Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 12 maja 2026 08:54
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Zawsze przedwcześnie...

1 września 1959 "zostałem wyrwany" z rodzinnego domu w Dziuplinie - do jedynego wówczas oławskiego ogólniaka i związanego z nim internatu. Tam obecnie funkcjonują: "Dom Dziecka" (plac Zamkowy 17, dawniej męska część internatu), oraz Powiatowy Zarząd Drogowy (nr 18, dawniej żeńska część internatu)
Zawsze przedwcześnie...
Mirkę Trybulską pożegnaliśmy na starym oławskim cmentarzu 12 lipca tego roku
Podziel się
Oceń

Uczennice i uczniowie byli również zobowiązani do pełnienia dyżurów w kuchni i w swoich salach, ogrzewanych piecami kaflowymi. Osoba pełniąca dyżur przynosiła węgiel z piwnicy i pilnowała ognia w piecu. Do dyżurnych należało również sprzątanie sal, bo sprzątaczek nie było.

"Nauka własna", prace fizyczne, wspólne oglądanie teatru telewizji oraz zabawy, w sumie dawały coś, co można nazwać wychowaniem wielosektorowym. Miało ono na celu kształtowanie właściwych portretów charakterologicznych poszczególnych wychowanków - właściwych, mimo że zróżnicowanych.

Dlaczego wspomnienia?

1 września 1959 "zostałem wyrwany" z rodzinnego domu, do oławskiego ogólniaka i związanego z nim internatu. Wówczas miałem 13 lat i bardzo zazdrościłem dzieciom profesorów, zamieszkałych w internacie, m.in. Mirce Fiedeniównej. Te dzieci miały rodzeństwo oraz rodziców na wyciągnięcie ręki. Na początku trudno było mi się znaleźć w nowej rzeczywistości. Jednak dość szybko adaptowałem się do nowego otoczenia i innych  warunków życia. Sądzę, że działo się tak dzięki szczególnemu charakterowi bursy, kreowanemu  przez mądrych wychowawców, a także przez ich wychowanków, którzy nie chcieli być głupcami, a za anielską aureolą specjalnie nie tęsknili.
Do wspomnień przede wszystkim skłoniło mnie odejście Mirosławy Trybulskiej, córki mojego polonisty, Leonarda Fiedenia, oraz żony Krzyśka Trybulskiego, kolegi redakcyjnego. Przypomniały mi się dawne zdarzenia i przeżycia, związane z osobami, o które "ocierałem się" w internacie. Dość długo zabierałem się do przypomnienia tamtych lat. Szukałem jakiegoś podsumowania.

Pomógł mi Jan Himilsbach, z zaświatów. Podobno dwa dni po pogrzebie Zdzisława Maklakiewicza, zadzwonił do jego matki:
- Zdzisiek jest?
- Ależ panie Janku - przecież pan wie, że Zdzisiek umarł.
- Wiem, ale mi się w to wierzyć nie chce...



Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama