Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 27 października 2026 06:25
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Edward Kłapkowski. O mężczyźnie, który kocha kwiaty

Lilie są jak ludzie, potrzebują jedzenia, picia i miłości. On im to daje. Z radością i pasją
Edward Kłapkowski. O mężczyźnie, który kocha kwiaty

Autor: fot. materiały MGCK

Podziel się
Oceń

Tekst był częścią projektu "Jelczańskie HIStorie", zrealizowanego przez Miejsko-Gminne Centrum Kultury.

Od zawsze o tym marzył. Że w koszuli, w krótkich spodenkach i gumiakach chodzi po ogrodzie własnego domu. Od dziecka lubił grzebać w ziemi, pomagać przy żniwach, a jeśli jeszcze był koń... Pełnia szczęścia.

Teraz Edward Kłapkowski, członek Dolnośląskiego Towarzystwa Miłośników Lilii i Ogrodów ma 9 arów działki za domem, a na niej mnóstwo kwiatów. Mówi, że brakuje mu gruntu, ale siedemdziesiątka minęła...

Wyhodował, wypielęgnował, doglądnął ponad 500 odmian lilii, ciągle szuka nowych. To jego ukochane kwiaty.

- Największe miłości mojego życia to żona, siatkówka i lilie - mówi Edward Kłapkowski. -– W siatkówkę grałem wyczynowo wiele lat, byłem założycielem klubu, gdy żył jeszcze szef LZS Zdzisław Kińczyk. Przestałem grać, gdy miałem 54 lata.

 

Delikatne i wymagające

 

Z liliami zaczęło się jeszcze zanim stanął dom, chociaż wtedy nie było tak wielu gatunków. Najpierw posadził drzewa, potem już poszło. Ciągle poszukuje. Oprócz lilii ma też inne kwiaty, na przykład liliowce, ziemowity (do wszystkich nazw polskich Edward dodaje nazwę łacińską), hiacynty, mieczyki, tulipany, przylaszczki, sasanki, a oprócz tego - jak mówi - różne ciekawostki. Azalie, rododendrony... miał ich ponad 60.

Czym się różni lilia od liliowca? Odpowiada szybko: liliowce to kwiaty dla leniwych, lilie dla wymagających. Bo lilie wymagają lepszej gleby i opieki, a liliowce posadzi się i jest pięć lat spokoju. Lilia jest delikatna, podatna na choroby, lubią ją nornice, myszy oraz karczowniki. Tak jak człowiek potrzebuje jedzenia i picia. Dobrej ziemi, nawozu. Ważna jest również walka z chorobami grzybowymi oraz chrząszczem zwanym poskrzypnikiem liliowym. Ostatnio Edward używa do nawożenia popiołu drzewnego, co ma związek z fosforem i potasem, a one dają siłę i wzmocnienie korzeni roślin, aby mogły przetrwać zimę. Lilie orientalne trzeba na zimę wykopać, inne nakrywa sporyszem lub włókniną. Zima jako taka liliom nie przeszkadza, lubią jak jest śnieg, który okrywa je jak kożuszek. Najgorsze są deszcze i różnice temperatur.

 

Życie roślin

 

Wie o tych kwiatach wszystko. Na przykład lilie azjatyckie, biała lilia świętego Antoniego to także lekarstwa. Kroi się i zjada. Jadalne są cebule lilii i kwiaty. Edward jadł, poleca i zaprasza latem na sałatkę z kwiatów liliowca. Mówi, że można jeść nawet surowe kwiaty. Ale na miłość boską, przecież nie hoduje ich do jedzenia! Nie, do miłości. Piwonie są piękne, ale nietrwałe. Lilia natomiast, tak jak róża, utrzymuje się dwa tygodnie na ogrodzie i dwa tygodnie w domu.

- Nieraz można coś ustrzelić na targu, ale na ogół sprzedający nie mówią całej prawdy - opowiada. - Mnie nie oszukają, mam katalogi lilii, wydawane i uaktualniane co roku, i pamięć do kwiatów.

Rosną jak w wojsku, w szeregu, wszystkie są opisane (nie dla Edwarda, on ma to wszystko w głowie). Każdą lilię fotografuje. Dla niego są bardzo ładne, przepiękne, cudowne, ciekawe...

Rośliny fascynują go, co widać w domowej biblioteczce. Teraz na topie są lilie drzewiaste. Żeby zrobić nalewkę z mleczu, trzeba zebrać 500 kwiatów, liście rzodkiewki można dodać do sałatki, czosnek niedźwiedzi to rarytas.

 

Wystawy, wykłady

 

Do Dolnośląskiego Towarzystwa Miłośników Lilii trzeba było dopisać Ogrody i tak powstało Dolnośląskie Towarzystwo Miłośników Lilii i Ogrodów. Edward Kłapkowski jest jednym z jego najstarszych członków, działa już ponad 30 lat. Siedziba mieści się na terenie wrocławskiego Ogrodu Botanicznego, w Arsenale raz w roku organizują wystawy, takie jak "Lilia w lesie", "Lilia w ogrodzie". To główna bohaterka. Ostatnia wystawa była przepiękna.

- Musieliśmy dopisać te ogrody z uwagi na to, że słyszeliśmy głosy, dlaczego tylko same lilie, skoro rosną w ogrodach - tłumaczy Edward. - Zgodziliśmy się, żeby pozyskać nowych członków. Nie ma co ukrywać, starzejemy się... Rocznie płacimy 40 zł składki, mamy w tym różne wykłady, prowadzone przez pracowników naukowych Uniwersytetu Wrocławskiego, zaprzyjaźnionych fachowców z Dolnego Śląska. Chcemy rozszerzyć zakres działalności, jesteśmy po rozmowie z prezydentem Wrocławia na temat ewentualnych dotacji. Wśród nas są osoby bardzo aktywne, zasłużone, nagradzane, jeździmy na wystawy.

Edward, który wielokrotnie był ze swoimi liliami wyróżniany w konkursach, próbuje zarazić pasją do kwiatów lokalną społeczność, organizował wystawy podczas imprezy w parku na osiedlu Jelcz. Były bardzo ładne. Jeśli chodzi o rodzinę, to ma nadzieję, że bakcyla połknął jeden z wnuków, jego prawa ręka w ogrodzie.

 

Obdarowuje z radością

 

Od marca grzebie w ziemi. Lilie zaczynają wychodzić pod koniec maja. Pielęgnuje je, codziennie patrzy, jak rosną. Tak, ma fioła na tym punkcie! O miłości już było.

Gdy ktoś mówi, że jakaś lilia jest ładna, taka czerwona, on wymienia dwadzieścia czerwonych odmian. Od drugiej dekady maja ogród to jeden kwiatowy dywan, feeria kolorów. Lubi obdarowywać kwiatami. Zawiezie paniom do apteki, pielęgniarkom, rozda sąsiadom, znajomym. Nadwyżki sprzedaje, żeby kupić nowe cebulki. Ceny są różne, to zależy od odmiany.

Dziesięć lat temu było skatalogowanych ponad dziesięć tysięcy odmian lilii. Oczywiście, że się różnią. Pylnikami, gardzielą, płatkami, są lilie, które mają cebulki powietrzne (rozmnaża się przez nie na przykład lilia tygrysia). A tak w ogóle to są trzy sposoby rozmnażania lilii - z cebuli głównej przez podział, z łuskowania i za pomocą tych powietrznych cebulek.

- Teraz jest masa krzyżówek - mówi. - Holendrzy robią to na wielką skalę, Stany Zjednoczone są kolebką lilii drzewiastych. Szukam nowości, sprowadza się lilie z Czech, niepowtarzalne okazy z USA. Mój ulubiony program telewizyjny to "Rok w ogrodzie" oraz "Rok w ogrodzie extra". Muszę obejrzeć, jest edukacyjny i przyjemny, można coś podpatrzeć.

***

O liliach i innych kwiatach może opowiadać godzinami, chodząca encyklopedia ogrodnictwa. Ale nie to jest najważniejsze. Miłości i pasji nie da się skatalogować, choć można je nazwać. Po polsku czy po łacinie, to najmniej ważne...

Monika Gałuszka-Sucharska

***

Miejsko-Gminne Centrum Kultury zaprasza na niecodzienną wystawę. Jej inicjatorem jest mężczyzna, który kocha kwiaty. Uważa bowiem, iż lilie są jak ludzie, potrzebują jedzenia, picia i miłości. On im to daje. Edward Kłapkowski, bo o nim mowa, to członek Dolnośląskiego Towarzystwa Miłośników Lilii i swoją pasją chciałby się podzielić z mieszkańcami. 

Najpiękniejsze lilie z jego hodowli będzie można podziwiać 15 i 16 lipca między 11.00, a 19.00 w holu CSiR. Każdy może współtworzyć tę wystawę. Wystarczy w piątek do godz. 17.00 przynieść swoją, wyhodowaną lilie. Autorzy najpiękniejszych okazów otrzymają nagrodę.

 


Napisz komentarz

Komentarze

Miłośniczka kwiatów 14.07.2023 15:14
Piękny tekst

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Nata Treść komentarza: Pani Aniu, Panie Mariuszu... wszystkiego najlepszego!!! Data dodania komentarza: 26.10.2026, 21:22 Źródło komentarza: Ania i Mariusz powiedzieli sobie sakramentalne „TAK” Autor komentarza: Ech Treść komentarza: Jakie "sakramentalne tak" - ślub w urzędzie nie jest sakramentem. Data dodania komentarza: 26.10.2026, 21:09 Źródło komentarza: Ania i Mariusz powiedzieli sobie sakramentalne „TAK” Autor komentarza: Klika BBS Treść komentarza: Nawet można byłoby wymienić kilka nazwisk Data dodania komentarza: 26.10.2026, 20:41 Źródło komentarza: Co z kolejną kadencją burmistrza Frischmanna? Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Wprowadzenie limitu dwóch kadencji dla burmistrzów i wójtów miało jeden konkretny cel: rozbicie lokalnych, jednoosobowych układów. Burmistrz w swojej gminie ma jednoosobową, potężną władzę wykonawczą. Przyznaje dotacje, zatrudnia w urzędach, szkołach i spółkach komunalnych. Po 20 latach na stanowisku taki człowiek staje się lokalnym „królem”, z którym nikt nie ma szans wygrać w wyborach, bo całe otoczenie jest od niego finansowo zależne. Tam limit był ratunkiem przed nepotyzmem. W Sejmie sytuacja jest zupełnie inna. Poseł nie ma jednoosobowej władzy wykonawczej – jest tylko 1 z 460 parlamentarzystów. Sam nie zatrudnia ludzi w urzędach, nie rozdziela jednoosobowo milionowych budżetów w regionie i nie ma takiej władzy nad życiem pojedynczego mieszkańca jak burmistrz. Sejm to gra zespołowa, gdzie liczy się siła partii, a nie jednoosobowy układ. Dlatego mechaniczne przekładanie zasad z małej gminy na całe państwo nie ma sensu. O ile na dole odświeżenie władzy ratuje gminę przed układem zamkniętym, o tyle na górze wycięcie doświadczonych polityków osłabiłoby parlament w starciu z wielkim biznesem i lobbystami. W Sejmie to wciąż partie i sami wyborcy decydują, czy wolą postawić na młodego debiutanta, czy na sejmowego wygę. Data dodania komentarza: 26.10.2026, 19:42 Źródło komentarza: Co z kolejną kadencją burmistrza Frischmanna? Autor komentarza: Marszałek Treść komentarza: Są tacy co są z Niego zadowoleni .... Data dodania komentarza: 26.10.2026, 19:31 Źródło komentarza: Co z kolejną kadencją burmistrza Frischmanna? Autor komentarza: * Treść komentarza: Jeśli uważasz, że jako społeczeństwo potrafimy wybrać na Burmistrza czy Wójta nieuczciwą osobę, to zgadzam się z tobą w zupełności. Czasami jednak zdarzają się pracowici i uczciwi, i wtedy ich trochę szkoda. A tak a pro po, to powiedz proszę, po co w sejmie 9 już kadencję są, bo nie pracują ale są, tacy rekordziści jak poseł Sawicki, poseł Kaczyński, posłanka Śledzińska-Katarasińska czy inni tacy rekordziści? Za mało miejsca by ich tu wszystkich wymienić. Oni, wg ciebie, nie mylą już państwowego ze swoim? Ryba psuje się od głowy, Pierw im zabrać wielokadencyjność, a potem tym z dołu. I wtedy będzie wszystkim po równo. Data dodania komentarza: 26.10.2026, 18:35 Źródło komentarza: Co z kolejną kadencją burmistrza Frischmanna?
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama