Na razie nie ma żadnych oficjalnych informacji na temat przyczyn. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, podpalanie raczej odpada, a taka wersją już pojawiła się w internecie - obecnie nie ma żadnych dowodów na to.
- W sprawie dopiero będą przez biegłego przeprowadzane oględziny miejsca pożaru - informuje oficer prasowa KP Policji w Oławie Wioletta Polerowicz. - Trzeba będzie przesłuchać świadków i ustalić wszystkie okoliczności zdarzenia.
Nieco więcej światła na przyczyny rzuca komendant powiatowy KP PSP w Oławie Bartłomiej Marcinów, który w dniu pożaru był na miejscu: - Pierwsze zgłoszenie było o zwarciu na linii wysokiego napięcia. Gdy strażacy podjechali na miejsce, okazało się, że w tej samej okolicy płonie skład aut.
Wygląda na to, że pierwsze podejrzenia, które mówiły o pożarze w wyniku zwarcia linii wysokiego napięcia, mogą się potwierdzić. Nie wyklucza to na razie innej wersji, że na przykład ktoś mógł wrzucić niedopałek papierosa z chodnika na teren zakładu, na co jednak na razie nie ma dowodów.
Przypomnijmy, że to nie pierwszy pożar w tym miejscu. Tym razem oprócz odpadów spaliło się także kilkanaście wraków aut przygotowanych do kasacji.
Tego samego dnia pożar wybuchł po drugiej stronie ulicy Portowej w składzie materiałów zakładu stolarskiego. Początkowo też były podejrzenia podpalenia, ale sprawdzenie monitoringu wyjaśniło wszystko.
- Na monitoringu widać wyraźnie, że wiatr przenosi płomień ponad drogą i po drugiej stronie ulicy zapala się trawa, a od niej zajmuje składzik drewna - mówi komendant Marcinów. - Tego dnia był bardzo silny wiatr i to był nasz problem przy gaszeniu, podobnie jak duże zadymienie.









Napisz komentarz
Komentarze