- Piszę przede wszystkim jako mieszkanka, której ta sprawa bezpośrednio dotyczy - napisała do nas Monika Dewerenda, mieszkanka Oleśnicy Małej, polityczka Niezależnej Inicjatywy Społecznej, zawodowo sekretarz powiatu oławskiego. - Uważam, że mieszkańcy mają prawo do rzetelnej informacji, a lokalne media odgrywają w tym niezwykle ważną rolę. Na terenie gminy Oława planowana jest budowa 9 turbin wiatrowych, w sąsiedztwie miejscowości Oleśnica Mała, Owczary, Niemil, Jankowice, Chwalibożyce i Osiek. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska we Wrocławiu prowadzi postępowanie w tej sprawie. Wójt Gminy Oława został zobowiązany do poinformowania mieszkańców o możliwości zapoznania się z dokumentacją i składania uwag. Z naszych ustaleń wynika, że informacja ta nie została przekazana mieszkańcom w sposób zwyczajowo przyjęty. O sprawie dowiedzieliśmy się dopiero 1 października, a termin składania uwag upływał 6 października. W ciągu kilku dni, działając społecznie i odwiedzając mieszkańców od domu do domu, zebraliśmy ponad 150 uwag do raportu, ale podstawowe pytanie brzmi: - Dlaczego mieszkańcy nie zostali odpowiednio poinformowani o inwestycji, która może mieć wpływ na ich najbliższe otoczenie przez kolejne dziesięciolecia? Czy to celowe działanie? I jeszcze jedno: - Czy wójt Gminy Oława jako kierownik urzędu i osoba odpowiedzialna za jego organizację oraz nadzór nad pracownikami weźmie na siebie odpowiedzialność za ewentualne niedopełnienie obowiązku informacyjnego wobec mieszkańców? Czy też odpowiedzialność zostanie przerzucona na pracowników urzędu?
O co tu chodzi?
3 września Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska we Wrocławiu wysłał drogą elektroniczną do Urzędu Gminy Oława informację, że przystąpił do oceny oddziaływania na środowisko przedsięwzięcia pod nazwą "Budowa zespołu elektrowni wiatrakowych Oława wraz z niezbędną infrastrukturą techniczną."
W tym samym piśmie RDOŚ informuje, że postępowanie zostało wszczęte na wniosek firmy TK WIND, która złożyła go w sierpniu 2023 roku. Zgodnie z przepisami taka inwestycja może mieć znaczny wpływ na środowisko, konieczne jest więc uzyskanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach inwestycji. Organem właściwym do jej wydania jest właśnie RDOŚ, który w czerwcu tego roku wystąpił do m.in. do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Oławie o opinię, a ten już w lipcu negatywnie zaopiniował środowiskowe uwarunkowania realizacji przedsięwzięcia.
Od 4 września swoje uwagi i wnioski w sprawie mieli też prawo złożyć mieszkańcy gminy Oława. RDOŚ poinformował o tym we wspomnianym piśmie, które wysłał drogą elektroniczną do Urzędu Gminy z prośbą o podanie do wiadomości publicznej "w sposób zwyczajowo przyjęty, w miejscowościach właściwych ze względu na przedmiot postępowania". Nie podał jednak w jakich konkretnie miejscowościach.
Ogłoszenie miało być wywieszone od 4 września do 7 października, a mieszkańcy poinformowani w sposób zwyczajowo przyjęty, zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego oznacza to w sposób zwyczajowy na terenie danej gminy czy miejscowości, na przykład poprzez wywieszenie pisma na tablicy ogłoszeń urzędu lub sołectwa, ogłoszenie z ambony (w mniejszych społecznościach wiejskich), ustne powiadomienie mieszkańców przez sołtysa lub radnego, ale też wywieszenie informacji w widocznym miejscu w sklepie wiejskim, na przystanku czy lokalnej świetlicy. Można też umieścić ogłoszenie w Biuletynie Informacji Publicznej danego urzędu i taką metodę zastosowała Gmina Oława do publikacji obwieszczenia RDOŚ-u, ale... nie takiego dialogu z gminą oczekiwali mieszkańcy.
Twierdzą, że nie otrzymali żadnych informacji, bo nie było ich na wiejskich tablicach ogłoszeń czy w informacjach od sołtysów lub radnych. O tym, że mogą zgłaszać uwagi i wnioski w sprawie planowanej w pobliżu ich wsi budowy wiatraków, dowiedzieli się kilka dni przed upływem terminu i to pocztą pantoflową.
- To przykre, że o tak ważnej dla mieszkańców sprawie dowiadujemy się nie od władz gminy, tylko od osób trzecich i to jeszcze w ostatniej chwili - mówi Monika Balicka, sołtys Owczar. - 90% mieszkańców naszej wsi nie chce tych wiatraków, a nie informując nas o tym, że możemy zgłosić swój sprzeciw, gmina odebrała nam możliwość wypowiedzenia się w tej sprawie. Gdyby nie grupa zaangażowanych osób, która na szybko i w ostatniej chwili przygotowała uwagi oraz zebrała podpisy mieszkańców, nikt by nie usłyszał o naszym sprzeciwie. Nie tak to powinno wyglądać.
Sołtys dodaje, że mieszkańcy liczyli się z tym, że ktoś może zechce postawić wiatraki w pobliżu ich miejscowości, bo w 2014 toku powstał Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego, który dopuszcza taką możliwość, ale... mieli nadzieję, że jeżeli ktoś będzie chciał urzeczywistnić ten plan, będą mogli zgłosić sprzeciw. Tymczasem nikt nawet nie poinformował ich o tym, że mogą zabrać głos w sprawie.
Informacji o możliwości zgłoszenia uwag do planowanej inwestycji nie przekazała też mieszkańcom radna i sołtys wsi Niemil, bo - jak mówi - nie wiedziała ani jako radna, ani jako sołtys. - Można powiedzieć, że dowiedziałam się drogą pantoflową w niedzielę 4 października, czyli dwa dni przed zakończeniem terminu składania uwag - mówi. - Nie znam mieszkańca gminy, który chciałby wiatraki w swojej okolicy, dlatego szybko napisaliśmy kilka uwag do inwestycji, zebraliśmy podpisy od mieszkańców i wysłaliśmy je do RDOŚ. Jestem zbulwersowana takim obrotem sprawy, bo we wrześniu były prowadzone spotkania z mieszkańcami w sprawie planu ogólnego i prosiłam, żeby pracownicy urzędu gminy informowali nas sołtysów, radnych o sprawach ważnych dla mieszkańców, a my już będziemy wiedzieli, co dalej z tym zrobić, jak przekazać ludziom, tymczasem nikt nawet słowem nie wspomniał o tym, że RDOŚ prowadzi postępowanie w sprawie wiatraków na terenie naszej gminy. Później usłyszałam, że ponoć gmina Oława umieściła informację na swoim BIP, ale kto ma czas, by wertować BIP i szukać tam informacji. My radni czy sołtysi też mamy rodziny i pracujemy, więc nie mamy na to czasu. Wystarczyło, żeby ktoś z gminy wspomniał, że jest coś takiego i cała ta sprawa wyglądałaby inaczej.
W temat od początku zaangażowana jest Edyta Kubik, mieszkanka Godzikowic, która podobnie jak inni dowiedziała się o sprawie od osób trzecich i - jak mówi - od razu zabrała się do pracy, czyli pisania uwag, by jak najszybciej wykorzystać pozostały czas.
- Zaangażowałam się, bo nie zgadzam się, by taka inwestycja miała zaistnieć na terenie naszej gminy bez wiedzy i opinii mieszkańców - mówi. - Owszem, to nie gmina Oława prowadzi postępowanie środowiskowe, tylko RDOŚ, ale gmina miała obowiązek poinformować mieszkańców o możliwości składania uwaga, a tego nie zrobiła w sposób zwyczajowy, czyli na wszystkich tablicach ogłoszeń w urzędzie gminy i w miejscowościach oraz przez sołtysów. Co więcej, uważam, że gmina powinna zorganizować tematyczne spotkanie, na którym w sposób zrozumiały dla wszystkich powinno być wyjaśnione, co to za inwestycja, na czym polega i z czym się wiąże.
Kubik dodaje, że zaledwie w ciągu kilku dni w parę osób napisali 170 uwag - np. Zbigniew Kowalik poświęcił swój czas na przygotowanie uwag dotyczących fauny i flory, uwagi roznosił mieszkańcom i zbierał pod nimi podpisy sołtys Maszkowa Jakub Szczupaczewski, a Adam Żmuda z Maszkowa - inicjator referendum w sprawie odwołania wójta - zawiózł je i złożył w RDOŚ.
Dlaczego Urząd Gminy w Oławie mimo prośby RDOŚ nie poinformował mieszkańców o możliwości składać uwagi do planowanej budowy wiatraków?
- To nie był zamierzony cel, czy działanie przeciwko mieszkańcom, co niektórzy próbują mi przypisać, a z czym kategorycznie się nie zgadzam - mówi wójt Artur Piotrowski. - Nie chcę publicznie nikogo tłumaczyć czy obwiniać, bo to nie zmieni zaistniałej sytuacji. Przedmiotowe ogłoszenie zostało umieszczone na stronie BIP Gminy Oława oraz na tablicy ogłoszeń w głównym budynku Urzędu, jednakże nie zawisło na tablicach ogłoszeń w miejscowościach Gminy Oława, ponieważ treść ogłoszenia z RDOŚ nie zawierała miejscowości, których inwestycja dotyczy. Czasem splot wydarzeń powoduje, że dochodzi do niezamierzonych i niepożądanych rzeczy, błędu ludzkiego, który się czasami zdarza i z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w tym wypadku, za co przepraszam. Rozumiem niezadowolenie części mieszkańców gminy, mnie też się to nie podoba, ale nic nie cofnie czasu. Chcąc natomiast naprawić tę sytuację, 5 października wystąpiliśmy do RDOŚ na piśmie z prośbą o przedłużenie terminu składania uwag i wniosków przez mieszańców lub ustalenie nowego 30-dniowego terminu na ich składanie. Odpowiedzi od RDOŚ jeszcze nie mamy, ale gdy tylko ją otrzymamy, powiadomimy mieszkańców oraz zainteresowanych.
Wójt dodaje, że jeżeli RDOŚ odmówi przedłużenia terminu, to pozostaje jeszcze inne rozwiązanie, nadmienia przy tym, że uchwałę o lokalizacji inwestycji w tym miejscu Rada Gminy podjęła już w 2014 r.
Nie bez uwag pozostaje sposób informowania przez RDOŚ - owszem - poprosił gminę o ogłoszenie informacji w sposób zwyczajowo przyjęty, a ta nie spełniła prośby, ale sam RDOŚ też ograniczył się tylko do umieszczenia informacji na swojej stronie BIP. W wysłanym do Urzędu Gminy piśmie czytamy, że obwieszczenie będzie opublikowane także w prasie. Może i było, ale pytanie w której, bo na pewno nie ukazało się w lokalnych mediach...
*
Po opublikowaniu tego tekstu w "Gazecie Powiatowej" tłumaczenie wójta Piotrowskiego dotyczące przedłużenia terminu składania uwag i wniosków skomentowała w mediach społecznościowych Edyta Kubik:
- 3 września 2026 roku RDOŚ opublikował obwieszczenie o udziale społeczeństwa w postępowaniu dotyczącym dziewięciu turbin wiatrowych. Gmina miała ustawowy obowiązek ogłosić tę informację również w sposób zwyczajowo przyjęty w miejscowościach objętych inwestycją. Według naszych ustaleń tego nie zrobiła! A co zrobił wójt? 5 października, czyli miesiąc później, wystąpił do RDOŚ o wydłużenie terminu na składanie uwag przez mieszkańców. Lepiej późno niż wcale? Niekoniecznie! - pisze Edyta Kubik, obeznana w sprawach gminy od lat, wszak startowała w wyborach na wójta gminy Oława w 2025 roku, podobnie zresztą jak Monika Dewerenda. - Brak prawidłowego udziału społeczeństwa to poważne naruszenie prawa! RDOŚ nie powinien wydać pozytywnej decyzji z pominięciem tego obowiązku. Takie uchybienie może doprowadzić do konieczności ponowienia procedury, a nawet uchylenia wydanej decyzji. A to oznacza dodatkowy czas! CZAS, KTÓRY WÓJT MÓGŁBY WYKORZYSTAĆ! Przecież wójt obiecał mieszkańcom nowy plan ogólny, uwzględniający ich sprzeciw wobec wiatraków! Tak odczytuję oświadczenie wójta z 22.09.2026 r. odnośnie stref SR i SO z zakazem zabudowy. Gdyby postępowanie środowiskowe znacząco się wydłużyło, byłby czas na uchwalenie obiecanego nowego, lepszego Planu Ogólnego i podjęcie prac nad zmianą MPZP. I uważam, że gdyby wszyscy naprawdę zabrali się do pracy, można byłoby dążyć do zakończenia również tej drugiej procedury, zamiast tylko tłumaczyć mieszkańcom, dlaczego nic nie można zrobić. Bo sam plan ogólny nie uchyli obowiązującego MPZP! I DLATEGO MAM POWAŻNE WĄTPLIWOŚCI CO DO PISMA WÓJTA Z 5 PAŹDZIERNIKA. W mojej ocenie wniosek o dodatkowy termin mógł nie tylko pomóc mieszkańcom, ale również ułatwić inwestorowi dalsze prowadzenie postępowania po usunięciu wcześniejszych uchybień. Nie przesądzam intencji wójta. Pytam o rzeczywiste skutki jego działań. Czy zamiast wykorzystać problemy proceduralne i zyskany czas na działania planistyczne, gmina pomogła w naprawieniu procedury, umożliwiając jej dalszy bieg? PANIE WÓJCIE, ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA OBOWIĄZKI WŁASNEGO URZĘDU NIE MOŻNA PRZERZUCAĆ NA RDOŚ! Bo to nie RDOŚ odpowiada za politykę przestrzenną gminy Oława. I nie RDOŚ ma zmieniać miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Tymczasem RDOŚ wskazał już nowy przewidywany termin zakończenia postępowania, czyli 14 grudnia 2026 roku. A mieszkańcy nadal powinni otrzymać jasną odpowiedź, czy zostanie im zapewniony pełny, prawidłowy udział w procedurze....

Napisz komentarz
Komentarze