Anna i Tomasz, mieszkańcy Przedmieścia Oławskiego, zderzyli się z nocnym zakazem sprzedaży alkoholu jeszcze przed objęciem nim całego Wrocławia. Pewnego wieczoru weszli do Biedronki po butelkę wina. Godzina: 22:01. Kasjer odmówił, powołując się na uchwałę obowiązującą na ich osiedlu od lutego 2024 roku. Nie było dramatycznej sceny - po prostu usłyszeli "nie" i wyszli z pustymi rękami. Dla nich to była drobna niedogodność. Dla osoby, dla której ta butelka byłaby czwartą tej nocy, zakaz miał już inne znaczenie.