Reklama
Zaprzyjaźnieni kibice Orła Ząbkowice i MKS SCA Oława wspólnie dopingowali oba zespoły. Sentymentów nie było natomiast na boisku, gdzie walka trwała do ostatnich dramatycznych sekund i zakończyła się szczęśliwym zwycięstwem gospodarzy 2:1
Początek meczu, rozgrywanego w sobotnie przedpołudnie 14 kwietnia, nie zapowiadał jednak końcowego dramatu, chociaż ząbkowiczanie byli bliscy zdobycia gola już w pierwszych sekundach, ale Dawid Gołdyn z czystej pozycji trafił w zewnętrzną część słupka oławskiej bramki. W 9 minucie z 25 metrów uderzył Łukasz Deneka, ale też nie miał szczęścia, bo piłka odbiła się od spojenia słupka z poprzeczką i wyszła na aut. Chwilę później oławianie przeprowadzili szybką kontrę, po której Mateusz Gancarczyk wpadł na pole karne i próbował dryblować, ale stracił piłkę. Nie opanowali jej jednak także obrońcy Orła i Dawid Lipiński mocnym strzałem z 8 metrów wpakował futbolówkę do bramki.
Wydawało się, że po objęciu prowadzenia oławianie pójdą za ciosem. Kilka razy szarpnął po skrzydle Krzysztof Gancarczyk i po jego wrzutkach Lipiński był bliski podwyższenia wyniku. Te zrywy źle się jednak skończyły dla Krzysztofa, bo już w 25 minucie musiał opuścić boisko z powodu kontuzji mięśnia. To znacznie osłabiło siłę napędową MKS, z czego skwapliwie skorzystali gospodarze i w końcowych fragmentach pierwszej połowy stworzyli kilka groźnych sytuacji pod oławską bramką. Najlepszej nie wykorzystał w 31 minucie Damian Szydziak, przegrywając pojedynek sam na sam z Sebastianem Mordalem.
Ząbkowiczanie jednak dopięli swego zaraz po przerwie, za sprawą dwóch najstarszych i najbardziej doświadczonych graczy. Damian Okrojek popisał się dalekim podaniem spod linii bocznej do Piotra Woźniaka, a ten - nieupilnowany przez defensorów MKS - wyszedł na czystą pozycję i precyzyjnym strzałem z 12 metrów w długi róg pokonał Mordala.
Podrażnieni stratą bramki goście zdecydowanie zaatakowali i prawie do końca meczu trzymali ząbkowiczan na ich połowie, niczym w hokejowym zamku. Gospodarze tylko sporadycznie odgryzali się kontratakami. Goście seriami wykonywali rzuty wolne lub rożne, po których kotłowało się pod bramką Orła, ale piłka nie chciała wpaść do siatki.
To się srogo zemściło w doliczonym czasie gry. Po przypadkowej akcji ząbkowiczanie wywalczyli rzut rożny. Dośrodkowanie Krzysztofa Czachora przedłużył głową Łukasz Deneka, a Damian Szydziak, także głową, z pięciu metrów wpakował futbolówkę do oławskiej bramki.
- To drugi mecz w tym sezonie z ząbkowickim Orłem, który przegrywamy pechowo i niezasłużenie. Przez większą część pojedynku prowadziliśmy grę i momentami mieliśmy miażdżącą przewagę. Brakowało nam jednak skuteczności przy wykańczaniu akcji - mówił mocno rozgoryczony po zakończeniu spotkania pomocnik MKS Waldemar Gancarczyk.
Uradowany strzelec zwycięskiego gola dla Orła Damian Szydziak był innego zdania: - Chociaż rzeczywiście wygraliśmy z liderem dość szczęśliwie, to jednak zasłużenie, bo w przekroju całego spotkania stworzyliśmy więcej groźnych sytuacji podbramkowych niż nasi dzisiejsi rywale.
Więcej szczegółów z sobotniego pojedynku w Ząbkowicach Śląskich, także pełne pomeczowe komentarze przedstawicieli obu drużyn, wyniki innych spotkań i aktualna tabela III ligi - w najnowszym papierowym wydaniu „GP-WO”, które ukaże się w sprzedaży w środę 18 kwietnia.
*
Walka o awans do II ligi wciąż nie jest rozstrzygnięta. Po porażce w Ząbkowicach przewaga MKS na drugim w tabeli Promieniem Żary stopniała do sześciu punktów. W następnej kolejce jest szansa na powiększenie dystansu, bo lubuski zespół pauzuje, a oławianie grają u siebie z nie najlepiej spisującą się wiosną Ilanką Rzepin. Mecz ten odbędzie się nie jak wcześniej planowano w sobotę, tylko w niedzielę 22 kwietnia i nie ma statusu podwyższonego ryzyka, a to oznacza, że na oławski stadion będą wpuszczeni wszyscy chętni. W imieniu władz klubu i piłkarzy serdecznie zapraszamy kibiców z Oławy i okolic. Nasz zespół na pewno będzie chciał się zrehabilitować za ząbkowicką wpadkę.
Nieco wcześniej, w środę 18 kwietnia, oławska drużyna zagra w Goszczu z miejscową Wiwą, występującą na co dzień we wrocławskiej klasie „O”. Stawką tego meczu będzie awans do finału okręgowego rozgrywek o Puchar Polski.
Tekst i fot.:
Krzysztof A. Trybulski
Reklama







Napisz komentarz
Komentarze