Przypominamy, co pisał o "Adrii" na łamach "Gazety Powiatowej" Lesław Mazur:
- Budynek mieszkalny trzypiętrowy z lokalami handlowymi na parterze pod adresem Rynek 13,14 i 15 wybudowano w 1962. Te lokale miasto przekazało do "Społem", ale w stanie surowym. Po wielu problemach "Społem" znalazło w województwie opolskim firmę, która wykończyła te lokale (wtedy była rejonizacja firmy, więc nie mogły pracować w innym województwie) i powstały restauracja Adria, kawiarnia Jola i sklep spożywczy. Restauracja Adria i kawiarnia Jola przez lata były najelegantszymi - według powszechnej opinii - lokalami w Oławie. Restauracją kierowali m.in. Jan Frącz, Danuta Niemiec czy Barbara Kanus, a kierowniczką kawiarni była m.in. pani Maria Jakubowicz. Tu odbywały się dansingi w piątki, soboty i niedziele. Tu organizowano sylwestry, andrzejki i wesela, a do tańca przygrywały oławskie zespoły muzyczne - jeden z nich nosił nazwę się Big Band. Ponieważ na przestrzeni lat muzyków przewinęło się wielu, chcę wymienić nazwiska tylko tych kilku, których pomogła mi ustalić Wera Słupska. W Adrii przez lata w różniących zespołach grali między innymi Dzidek Bilewicz, Tosiek Adamowicz, Tadeusz Toffel, Bronek Czech, Marek Kurniewicz, Zdzisław Tomaszewski i Marek Kowalski. Muszę przypomnieć, że na czas zabaw łączono sale restauracji i kawiarni w całość, co dawało około 150 miejsc. W latach 60. i 70. zapotrzebowanie na zabawy było tak duże, że zaczęto organizować dansingi nawet we wtorki, ale tu zaczęli protestować mieszkający nad lokalem. Protestowali zresztą już wcześniej, ale wtedy nikt ich nie słuchał, a odpowiedź była jedna - "jak braliście z przydziału mieszkania, to wiedzieliście, że na paterze będzie restauracja". Ostatecznie ograniczono liczbę dni, w których były dansingi, ograniczono też godziny ich trwania.
Po latach działalności przyszedł kryzys. Restaurację sprywatyzowano. Niestety, nie poradziła sobie. W kawiarni Jola znana polska sieć pizzerni pod nazwą Pan Smak w 1996 roku otworzyła pizzernię. Był to pierwszy w Oławie lokal klimatyzowany, a całe wyposażenie kuchenne na ówczesne czasy bardzo nowoczesne, w chromoniklu. Pizzernia w tym miejscu działa do dziś.
Lokal po Adrii wynajął prywatny przedsiębiorca pan Wacław Rurarz, właściciel Firmy Arimex, który przeprowadził gruntowny remont. Sensacją na owe czasy były kryształowe żyrandole na suficie z dużych kryształów (firmy Jablonex), kryształowe kinkiety, a także meble zrobione na zamówienie z litego dębu, z tapicerką w kolorze brązu. Na otwarcie po remoncie w 1997 pan Rurarz zaprosił Wiolettę Villas - znaną artystkę estradową, operetkową, aktorkę filmową i teatralną o charakterystycznym głosie. Opowiadał mi pan Bogdan Pieprzak, właściciel firmy budowlanej, która robiła remont lokalu, że na godzinę przed otwarciem pani Villas dowiedziała się, że nie ma garderoby i zagroziła zerwaniem umowy. Wtedy pan Rurarz zlecił mu w trybie natychmiastowym przygotowanie garderoby. Występ pani Villas rozpoczął się z półtoragodzinnym opóźnieniem - czy właśnie z powodu garderoby, tego się nie dowiedziałem.
W dniu otwarcia lokalu pod restauracją były tłumy ciekawych mieszkańców Oławy, którzy chcieli zobaczy znaną artystkę. Wejście do lokalu było tylko z zaproszeniami, a na otwarciu serwowano m.in. dary morza - krewetki, kraby i ośmiorniczki, co było wtedy kompletnie nieznane większości mieszkańców Oławy. Przed Adrią stanął namiot wojskowy, w którym serwowano poczęstunki dla mieszkańców. Ustawiono duży telebim, aby i na zewnątrz można było obejrzeć występ artystki. Obraz był dobry, ale dźwięk kiepski.
Po kilku latach działalności Adria zbankrutowała. Potem lokal stał długo pusty. W Polsce był kryzys. Przez lata w tym lokalu mieliśmy sklep zabawkowy.
Co będzie teraz? Zobaczymy.







Napisz komentarz
Komentarze