- Chciałem nawet postawić tu tabliczkę z napisem, że to "pomnik powodzi" - opowiada pan Norbert, który mieszka w pobliżu. - Kamienie miały służyć podczas powodzi do utrzymania włókniny na wałach, gdy woda była największa. Ci, którzy je przywozili, zapewniali, że ktoś je potem zabierze. Nic z tego. Powódź się skończyła, woda opadła, kamieni kupa pozostała...
Może to nie pomnik, ale MINUS na wniosek pana Norberta można przyznać.


Napisz komentarz
Komentarze