Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 29 kwietnia 2026 00:08
ZOBACZ:
Reklama Aftermarket Oława
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Pozew za asfalt

Podziel się
Oceń

Około 130 kierowców zażądało odszkodowań za uszkodzenia samochodów, powstałe na wyremontowanej drodze powiatowej Janików-Jelcz-Laskowice, przez Hannę. Szef firmy remontującej drogę twierdzi, że żądania są bezpodstawne. Kierowcy nie zamierzają się poddawać

Janików /Hanna
Drogowych problemów ciąg dalszy        

O sprawie pisaliśmy w dwóch wydaniach “GP-WO” - “Asfalt na kołach”(1 października) i “Asfalt wciąż się klei”(21 października).  Remontowaną od połowy września drogę powiatową z Janikowa przez Hannę do Jelcza-Laskowic polano smołopodobną substancją, posypano grysem i udostępniono dla ruchu. 2 października trasę zamknięto ponownie, gdy kilku kierowców zgłosiło na policji, że asfalt się klei do kół i nie da się tamtędy jeździć. Kierowcy lawinowo składali wnioski o odszkodowania za uszkodzenia samochodów, powstałe na wyremontowanej drodze - asfalt na oponach i karoserii, popękane szyby oraz odpryski powstałe w wyniku uderzeń kamieni. Wnioski kierowano do Powiatowego Zarządu Drogowego i firmy Uniqa, ubezpieczyciela wykonawcy robót. Rzeczoznawcy samochodowi z firmy ubezpieczeniowej przyjeżdżali 9 i 16 października na oględziny samochodów, zorganizowane w Bystrzycy.

Nie ma podstaw do odszkodowań? 

Zamiast odpowiedzi z firmy ubezpieczeniowej poszkodowani otrzymali pismo od szefa Przedsiębiorstwa Robót Drogowo-Mostowych w Brzegu, które wykonywało ten remont. - W nawiązaniu do pisma dotyczącego zgłoszenia szkody, niniejszym informuję, że brak jest podstaw do uznania przez PRDM w Brzegu zgłoszonych roszczeń, a tym samym bezpodstawne są żądania zapłaty odszkodowania - czytamy w piśmie Andrzeja Kaniowskiego, prezesa PRDM w Brzegu. - Odnosząc się do kwestii uszkodzenia pojazdu grysem, wskazuję, iż teren prowadzonych prac był oznakowany w prawidłowy i wystarczający sposób. Zaś na obszarze objętym robotami drogowymi obowiązywało ograniczenie prędkości do 30km/h. O fakcie i rodzaju prowadzonych prac wyraźnie informowały znaki: “roboty drogowe”, “ograniczenie prędkości do 30 km/h” i “sypki grys”. Niezależnie od kwestii rzeczywistego wykazania, że do szkody doszło w opisanym czasie i miejscu, należy zauważyć, że przy dostosowaniu prędkości jazdy do ograniczenia z pewnością nie doszłoby do żadnych uszkodzeń pojazdu. W związku z tym kierowane do naszej firmy roszczenia o wypłatę odszkodowania są bezpodstawne.
W dalszej części pisma prezes stwierdza, że ewentualne zanieczyszczenia pojazdu emulsją nie utrudniają korzystania z samochodu. Nie kwalifikują do wymiany zabrudzonych części samochodu i nie obniżają wartości użytkowej samochodu. - Wszelkie zanieczyszczone elementy z powodzeniem można wyczyścić i przywrócić ich wygląd do stanu poprzedniego. Jeżeli usunięcie emulsji sprawia trudność, istnieje możliwość nieodpłatnej likwidacji zanieczyszczeń. W tym celu proszę o zgłoszenie się do naszej firmy.

To chyba jakiś żart

Takie same pisma, albo w podobnym tonie, otrzymali wszyscy ubiegający się o odszkodowanie. Kierowcy są oburzeni. 
 - Pan Kaniowski uważa, że nic się nie stało, a życie toczy się dalej, to skandal przez duże “S” - mówi zirytowana Barbara Ressing z Janikowa. - Otworzyli drogę po remoncie i za kilka godzin zamknęli. W ten sposób przyznali się, że coś jest nie tak. Pismo, w którym stwierdza się, że nie ma podstaw do odszkodowania, jest dla mnie pomyłką. Mam cały samochód wybrudzony asfaltem, odpryski na karoserii i szybach. Mówią, że wyczyszczą zabrudzenia, dobrze! A co z odpryskami na lakierze, jeśli nic z tym nie zrobię, zaczną rdzewieć. Tak samo szyba, w miejscu odprysku może w każdej chwili pęknąć, ale według prezesa to przecież nic wielkiego. Nie zamierzam rezygnować z dalszej walki o odszkodowanie i mam nadzieję, że inni kierowcy też nie odpuszczą.
 Pismo od wykonawcy remontu drogi, który stwierdził, że nic wielkiego się nie stało, otrzymał też Robert Łupkowski z Jelcza-Laskowic. - Już się odwołałem zarówno do wykonawcy remontu, jak i właściciela drogi, a także firmy ubezpieczeniowej i czekam na odpowiedź - mówi.
- Zażądałem wyjaśnień, na jakiej podstawie autor pisma twierdzi, że uszkodzenia na moim samochodzie powstały z powodu zbyt szybkiej jazdy. To jakaś bzdura. Tą drogą nie da się jechać szybciej niż 30km/h. Przy takiej prędkości słychać, jak strzelają kamienie. Zaproponowali czyszczenie samochodu. Nie zgadzam się, bo nie znam tej firmy. Nie mam też zaufania do osoby, która mi ją poleca, a wcześniej wypisuje takie śmieszne rzeczy. Jaką mam gwarancję, że po ich czyszczeniu za parę miesięcy nie będę miał kolejnych problemów z karoserią?
 Zdziwionych i zaskoczonych odpowiedzią prezesa PRDM jest dużo więcej. Wśród nich właściciele firm, którzy mają kilka uszkodzonych samochodów. Wielu zastanawia się, dlaczego na zgłoszenie szkody odpowiedział szef firmy wykonującej roboty drogowe, a nie firmy ubezpieczeniowej.

Żeby było szybciej

- Zrobiłem to, by skrócić czas oczekiwania na odpowiedź - tłumaczy Andrzej Kaniowski.
- Zgodnie z procedurą, firma, w której jesteśmy ubezpieczeni, zwróciła się do nas o zaopiniowanie powstałej szkody. My im odpowiadamy, a oni wnoszącemu o odszkodowanie. W związku z tym, że roszczeń było dużo, około 130, zdecydowaliśmy, że odpiszemy na nie bezpośrednio, z pominięciem firmy ubezpieczeniowej. Tak jest szybciej.
Co na to Uniqa? - Nasz klient, firma PRDM, ma prawo postępować według własnego uznania; jeżeli chciała odpowiedzieć na wnioski, zrobiła to  - mówi Anna Skusiewicz, rzecznik prasowy firmy Uniqa. - Niezależnie od tego, Uniqa po zakończeniu postępowania likwidacyjnego, na podstawie zgromadzonej dokumentacji przedstawi decyzję w sprawie. Na razie przygotowujemy stosowne dokumenty.
Zdaniem wielu kierowców, winę za szkody poniesione na drodze ponosi także właściciel drogi, czyli Powiatowy Zarząd Drogowy. - Ktoś chyba odebrał drogę po remoncie i dopuścił ją do ruchu - twierdzi pan Janusz z Bystrzycy.
Innego zdania jest szef PZD. - Zgodnie z prawem, na czas remontu droga jest przekazywana wykonawcy robót i to on odpowiada za wszystko, co się na niej dzieje - wyjaśnia Wojciech Drożdżal. - Nie ponosimy więc winy za szkody, powstałe podczas remontu. 

W jedności siła 

Wojciech Sowa, certyfikowany rzeczoznawca samochodowy z listy ministra infrastruktury, a zarazem poszkodowany podczas remontu drogi, też otrzymał pismo odmowne od prezesa PRDM. Cały czas odbiera telefony od żądających odszkodowania, z pytaniem, co dalej robić? - W związku z tym, że pokrzywdzonych jest tak dużo, a odpowiedź drogowców taka, a nie inna, zapraszam wszystkich 16 listopada, na godzinę 18.00 do świetlicy w Janikowie, gdzie odbędzie się spotkanie ze mną i radcą prawnym - mówi Wojciech Sowa. - Jednym ze sposobów walki w tej sprawie jest proces zbiorowy i o tym będziemy dyskutować. Chcemy też nagłośnić sprawę w programie Turbo Kamera.  

Wioletta Kamińska
[email protected]
 
 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama