Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 30 kwietnia 2026 21:21
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Z krainy Bollywood do Psar

Z Sharathem C. Chertlurem - hinduskim scenarzystą, mieszkającym w Psarach - rozmawia Malwina Gadawa
Podziel się
Oceń

Gmina  Oława     

Opowieść o życiu rodzinie i pasji
 

- Jak to się stało, że scenarzysta rodem z Bollywood zamieszkał w podoławskiej wsi?

- Rodzinny kraj Indie opuściłem 12 lat temu. Pracowałem tam ze sławnym indyjskim reżyserem. W Psarach zamieszkałem ze względu na moją żonę, która stąd pochodzi. Wcześniej mieszkaliśmy we Wrocławiu, jednak kiedy urodził nam się syn Zbigniew, doszliśmy do wniosku, że pora na stabilizację. Człowiek chce mieć swój dom i poczucie, że mimo wszystko ma swoje miejsce na ziemi. Takim miejscem są dla nas właśnie Psary. Teraz remontujemy rodzinny dom mojej żony, w którym będzie dorastał nasz synek.

- Scenarzysta z Indii i mieszkanka pochodząca z małej wsi. Czy historię tej znajomości można porównać do scenariusza filmu, rodem z Bollywood?

- Nie, ta historia na pewno nie przypomina bollywoodzkiej produkcji. Poznaliśmy się przez przypadek, chociaż z perspektywy czasu wiem, że to było cudowne spotkanie. Pierwszy raz spotkaliśmy się w warszawskiej restauracji, gdzie serwują hinduskie jedzenie, które uwielbia moja żona. Ula była tam z koleżanką, dzięki niej się poznaliśmy. Wiedziałem, że moja przyszła żona zna bardzo dobrze angielski, a ja właśnie zaczynałem pisać scenariusze i zapytałem ją, czy nie mogłaby zostać moim tłumaczem. Wszystko zaczęło się właśnie od pracy. Na początku nie byliśmy sobą zainteresowani, miłość przyszła później. Urzekła mnie swoim podejściem do życia, uczciwością, pracowitością i zaangażowaniem we wszystko,  czego się podejmuje. Na początku naszej znajomości ja mieszkałem w Warszawie, Ula w Opolu. Po roku postanowiliśmy zamieszkać razem i wybraliśmy w drodze kompromisu inne duże miasto, jakim jest Wrocław. Tutaj także rozwija się moja kariera zawodowa. Współpracuję z Robertem Gonerą, razem tworzymy kilka projektów.

- Jak pana przyjęła rodzina żony?

- Nasz związek był dla nich zaskoczeniem. Ula mieszkała długo poza domem i nagle zjawiła się w rodzinnej miejscowości z mężem, który jest obcokrajowcem, a na dodatek ma inny kolor skóry. Ludzie byli zaskoczeni, ale myślę, że większość mieszkańców i sąsiadów podchodzi do mnie przyjaźnie.

- Co urzekło pana w Polsce?

-  Podróżowałem po całym świecie, byłem m. in. w Afryce i na Filipinach, jednak Polska mnie zauroczyła. Chciałem pojechać tam, gdzie jeszcze nie byłem i wybór padł właśnie na wasz kraj. Piękno natury i krajobrazy bez wątpienia mnie przyciągnęły, są niepowtarzalne. Widok, kiedy na wiosnę wszystko zaczyna kwitnąć, jest cudowny. Pełno kolorów wokół...

- A czy przed przyjazdem do Polski wiedział pan coś o tym kraju?

- Kiedy byłem młody, uczyłem się w szkole o Lechu Wałęsie. Znałem także sytuację polityczną waszego kraju. Moja żona dziwi się czasami, że umiem odpowiedzieć na wiele pytań, dotyczących historii Polski.

- Szybko zaaklimatyzował się pan w Psarach?

- Bardzo, czuję się znakomicie, mam tutaj świetne warunki do pracy. Obok domu jest park, a potem wejście do lasu, dużo zieleni. Jest po prostu pięknie, to miejsce mnie inspiruje. Kiedy zobaczyłem pierwszy raz tę wieś, pomyślałem, że chciałbym napisać taki scenariusz, żeby akcja rozgrywała się właśnie w Psarach. Mógłby to być film przygodowy.

- Głośno się ostatnio zrobiło o panu po sukcesie, jakim było zwycięstwo w konkursie na najlepszy scenariusz na festiwalu „Interscenario”, zorganizowanym przez Roberta Gonerę we Wrocławiu. Jednocześnie prowadził pan tam warsztaty...

- To była trzecia edycji, w pierwszej również prowadziłem warsztaty i złożyłem swój scenariusz do konkursu, jednak wtedy nie wygrałem. Prace są kodowane i komisja nie wie,  czyj scenariusz sprawdza. Myślę, że zostałem wyróżniony, ponieważ historia, którą opisałem oparta jest na faktach.

- O czym opowiada?

- Hinduska jedzie od Ameryki, zostawiając w kraju małe dzieci razem z ojcem alkoholikiem. W nowym kraju próbuje znaleźć sobie posadę i ciężko pracuje, aby sprowadzić do Ameryki swoje dzieci. To prosta historia, ale znając kulturę Hindusów, ta opowieść ma podwójne dno. Kobiety w kraju, skąd pochodzę, nie są tak odważne jak Europejki. To poruszająca opowieść o miłości, rodzinie i odwadze.

- Jak powinno się napisać dobry scenariusz filmu bollywoodzkiego?

- Nie ma żadnej zasady. Większość filmu powstaje na podstawie wyolbrzymionych historii. Bollywoodzkie filmy są głównie o miłości. Regułą jest także dobre zakończenie. Jest pewien schemat, w którym chłopak spotyka dziewczynę, zakochują się w sobie, później cierpią, ale i tak na końcu muszą się spotkać ponownie. Jest dużo muzyki, kolorów i pozytywnych emocji. Dlatego filmy te przyciągają ludzi, którzy lubią pozytywne zakończenia.

- W realizacji jest projekt filmu „Flower” na podstawie pana scenariusza, łączącego dwie kultury...

- Historia przedstawia bogatą tradycyjną polską rodzinę. Podczas jednej z domowych uroczystości, jaką jest ślub wnuczki, w domu dziadków, którzy są ostoją rodziny, pojawia się młoda dziewczyna. Nie wygląda na Polkę, ale bardzo dobrze mówi po polsku, wszyscy są zdziwieni jej obecnością. Wkraczając mówi, że gospodarze domu są jej dziadkami. Sami zainteresowani są w szoku i nie wiedzą jak zareagować. Jeszcze nie jest znany reżyser filmu, ale chciałbym być pierwszym asystentem. W planach jest także thriller „Kto”, którego producentem będzie Robert Gonera, a ja reżyserem.

- Nie tylko pisze pan scenariusze, zajmuje się pan także pracą w stowarzyszeniu „Udayyam”, którego celem jest przybliżanie kultury wschodu.

- „Udayyam” znaczy „Wschód słońca”. Stowarzyszenie to moja inicjatywa, żony i naszego przyjaciela, Konrada Jurgi. Chcemy przybliżyć Polakom kulturę wschodu, opowiadać o moim kraju poprzez różne spotkania czy eventy. Na przykład niedługo zorganizujemy pokaz tańca z Bollywood,  40 tancerzy da niesamowite show. Mamy już na koncie parę sukcesów, np. akcja „Podwodny Wrocław” i wystawienie sztuki „Scenarzysta”, w której grali polscy aktorzy.

- A jak żyje się w niebollywoodzkim społeczeństwie? Większość Polaków nie jest tak pozytywnie nastawiona do życia jak bohaterowie filmów z pana rodzinnego kraju.

- Gdybym mieszkał w Indiach, pisałbym pod tym kątem. Piszę scenariusze dla Polaków, czasami używam środków bollywoodzkich. Jednak ci, którzy by je przeczytali, nie powiedzieliby, że napisał je scenarzysta, pochodzący z Indii. Polska na pewno wpływa na mój styl pisania i inspiracje. W 75 procentach wszystko mi się podoba w tym kraju. Jak zawsze są rzeczy, które mogą nie do końca pasować, ale przecież do wszystkiego można się przyzwyczaić. Polska jest teraz moim domem i to właśnie z mojego otoczenia czerpię pomysły do pracy. 
 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: CynaTreść komentarza: A ile w tym gównie jest chemii to już nie piszecie?Data dodania komentarza: 30.04.2026, 20:50Źródło komentarza: Majówkowy grill. Ile nas to będzie kosztowało?Autor komentarza: PerłaTreść komentarza: Z dwojga złego damy przynajmiej zarobić pieniadze polskiemu przedsiębiorcy , A kiepski towar to wszędzie znajdziesz , trzeba go tylko unikaćData dodania komentarza: 30.04.2026, 20:48Źródło komentarza: OŁAWA Tu budują kolejny market znanej sieciAutor komentarza: CynaTreść komentarza: Redaktorze, a co majówka ma wspólnego z tym pożarem ? Nie potrafisz Pan pisać artykuł(y) po ludzku ?Data dodania komentarza: 30.04.2026, 20:42Źródło komentarza: Ogień objął około 20 arów lasuAutor komentarza: CynaTreść komentarza: .... włosy odrosną. Panie Adamie , szczytny cel , ale .... Dla Pana to zabawa , a są osoby , które nie mają włosów z znanego nam powodu. Po co budzić tym golenien w ludziach ich niekiedy zapomniane bule , emocje . Czy Pan pomógł .... , w pewnyn sensie tak . Ake moim zdaniem te strzyżenie to z lekka ,, o jeden most za daleko"Data dodania komentarza: 30.04.2026, 20:40Źródło komentarza: Adam: - Włosy odrosną, a pieniądze na koncie fundacji zostanąAutor komentarza: zrozpaczonyTreść komentarza: Ale to podobny poziom. Nie ma tygodnia bez komunikatów o szkodliwych produktach w tego typu sklepach.Data dodania komentarza: 30.04.2026, 19:18Źródło komentarza: OŁAWA Tu budują kolejny market znanej sieciAutor komentarza: Polak małyTreść komentarza: Fajna alternatywa . Mam już dość Biedronki i LidlaData dodania komentarza: 30.04.2026, 16:50Źródło komentarza: OŁAWA Tu budują kolejny market znanej sieci
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama