Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 4 października 2026 10:52
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

"Wy nie wiecie, za co macie dziękować"

75-lecie przyjazdu osadników na ziemię oławską. Z Julią Czernik, z domu Wieczorkowską, rozmawia Jerzy Kamiński
"Wy nie wiecie, za co macie dziękować"
Julia Czernik na wystawie zdjęć starej Oławy autorstwa Lesława Mazura
Podziel się
Oceń

- Pamięta pani ten moment, kiedy przyjechaliście na ziemię oławską?

- Tak. Pamiętam nawet nasz wyjazd z Dublan pod Lwowem, bo wcześniej tam mieszkaliśmy. Miałam wtedy 11 lat, był 1946 rok. To była środa albo wtorek przed wielkanocnymi świętami. Końmi nas zawieźli do Lwowa z mamą i 9-miesięcznym bratem Stefanem, potem do poniedziałku wielkanocnego jechaliśmy transportem do Opola. To był tydzień tułaczki w towarowym pociągu, bez mycia, bez niczego. Dzięki temu, że mieliśmy krowę, to jakoś mogliśmy przeżyć. Było mleko, więc Stefan, którym się opiekowałam, przeżył. Wyładowali nas na dworcu kolejowym. To była stacja towarowa Opole-Zachód. Gdy w 1946 roku tatę zwolnili z wojska, dostał mieszkanie we wsi Gać. Mieszkała tam już mama mojego taty i jego średni brat, którzy przyjechali tu w 1945 roku. Ten średni brat był ranny i już go nie wzięli do wojska, więc on ze swoją rodziną i moją mamą pojechali na zachód. Jak tato wrócił z wojska, już nie mógł pojechać do Lwowa, bo nie miał jeszcze 40 lat, a był taki przepis, że po czterdziestce można było wrócić do swojej dawnej miejscowości na ówczesnej Ukrainie. Inni musieli jechać na zachód. Nawet nie wiem, jak się dowiedzieli o tym, że już jesteśmy w Opolu, ale tato i jego brat ze szwagrem przyjechali po nas końmi. Zabrali mnie i mojego brata do Gaci, gdzie już była babcia. Mama została na stacji z dobytkiem. Był pies, była krowa i były te wszystkie rzeczy, które mogliśmy ze sobą wziąć. Potem to dowieźli do Gaci. Akurat tam, bo Oława już była prawie cała zajęta, a ponieważ tato wrócił z wojny, więc mógł sobie wybrać jakieś gospodarstwo albo mieszkanie.

- Gać była wtedy bardziej niemiecka czy już polska?

- To była już polska wieś, ale wtedy nazywała się Psiary. Dopiero później zmienili nazwę na Gać. I tu tato zajął domek, który jeszcze był wolny. Na górze jeszcze mieszkali Niemcy - dziadek i wdowa z trójką dzieci. Dopiero jesienią wyjechali na zachód. Niemców już wtedy nie było we wsi dużo, może 10-15 rodzin. Oni nam krzywdy nie robili, my im też nie. Gdy wyjeżdżali, w ich miejsce przyjeżdżali Polacy z Krakowskiego, z Kieleckiego. I zajmowali domy. Kto pierwszy, ten lepszy.

- Czy już wtedy czuliście, że przyjechaliście tu na stałe?

- Nie, nie... Proszę pana, myśmy przyjechali w kwietniu, a gdy w lipcu zmarł w Godzikowicach nasz sąsiad z Dublan, pan Zając, to pamiętam, że mama przyszła wtedy do domu z płaczem, że on zmarł i będzie pochowany w niemieckiej ziemi, nie wróci do Lwowa. Bo z tą myślą, że kiedyś tam wrócimy, żyliśmy długo, jeszcze co najmniej 2-3 lata. Najpierw myśleliśmy, że przyjechaliśmy tu tylko na 2-3 tygodnie i szybko wrócimy na wschód. Tymczasem stało się tak, jak się stało.

- Jak długo mieszkaliście w Gaci? 

- Moi rodzice mieszkali w Psiarach, a potem w Gaci, prawie do śmierci. Nazwę miejscowości zmienili gdzieś w latach 50. Co ciekawe, dzisiejsze Psary nazywały się wtedy Kurzątkowicami, a Godzikowice były Roznaniem. Oława to była najpierw Olawa. Wszyscy mówili, że to po rusku... W 1946 roku z Gaci założyli szkołę, do której chodziłam. Za okupacji w Dublanach w budynku szkoły stacjonowało wojsko, więc się wtedy nie uczyliśmy. Dzieciom to było raj, cieszyliśmy się, że nie musimy chodzić do szkoły. A tutaj w tej nowej Polsce wszyscy pracowali na roli, a ja zajmowałam się młodszym bratem. Kiedyś dzieci wychowywały dzieci. To nie było tak jak teraz. Były ciężkie czasy. I w tym 1946 roku, gdy w Psiarach powstała szkoła podstawowa, liczyła tylko trzy klasy. Dzieci było dużo, nauczycieli mało. Była w tym samym budynku, co dzisiaj, tylko w starszej części. Zamiast iść do piątej klasy, jak powinnam zgodnie z wiekiem, poszłam do trzeciej, bo byłam w edukacji spóźniona 2 lata. Zresztą kto by puścił takie małe dziecko do szkoły do Oławy, a we wsi trzecia klasa to była najwyższa. Dużo starsi ode mnie też chodzili do trzeciej, bo na wschodzie szkoły były pozamykane, więc trzeba było wyrównać poziom.

- Pamięta pani, kto panią uczył? ROZMOWA W CAŁOŚCI w e-wydaniu: TUTAJ - koszt e-wydania 2.90 zł


1947 rok - Julcia w środku, w stroju krakowiaka. - Tu jako chłopak, bo byłam wyższa - wspomina Julia Czernik - Obok mnie Marysia Góraj i Irena Niemiec

Dublany - dziewięcioletnia Julcia idzie do pierwszej komunii świętej. - To jest jedyne zdjęcie, jakie zostało mi z czasów okupacji - mówi dziś Julia Czernik. - Miałam wtedy niebieską sukienkę i buty zrobione przez ojca, który był szewcem

Julia Czernik z mężem Marianem


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: twój Stary Treść komentarza: ale Faszyzm Banderowski tobie już odpowiada? cos mi się wydaje że za dużo tvn oglądasz Data dodania komentarza: 4.10.2026, 09:18 Źródło komentarza: Drabiński: - W Oławie nie wszędzie te syreny słychać! Autor komentarza: O24 Treść komentarza: problemy naszych lewaków i co z tego ze usłyszysz sygnał jak i tak nie ma schronów Marek ty weś się za robote i załatw nisze rachumki za śmieci albo inne systemowe opłaty a nie szukasz problemu zeby zabłysnać w lokalnej prasie Data dodania komentarza: 4.10.2026, 09:09 Źródło komentarza: Drabiński: - W Oławie nie wszędzie te syreny słychać! Autor komentarza: Czy oni są opłacani przez kreml? Treść komentarza: Debiliada pisowców trwa w najlepsze. Teraz wymyślili, że taki nielegalny imigrant będzie siedział w ciepłym więzieniu z posiłkami 3 razy dziennie, darmową służbą zdrowia, na koszt Polaków płacących podatki nie 5, a 12 lat. Na pewno to kogokolwiek odstraszy. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 08:49 Źródło komentarza: Posel Hreniak w Jelczu-Laskowicach: - Stop banderyzmowi! Autor komentarza: Zwykły normalny i bezpartyjny obywatel Treść komentarza: Czemu pisowcy jak organizują jakieś spotkania czy akcje to nie ma nigdzie wcześniej o tym informacji? Zawsze jest jedynie relacja po wydarzeniu. Boją się, że mógłby przyjść ktoś nie będący członkiem ich sekty i zadawać niewygodne pytania? Czy po prostu tak nakradli przez 8 lat że nie potrafią zwykłym ludziom spojrzeć w twarz? Data dodania komentarza: 4.10.2026, 08:45 Źródło komentarza: Posel Hreniak w Jelczu-Laskowicach: - Stop banderyzmowi! Autor komentarza: Twój były wyborca Treść komentarza: Bohaterzy od Burmistrza schowani w anonimowych komentarzach. Piotrze, załóż spodnie🙂 Data dodania komentarza: 3.10.2026, 22:40 Źródło komentarza: Posel Hreniak w Jelczu-Laskowicach: - Stop banderyzmowi! Autor komentarza: Pytam Treść komentarza: Krzyś farbowany z NG jest a gdzie syneczek Miś Kameleon jelczański Misiewicz i Dekret ciocia klocia? Data dodania komentarza: 3.10.2026, 19:52 Źródło komentarza: Posel Hreniak w Jelczu-Laskowicach: - Stop banderyzmowi!
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama