Twierdzi, że groził jej wiele razy. Na dowód pokazuje sms-y. Zostawiła go dwa tygodnie temu. On nie mógł się z tym pogodzić, wciąż dzwonił, wysyłał sms-y i groził. - 25 sierpnia, kiedy wybuchł pożar, dzwonił od rana, nie miałam ochoty z nim rozmawiać - mówi 28-latka. - O godzinie 13.31 kilka razy napisał "zobacz przez okno, jestem na dole". Kobieta go zignorowała. O 13.37 przyszedł kolejny sms "wózek się pali".
Artykuł w całości w najnowszym wydaniu "Powiatowej". Już w sprzedaży. Do kupienia również on line:http://www.egazety.pl/ryza/e-wydanie-gazeta-powiatowa-wiadomosci-olawskie.html







Napisz komentarz
Komentarze