Po dwudziestu minutach nic nie zapowiadało zwycięstwa gospodarzy, bo przyjezdni prowadzili dwiema bramkami. Później jelczanie załapali drugi oddech, a pierwsze skrzypce grał Krzysztof Telatyński
Początek przebiegał pod dyktando gości, którzy w trzech wiosennych meczach ponieśli same porażki. Pierwszym zawodnikiem, który zagroził bramce Rafał Maliszewskiego, był Łukasz Biały. Napastnik gości główkował celnie po dośrodkowaniu Marcina Kaczmarka, ale bramkarz Czarnych nie dał się zaskoczyć.
W 15 minucie było jednak 0:1. Z rzutu rożnego dośrodkował Radosław Iwan, najwyżej w polu karnym wyskoczył Maciej Siwiński i głową skierował piłkę do siatki miejscowych. Podopieczni trenera Andrzeja Buskiego nie zdążyli się otrząsnąć po pierwszej bramce, a cztery minuty później stracili drugą. Po podaniu Siwińskiego Łukasz Biały znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i uderzył obok bezradnego Maliszewskiego.
Wydawało się, że kolejne gole dla gości są tylko kwestią czasu, ale po 25 minutach gospodarze złapali wiatr w żagle i poczynali sobie coraz lepiej. Kiedy faulowano na polu karnym Rafała Kohuta, sędzia podyktował rzut karny. Jedenastkę pewnie wykorzystał Witold Borucki.
Czarni nadal atakowali i po kolejnej akcji padło wyrównanie. Sławomir Kopek posłał z prawej strony piłkę na pole karne, a Krzysztof Telatyński ze stoickim spokojem pokonał Cezarego Deryńskiego.
Jeszcze przed przerwą gospodarze objęli prowadzenie. Marek Januszkiewicz przejął piłkę na własnej połowie i ruszył w kierunku bramki gości. Minął trzech rywali, przed polem karnym wymienił "klepkę" z Kohutem i piętą skierował piłkę do siatki.
Tuż po zmianie stron miejscowi mogli podwyższyć. Kohut wpadł z lewej strony na pole karne, ale zbyt długo zwlekał i obrońca wybił piłkę na rzut rożny. Wtedy doszli do głosu podopieczni Marcina Krzykowskiego. W 55 minucie Kamil Żbik miał przed sobą tylko Maliszewskiego, ale uderzył tuż obok słupka. Z kolei z rzutu wolnego strzelił Iwan, ale "Malina" pewnie interweniował. Dobrej okazji nie wykorzystał Biały, który główkował nad poprzeczkę, po dośrodkowaniu Iwana z rzutu rożnego.
W 79 minucie kontrę wyprowadzili Czarni. Telatyński przejął piłkę na środku, ruszył sam na bramkę i na polu karnym posłał piłkę między nogami Deryńskiego, podwyższając na 4:2. "Tela" mógł skompletować hat-tricka z rzutu wolnego, ale bramkarz gości był dobrze ustawiony. W doliczonym czasie kolejną okazję zmarnował Kohut, kiedy uderzył niecelnie, będąc oko w oko z Deryńskim.
- Do 20 minuty graliśmy naprawdę kiepsko i nic nie zapowiadało happy endu - mówi Damian Chartuniewicz, prezes Czarnych. - Później, nasz kapitan Marek Bartosiewicz zmobilizował zespół i w kwadrans odrobiliśmy z nawiązką dwubramkową stratę. W naszej grze jest jeszcze wiele do poprawienia, ale na pewno po takim zwycięstwie możemy się cieszyć, że zespół ma charakter.
Czarni Jelcz-Laskowice - LKS Stary Śleszów 4:2
0:1 - Maciej Siwiński (w 15 min.)
0:2 - Łukasz Biały (19)
1:2 - Witold Borucki (28 - z karnego)
2:2 - Krzysztof Telatyński (39)
3:2 - Marek Januszkiewicz (43)
4:2 - Krzysztof Telatyński (79)
Jelcz-Laskowice. 1 kwietnia 2012. Widzów około 200.
Sędziowali: Dominik Łężak jako główny oraz Bartosz Szafran i Paweł Małecki -
asystenci liniowi.
Żółte kartki: Domino, Kopek - Biały, Jaworski.
Czarni: Maliszewski - Dobrowolski (60 Czajka), Bartosiewicz, Borucki, Kozina (85 Paluch) - Łebek, Domino (70 Konon), Kopek, Telatyński - Januszkiewicz, Kohut.
LKS Stary Śleszów: Deryński - Jurkowski, Iwan, Jaworski, Kaczmarek (73 Lisowski) - Kuriata, Siwiński, Kądziołka (61 Mróz), Stępień (55 Tatko) - Biały, Żbik.
(Mecz)
Fot.: Mateusz Czajka
Reklama







Napisz komentarz
Komentarze