Od pewnego czasu mieszańcy dzwonią do nas, piszą, a nawet wysyłają zdjęcia, prosząc o interwencję w sprawie bezdomnego mężczyzny, który od ponad dwóch miesięcy dzień w dzień, a także nocą, przebywa na przystanku autobusowym przy ul. 1 Maja.
- W lipcu zgłaszałam w Urzędzie Miasta, że człowiek mieszka na przystanku - napisała do nas mieszkanka Oławy. - Teraz jest to inna osoba, z wózkiem inwalidzkim. Są upały, czy służby interesują się losem tego człowieka? Tak było rano, a teraz wracam z pracy i ta sama sytuacja. Ciekawe, co robi MOPS i Straż Miejska?

Jedni informują z troski o tego człowieka, bo - jak twierdzą - mimo interwencji z ich strony służby się nim nie interesują i nikt mu nie chce pomóc, bo wciąż tam jest. Innym nie podoba się, że mężczyzna tam przebywa, bo "śmierdzi", przystanek to "nie miejsce do spania", albo - jak usłyszeliśmy - "nie chcą na niego patrzeć, więc gdy nie chce pomocy, to niech go przeniosą na inny przystanek".
Telefony o interwencję w sprawie bezdomnego mężczyzny od kilku tygodni odbierają też Straż Miejska w Oławie i Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Jak zapewniają nas pracownicy obu tych instytucji - monitorują oraz regularnie interesują się bezdomnym mężczyzną. Przeprowadzili też wspólną interwencję, podczas której mężczyzna złożył pisemne oświadczenie, że nie chce żadnej pomocy i nie wyraża zgody na przewiezienie go do schroniska dla osób bezdomnych.
- Niejednokrotnie oferowaliśmy temu mężczyźnie wsparcie i miejsce w schronisku dla osób bezdomnych, ale odmówił - mówi Aldona Lichańska-Pohoriło, dyrektor MOPS w Oławie. - Oferowaliśmy też inne rodzaje pomocy, ale żadnej nie chce. Powiedział nam, że nie jest jeszcze gotowy do zmiany swojej sytuacji życiowej. I jeżeli dorośnie do tej decyzji, to wie, gdzie mamy siedzibę i wtedy do nas przyjdzie. Oczywiście mimo to pracownik socjalny regularnie do niego zagląda, rozmawia z nim, ale kontakt z takimi ludźmi i przekonanie do zmiany stylu życia jest trudne. Ciężko do nich dotrzeć i często wymaga to czasu. To jednak musi być ich decyzja i trzeba to zaakceptować. Jeżeli taka osoba nie jest ubezwłasnowolniona, nie zagraża sobie ani innym, ma prawo żyć tak, jak chce. Jak każdy z nas, to wolny człowiek i nie można go zmusić do zmiany trybu życia tylko dlatego, że naszym zdaniem inaczej będzie mu lepiej. On musi chcieć tej zmiany.
Dyrektor przypomina bezdomnego, który w ubiegłym roku przebywał na przystanku w Rynku i długo odmawiał pomocy. Przyszedł jednak taki moment, gdy zmienił zdanie i ostatecznie skorzystał z pomocy SM i MOPS-u.
Praktycznie codziennie mężczyzna jest też pod nadzorem Straży Miejskiej. - Pomimo tego, że jasno określił, że nie chce żadnej pomocy, to regularnie tam jeździmy i monitorujemy, głównie pod katem stanu zdrowia - mówi Dariusz Wasiak ze Straży Miejskiej w Oławie. - Nie dlatego, że jest chory i tego wymaga, ale dlatego, że jest w trudnej sytuacji.
Nieoficjalne dowiedzieliśmy się, że mężczyzna jest mieszkańcem Oławy, w wieku przedemerytalnym. Prawdopodobnie ma w Oławie rodzinę.
*
Sytuacja wcale nie jest taka jednoznaczna, że "każdy ma prawo żyć tak, jak chce", o czym niech świadczy list, jaki mieszkanka wysłała 7 sierpnia do Komendy Powiatowej Policji w Oławie:


.

Napisz komentarz
Komentarze