Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 16 marca 2026 14:55
ZOBACZ:
Reklama Hipol
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Muzyka bez granic

Podziel się
Oceń

Dziewięć miesięcy przygotowań, trzy dni koncertów, trwających w sumie około dziesięciu godzin i trzynaście muzykujących rodzin, w których grało i śpiewało blisko sto osób. To bilans pierwszych Europejskich Spotkań Muzykujących Rodzin - Oława 2010

Oława   Europejskie Spotkania Muzykujących Rodzin

Od 29 do 31 stycznia Oława była centrum rodzinnego muzykowania, a Ośrodek Kultury miejscem, w którym stykały się i przenikały różne kultury, style muzyczne, zwyczaje i obyczaje. Rodzinne zespoły przyjechały z Sofii, ze Lwowa, z Saksonii oraz z województw podkarpackiego, wielkopolskiego, śląskiego, nawet z Białegostoku. Na korytarzach i na scenie muzycy w barwnych przebraniach, często w ludowych strojach, prezentowali swoje umiejętności. Śpiewali, grali na różnych instrumentach. Oprócz standardowych - gitary, trąbki, akordeonu czy wiolonczeli - były cymbały, dudy, kozioł weselny i fletnia Pana. Najliczniejsze rodziny liczyły po szesnaście osób. Najmłodszy uczestnik miał cztery lata, a najstarszy ponad osiemdziesiąt. Na scenie stali obok siebie dziadkowie, rodzice, wnukowie i prawnukowie, udowadniając tym samym, że muzyka łączy pokolenia.

Szerokie horyzonty

Otwierając piątkowy i sobotni koncert burmistrz Oławy Franciszek Październik, mecenas imprezy i poseł Roman Kaczor, jeden z patronów honorowych, mówili, że zorganizowanie spotkań to świetny pomysł, który będzie służył wszystkim. Impreza stwarza także okazje do wymiany doświadczeń i spostrzeżeń oraz poszerzenia horyzontów. Organizatorom spotkań - dyrektorowi Ośrodka Kultury Markowi Rosteckiemu i proboszczowi kościoła pw. ŚŚ. Ap. Piotra i Pawła księdzu Januszowi Gorczycy - gratulowali pomysłu także inni goście, wśród nich przedstawiciele władz samorządowych, żona bułgarskiego konsula i Wiesława Letza, która organizowała podobną imprezę z Markiem Rosteckim w Zgorzelcu oraz Helena Tomaszek-Plewa - dziekan Wydziału Edukacji Muzycznej Akademii Muzycznej we Wrocławiu, która przez dwa dni przysłuchiwała się rodzinnym występom  i udzielała wskazówek. Ćwiczyła także z zespołami wspólne wykonanie dwóch kolęd. Imprezę docenili, obejmując nad nią patronat honorowy, m.in. marszałek Sejmu, minister kultury i dziedzictwa narodowego, marszałek województwa dolnośląskiego oraz arcybiskup metropolita wrocławski.
Był także czas na wspomnienia. Przedstawiając rodziny Marek Rostecki, mówił, że większość jest mu dobrze znana, ponieważ spotykał się z muzykami na podobnych imprezach, które organizował wiele lat temu we Wrocławiu, a następnie w Zgorzelcu. Kiedy organizował ogólnopolskie spotkania, nie sądził, że będzie miał okazję poszerzyć formułę imprezy na taką skalę. Dla niego impreza to nie tylko forma muzycznego i scenicznego rozwoju, ale także wymiana doświadczeń, nowe wrażenia i nowe znajomości. Dziękował wszystkim pracownikom OK za pomoc przy organizacji spotkań, a w szczególności Kamili Bakalarczyk-Kruk, która odpowiadała za ten projekt.

Wielopokoleniowa różnorodność

Prezentowany przez rodziny różnorodny program podobał się słuchaczom, którzy wypełnili sale widowiskową OK. Można było usłyszeć polskie kolędy, pieśni oraz regionalne utwory. Oprócz świątecznego repertuaru, wykonanego m.in. w językach francuskim, białoruskim, ukraińskim i rosyjskim, śpiewano m.in. „Hej sokoły” i „Let’s twist again”.
O tym, jakie dźwięki można wydobyć, używając tylko strun głosowych, przekonała rodzina Patalongów ze Śląska, która śpiewała a’capella. W ten sam sposób zaśpiewały kolędy w różnych językach siostry Sadowskie z Białegostoku. Rodzina Gołąbów prezentowała się w bardzo licznym składzie. Na scenie stały trzy pokolenia. W rodzinie Gruszczyńskich wystąpił najmłodszy uczestnik imprezy, 4-letni Tomek. Przy wypełnionej sali chłopczyk nie miał tremy i popisywał się tańcem i śpiewem. Rodzina Gruszczyńskich budziła ciekawość ze względu na instrument, na jakim grał Stanisław, nestor rodu. Kozioł weselny jest w dzisiejszych czasach rzadko spotykany. Według wiedzy Stanisława Gruszczyńskiego prawdopodobnie dziesięć rodzin w całej Polsce gra jeszcze na tym instrumencie dętym o dwóch piszczałkach typu klarnetowego, pokrytym skórą z kozła. Pan Stanisław mówi, że na kozłach weselnych jak sama nazwa wskazuje grywano na weselach, kiedy jeszcze nie było dud. W Oławie bardzo im się podobało, wcześniej jedenaście razy przyjeżdżali na podobną imprezę, organizowaną przez Marka Rosteckiego we Wrocławiu. Mówią, że właśnie ze względu na gospodarza czuli się tutaj jak w domu.
Igor Maceluch ze Lwowa tak bardzo chciał być w Oławie, że zdecydował się na to, choć jego rodzina nie mogła tu przyjechać razem z nim. Jednak bardzo szybko nawiązał kontakty z innymi zespołami, z niektórymi wspólnie wystąpił. Zaskoczył publiczność, wnosząc na scenę worek, z którego wyciągał różne instrumenty i pokazywał, jak na nich grać. Ukrainiec zaprezentował dudy, kołomyje na dwa flety, drumlę i fletnię Pana, wywodzącą się od syringi, instrumentu znanego i owianego legendą w starożytnej Grecji. Także zespół z Saksonii czuł się jak w domu. Niemcy nawiązali znajomości z Polakami i wymienili się numerami telefonów.  Volker Schölzel występuje ze swoimi córkami ponad dziesięć lat. Wspomina, że kiedy dziewczynki były małe, same do niego przyszły i powiedziały, że chcą z nim śpiewać. Najdłuższą drogę mieli do przebycia Bułgarzy, którzy z powodu złych warunków atmosferycznych nie wiedzieli, czy uda im się dojechać z Sofii do Budapesztu. Liczna grupa, która zaprezentowała się w sali widowiskowej, to tylko część zespołu „Czuczuligi”. Bułgarzy pokazali niezwykłe przedstawienie z elementami tańca, śpiewając bułgarską muzykę ludową. Po kilkudziesięciominutowym występie zeszli ze sceny porywając publiczność do tańca. 

Dla ciała i ducha

Po koncertowych popisach był także czas na zabawę w atmosferze biesiady w hotelu „Marta”. Wśród rodzin rozlosowano różne upominki, ufundowane przez sponsorów: Bank Spółdzielczy, Autoliv i Electrolux. Rodzina Gruszczyńskich i Gołąbów otrzymała pralki, były także aparaty cyfrowe i sprzęt do nagrywania dźwięku. Marek Rostecki mówił, że tradycja rozdawania upominków wzięła się z 1976 roku, kiedy podczas pierwszych Ogólnopolskich Spotkań Rodzin Muzykujących we Wrocławiu pewien dygnitarz zafundował drogocenny upominek. Pojawił się wtedy problem, komu go dać, więc postanowiono wylosować szczęśliwą rodzinę. W późniejszych latach były wśród prezentów bardzo cenne upominki, np. pianino i kolorowy telewizor.
Podczas spotkania w „Marcie” nie trzeba było długo czekać na rozpoczęcie dobrej zabawy - na parkiecie od początku królowały rozśpiewane i roztańczone zespoły w rytm muzyki, granej przez swoich krewnych.
Goście pożegnali się z Oławą w niedzielę, uczestnicząc we mszy świętej, celebrowanej przez biskupa Edwarda Janiaka w kościele pw. ŚŚ. Ap. Piotra i Pawła. Marek Rostecki, witając gościa powiedział, że jest to spełnienie jego marzeń. Kiedy przed laty organizował podobne spotkania we Wrocławiu, marzył o tym, aby połączyć rodzinne koncertowanie z okresem noworocznym. Biskup podkreślił, że rodzina jest świętością i że wszystko to, co najpiękniejsze, dokonuje się w rodzinie. Po mszy świętej wysłuchał koncertu w wypełnionym kościele, w wykonaniu uczestników europejskiego spotkania w Oławie.

Tekst i fot.: Malwina Gadawa


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: bolTreść komentarza: Ty głupi mądralo, nie rozumiesz tematu.Data dodania komentarza: 16.03.2026, 11:52Źródło komentarza: Pterozaur, czyli... orzeł XXL z charakteremAutor komentarza: cześTreść komentarza: Autoliv, Electrolux... Jest wiele możliwościData dodania komentarza: 16.03.2026, 11:29Źródło komentarza: W Sobieskim mają klucz do kosmosuAutor komentarza: NataTreść komentarza: RIPData dodania komentarza: 16.03.2026, 11:25Źródło komentarza: Zmarł Wiesław "Mateo" Golec. Wierny kibic Moto-JelczaAutor komentarza: RedaktorTreść komentarza: Ciekawy temat. Ale sposób jego przedstawienia... tragikomiczny, żeby nie powiedzieć gimnazjalny. Tak czy inaczej, szkoda, że taki sam los jak "pterodaktyla" nie spotkał też "mózgu naczelnika".Data dodania komentarza: 16.03.2026, 07:43Źródło komentarza: Pterozaur, czyli... orzeł XXL z charakteremAutor komentarza: XyzTreść komentarza: Przyjemnie się czyta co Pan Jadczak ma do powiedzenia, widać, że to równy koleśData dodania komentarza: 15.03.2026, 22:36Źródło komentarza: Jadczak: - Iskra, pomysł, zapał wychodziły od nas, z MiłoszycAutor komentarza: TataTreść komentarza: Niektóre osoby z ówczesnego aktywu są nadal obecne w oławskiej rzeczywistości - były np. na otwarciu tzw. Centrum Edukacji Historycznej w piwnicy ratusza. Duch PZPR/PRL wiecznie żywy. Marszałek Czarzasty daje wzór. Historia się powtarza?Data dodania komentarza: 15.03.2026, 20:46Źródło komentarza: Pterozaur, czyli... orzeł XXL z charakterem
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama