Było tuż przed północą w noc z piątku na sobotę, gdy mieszkańcy usłyszeli, że ktoś ścina piłą drzewo na terenie "parczku" między wałem Oławki a ulicą Sybiraków w Oławie. Ponieważ było głośno, ludzie zareagowali. Na miejsce przyjechał patrol policyjny i zastał tam mężczyznę w wieku około 50 lat z piłą w ręku. Nie zaprzeczył, że to on ścinał drzewo, nie uciekał.
- Idą chłodne noce, więc chciałem mieć drewno, aby się przy nim ogrzać - mówił. - Nie wiedziałem, że to drzewo jest czyjeś. Myślałem, że bezpańskie i mogę ściąć.
Policjanci ustalają teraz oficjalnie właściciela terenu - najprawdopodobniej to teren miasta - trzeba też wszystko oficjalnie przeprowadzić, sprawdzić, jakie to drzewo, jaką miało średnicę, wycenić szkodę.
- Dopiero w zależności od tego wszystkiego sprawca będzie mógł ponieść konsekwencje swojego czynu - tłumaczy oficer prasowa KPP w Oławie Wioletta Polerowicz.
Mieszkańcy nad razem zauważyli, że posadzone niedawno na tym samym terenie drzewka są powyrywane z korzeniami, więc Policja sprawdzi, czy ten sam mężczyzna nie odpowiada także za ten akt wandalizmu.




Napisz komentarz
Komentarze