima Ringelnatza
Pałac w Oleśnicy Małej. Opowieść sprzed 100 lat (1)
Ze wspomnień Joachima Ringelnatza
Podziel się
Oceń

Na początku 1912 roku do Oleśnicy Małej trafił Joachim Ringelnatz (właść. nazwisko Hans Bötticher, 1883–1934) - postać spoza arystokratycznej kultury wysokiej. Poeta, satyryk, były marynarz, człowiek o biografii naznaczonej kryzysami i doświadczeniem marginesu, został zatrudniony przy katalogowaniu księgozbioru. Jego obecność w pałacu nie wynikała z pokrewieństwa czy sławy akademickiej, lecz z czysto praktycznej potrzeby znalezienia stałego źródła dochodu. To właśnie ta pozycja - jednocześnie wewnątrz i na zewnątrz - uczyniła go wyjątkowym świadkiem życia w Oleśnicy Małej...
 
Oto jego wspomnienia:

 

Przyjazd do Klein Oels [Oleśnicy Małej]

 

Było to 4 lutego 1912 roku, kiedy na dworcu w Ohlau [Oława] czekał na mnie zaprzęg, który zawiózł mnie do zamku w Klein Oels. Służący zaprowadził mnie do mojego pokoju - ostatniego w prawym skrzydle budowli w kształcie podkowy. Wszystko, co widziałem, było nienaganne pod względem formy i obyczaju; fakt ten natychmiast wprawił mnie w stan niejasnego poczucia winy.

Był wieczór. Służący podał mi półmisek z czterema sznyclami à discrétion ["według własnego uznania" - KR]. Zjadłem wszystkie cztery.

Odwiedził mnie nauczyciel domowy Otto i przekazał pierwsze instrukcje. Na posiłki należało stawiać się zawsze w czerni [obowiązujący strój dzienny w domu hrabiowskim - KR]. Otto był inteligentny, ruchliwy i wyraźnie niedopasowany do ciężaru tego miejsca.

Fragment przedwojennej pocztówki ze zdjęciem pałacu w Oleśnicy Małej

 

Nazajutrz oprowadził mnie po zamku. Było tu wszystko, co składa się na feudalną i kulturalną rezydencję. Biblioteka zajmowała pięć sal. Otto zaprowadził mnie do rachmistrza Dannenberga , wysokiego, kościstego mężczyzny mającego pulchną żonę, następnie do osobistego sekretarza hrabiego nazwiskiem Neugebauer. Na końcu trafiliśmy do gospody we wsi, gdzie oprócz karczmarza Lorkego obecni byli kantor Panke [osoba odpowiedzialny za część muzyczną protestanckich nabożęnstw - KR] oraz towarzystwo zgromadzone przy spożywaniu Wellfleisch [gotowana wieprzowina podawana zaraz po uboju - KR].

Kamerdyner, stary Tietze, przełożony służby pałacowej, wypytywał o me życzenia, zaprowadził też do sklepionych piwnic i objaśnił, że ta część zamku była niegdyś klasztorem joannitów [średniowieczny zakon rycerski - KR]. Następnie zaanonsował mnie hrabinie, z domu von Berlichingen [Sophie Freiin von Berlichingen (1872-1945)], postawnej damie oraz spokojnym i powściągliwym usposobieniu.

Na klatce schodowej wisiały wielkie portrety przodków. Wszędzie znajdowały się ryciny i reliefy. Obok drzwi mojego pokoju stała naturalnej wielkości rzeźba Woltera [filozof francuski, 1694–1778]. Wyglądał moim zdaniem mnie jak papież, kiedy go pili lub jak mama Seelchena [przyjaciel pisarza].

 
Dom, dzieci, wychowanie

 

Jadałem z baronówną von Berlichingen, z francuską mamzelą [opiekunka językowa dzieci - KR], z guwernantką oraz z licznymi dziećmi hrabiego; było ich około dziesięciorga. Po południu bawiłem się z nimi na dziedzińcu. Narysowały w piasku czaszkę; należało po niej skakać na jednej nodze według ustalonych reguł.

Później pojechałem z hrabianką Püzze [Bertha (1899-1950)] i najstarszym z chłopców, Brüderem [Paul (1902-2002)], bryczką zaprzężoną w kucyki do Michewitz [Miechowice]. Gdy nadjechał samochód z piwem, musieliśmy wysiąść, aby uspokoić zwierzęta - kucyki zareagowały nerwowo na hałas silnika [pojazdy spalinowe były na wsi zjawiskiem jeszcze rzadkim - KR].

Hrabianka Püzze oprowadziła mnie po bibliotece i objaśniła system katalogowania. Rozmawiała przy tym płynnie po francusku z towarzyszącą jej mamzelą. Prawie wszystkie dzieci mówiły i czytały po grecku; hrabianka również czytała po grecku. Wszyscy mówili po łacinie. Ja mówiłem po niemiecku.

Ojciec wychowywał dzieci bardzo surowo.

Żądał od synów tego, co jego pokolenie wypracowało, i nie dostrzegał, że każda epoka ma własny punkt widzenia.

W południe hrabia przepytywał dzieci, zadając pytania o charakterze egzaminacyjnym:

- Od kiedy biją dzwony?

- Od bitwy pod Lepanto [1571 - KR].

- Kto pierwszy jadł sałatę?

Jeśli odpowiedź "Nabuchodonozor" nie padała natychmiast, dziecko musiało opuścić stół, zjeść zupę na stojąco albo otrzymywało policzek. Pierwszego dnia mojego pobytu jedno z dzieci nie dostało ciasta, ponieważ uszkodziło nos rzeźbie Junony w lipowej alei [rzeźba ogrodowa - KR].

W zamku nie było światła elektrycznego; używano lamp naftowych. Trzeba było na nie uważać, ponieważ potrafiły nagle zacząć intensywnie kopcić. Kiedy siedziałem nad książkami, zdarzało się, że po podniesieniu wzroku widziałem stół, eleganckie łóżko i całe otoczenie pokryte cienką warstwą sadzy.

Pewnego ranka Otto wybrał się na nocną hulankę, a aby sprawić wrażenie zapracowanego - zostawił zapaloną lampę. Paliła się i kopciła całą noc.

- Teraz już jej nie będę gasić - powiedział Otto i położył się spać.

Służący obudził rano na wpół uduszonego "murzyna". Hrabina wiedziała o tym zajściu już w południe. W zamku wiadomości rozchodziły się szybko.

 

Biblioteka i praca

 

Katalogowanie biblioteki Yorcków w przeszłości wielokrotnie przerywano. Katalog stał się nieczytelny z powodu dopisków, aneksów i rozmaitych charakterów pisma kolejnych osób. Tysiące tomów nie skatalogowano wcale. Teraz te książki, a także nowe nabytki hrabiego, miałem fachowo opracować. Dzięki Maassenowi i Seebachowi [autorzy niemieckich podręczników bibliotekoznawczych - KR] znałem się na tym jako tako.

Hrabia Yorck von Wartenburg [Heinrich (1861-1923)] poddał mnie na początku pewnemu sprawdzianowi. W wyszukanie uprzejmy sposób - był taki zarówno w życiu codziennym, jak i w listach - zaprowadziwszy mnie do sali ze sklepieniem, wyjął książkę i zapytał:

- Jak skatalogowałby pan ten egzemplarz?

Miałem szczęście. Znałem tę książkę doskonale i darzyłem ją szczególną sympatią. Było to pierwsze wydanie Simplicius Simplicissimus [Hansa von ] Grimmelshausena [chodzi o słynną powieść łotrzykowską z 1669 roku - KR].

                                         Słynna pałacowa biblioteka

                                             Wnętrza pałacowe musiały robić wrażenie na młodych poecie

 

Szybko wdrożyłem się w swoją pracę. Codziennie przynosiłem sobie stos książek, opisywałem je dokładnie według autora, tytułu, wydawcy, liczby stron i innych kryteriów oraz opatrywałem kartą z numerem. Od czasu do czasu hrabia odwiedzał mnie w bibliotece lub w moim pokoju i kontrolował pracę, prowadząc ze mną szczegółowe rozmowy.

Hrabia Yorck von Wartenburg był najbardziej oczytanym człowiekiem, jakiego kiedykolwiek poznałem - gruntownie I na wszystkich polach. Był członkiem Izby Panów [wyższa izba pruskiego parlamentu - KR] i gorliwym orędownikiem wykształcenia humanistycznego. Było to jego główne zainteresowanie. I właśnie tu od początku znalazłem się w trudnym położeniu. Albowiem temu, co posiadał w nadmiarze: ogładzie, uprzejmości i erudycji, których bardzo stanowczo wymagał również od dzieci, brakowało - jak mi się wkrótce zaczęło wydawać - jednego: serca.

Klatka schodowa w pałacu - stan obecny (fot. K. Ruchniewicz)

 

Marzec. Śpiewają szpaki  U rachmistrzostwa ubito świnię i zaproszono mnie na świeżą kiełbasę. Byli to ludzie dobrzy i oddani, a ich syn Hans był miłym chłopcem. Obecnych było trzech inspektorów z dóbr Yorcków, nadleśniczy, wiejski nauczyciel, pastor i Otto. Zrobiło się późno. Otto i kilku innych upiło się porządnie. Na koniec dałem młodemu Hansowi Dannenbergowi trzy zapałki i powiedziałem:

- Nie zapomnij o trzech rzeczach: wierności, prawdzie i poczuciu piękna.

Nazajutrz przy stole hrabianka Püzze zapytała mnie, co miałem na myśli. W pałacu każdy natychmiast dowiadywał się o wszystkim.

 

 Cdn.  

tłumaczenie i opracowanie: Krzysztof Ruchniewicz

 

*

Ze wspomnień Joachima Ringelnatza pt. Mein Leben bis zum Kriege [Zürich 1994, S. 275-299, http://www.zeno.org/Literatur/M/Ringelnatz,+Joachim/Autobiographisches/Mein+Leben+bis+zum+Kriege/Klein-Oels]

Więcej TU: 


Napisz komentarz

Komentarze

Robert 01.02.2026 14:46
Ze średnio zapartym tchem czekamy na ciąg dalszy dziejów pałacu i jego mieszkańców. Szczególnie interesujący może być fragment opisujący lata, gdy najświatlejszych rezydentów Klein Oels pochłonął nurt niemieckiego nazizmu i jakie wydarzenia spowodowały u nich równie koniunkturalne oprzytomnienie.

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Gosc Treść komentarza: Do roboty a nie tworzycie iluzje Data dodania komentarza: 3.07.2026, 22:26 Źródło komentarza: Będzie nowy statut gminy J-L? Sześciu radnych dołączyło do komisji Autor komentarza: Lorneta Treść komentarza: Konfederaci alfonsi itd ? To się dzieje Data dodania komentarza: 3.07.2026, 20:56 Źródło komentarza: Jednym autem może zablokować dostawy towaru do Biedronki. Legalnie Autor komentarza: Anetka Treść komentarza: Piękne miejsce zamek i tanie bilety warto się wybrać. Polecam Data dodania komentarza: 3.07.2026, 20:35 Źródło komentarza: Słynie z 99 wież i 365 pomieszczeń Autor komentarza: * Treść komentarza: Zwracam honor. Nie zauważyłem, nie skojarzyłem. Ale policzyłem kostki na fotografii, i jeśli kostka nie ma 10 cm szerokości, to rzeczywiście jest mniej niż półtora metra. Data dodania komentarza: 3.07.2026, 18:16 Źródło komentarza: Jednym autem może zablokować dostawy towaru do Biedronki. Legalnie Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: Gdzieś ty był jak dzielili rozumem . Ty jesteś konfidentem i patolem skąd ? Data dodania komentarza: 3.07.2026, 14:49 Źródło komentarza: Jednym autem może zablokować dostawy towaru do Biedronki. Legalnie Autor komentarza: Redaktor Treść komentarza: Ja nie mam takiej ładnej kropki... przy oznaczeniu komentarza, która to oznacza, że wpis pochodzi jednak bezpośrednio od tuolawa.pl.... Wydawało mi się, że pewne rzeczy są na swój sposób oczywiste.. no ale jednak nie. Data dodania komentarza: 3.07.2026, 14:10 Źródło komentarza: Jednym autem może zablokować dostawy towaru do Biedronki. Legalnie
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama