- Piszę w sprawie mojej siostry, mieszkającej w bloku przy ul. Iwaszkiewicza 82. Problem z windą jest dla niej ogromnym utrudnieniem w codziennym życiu - napisała do nas pani Ewa. - Winda raz działa, a raz nie. Kiedy przyjeżdżają panowie odpowiedzialni za naprawę, twierdzą, że wszystko jest w porządku. Trudno jednak w to uwierzyć, skoro awarie ciągle się powtarzają. Moja siostra ma dziecko z niepełnosprawnością i córkę , która dopiero zaczęła edukację szkolną i jest samotną matką. Sytuacja jest na tyle trudna, że często prosi mnie, żebym przyjechała i pomogła jej wnieść dzieci na piąte piętro, kiedy winda nie działa. To ogromny wysiłek i problem, z którym nie powinna być pozostawiona sama. Czy osoby odpowiedzialne za sprawność windy zdają sobie sprawę, jak wygląda codzienność takich rodzin? Dla niektórych brak windy to tylko niedogodność. Dla rodzica opiekującego się dzieckiem z niepełnosprawnością może to oznaczać prawdziwą walkę z codziennością. Ile razy można zgłaszać ten sam problem i słyszeć, że winda działa, skoro w praktyce nie można na niej polegać? To już zaczyna przypominać kpiny z mieszkańców. Nie oczekujemy cudów, tylko rzetelnej naprawy i windy, która będzie działała niezawodnie, a nie tylko w chwili kontroli. Apeluję do administracji budynku i osób odpowiedzialnych za konserwację o pilne zajęcie się tą sprawą. Mieszkańcy, a szczególnie rodziny z dziećmi z niepełnosprawnością, mają prawo do bezpiecznego i godnego życia. Proszę, aby ktoś wreszcie potraktował ten problem poważnie, zanim dojdzie do sytuacji, w której wyjście z domu lub powrót do niego stanie się dla rodziny niemożliwe.


Napisz komentarz
Komentarze