Drużyna trenera Krystiana Pikausa nie przegrała w rundzie wiosennej żadnego meczu, a zaliczyła kilka spektakularnych zwycięstw, m.in. w Gorzowie Wielkopolskim ze Stilonem, jesiennym liderem. Niedawno rywalizowała w Gaci z oławskim MKS, w półfinale okręgowych rozgrywek o Puchar Polski, ulegając przyjezdnym aż 1:5. Jedną z bramek strzelił wówczas Waldemar Gancarczyk, po precyzyjnym rzucie wolnym. Historia lubi się powtarzać. W 7 minucie trzecioligowego meczu w Oławie Paweł Przytuła sfaulował Dawida Lipińskiego przed polem karnym gości. Sędzia podyktował rzut wolny, a egzekutorem był Waldemar Gancarczyk, który strzałem ponad murem gackich obrońców pokonał Marcina Mazura, niemal idealnie kopiując uderzenie z pojedynku pucharowego. Kilkanaście minut później było już 2:0 dla MKS. Dawid Lipiński przerzucił piłkę na lewą stronę do Krzysztofa Gancarczyka, który sprytnie minął Wojciecha Strójwąsa, wpadł na pole karne i płaskim strzałem w długi róg trafił do siatki. Po chwili mogło być 3:0, ale Waldemar Gancarczyk nie wykorzystał idealnej sytuacji. Po podaniu od Mateusza Perońskiego i kiksie Strójwąsa, był sam na sam z Mazurem, ale próbował objechać golkipera Foto-Higieny. Ten rzucił się "Waldiemu" pod nogi i zablokował strzał.
W 30 minucie zdobywca pierwszej bramki mógł się zrehabilitować za tę niewykorzystaną sytuację. Po podaniu od Damiana Kiełbasy, Waldemar Gancarczyk znowu miał dogodną sytuację strzelecką, ale uderzył za szybko i niecelnie.
Do tego czasu goście ani razu nie zagrozili poważniej oławskiej bramce, a w końcowym kwadransie pierwszej połowy zostali wręcz zmiażdżeni przez rywali.
W 34 minucie kolejną ofensywną akcję MKS rozpoczął Dominik Wejerowski. Podał na prawe skrzydło do Krzysztofa Gancarczyka, który uciekł obrońcom i przerzucił do Dawida Lipińskiego, na dziesiąty metr przed bramką. Popularny "Lipa", mimo asysty kilku zawodników Foto-Higieny, strzelił z półobrotu i Mazur po raz trzeci musiał wyciągać piłkę z siatki.
Kibice MKS jeszcze nie zdążyli zakończyć oklasków po tym golu, gdy znowu bili brawo swoim ulubieńcom. Po krótko rozegranym rzucie rożnym, na pole karne gości zacentrował Waldemar Gancarczyk. W zamieszaniu podbramkowym świetnie spisał się Jakub Kalinowski. Popularny "Kali", leżąc na ziemi, końcem buta trącił piłkę, która koziołkując, wtoczyła się do bramki.
Zszokowani piłkarze Foto-Higieny nie mogli się odnaleźć, a gospodarze nie poprzestali na czterech golach - jeszcze przed przerwą dołożyli piątego. Mateusz Gancarczyk egzekwował rzut wolny z około 25 metrów i trafił w słupek. Do odbitej piłki doskoczył jego brat Waldemar i precyzyjnym strzałem z rogu pola karnego pokonał Mazura.
W drugiej połowie zadowoleni z wysokiego prowadzenia oławianie już nie forsowali tempa, a goście też nie grali żwawiej, więc mecz był dość nudny. Przewagę optyczną mieli teraz przyjezdni, ale niewiele z niej wynikało. Natomiast oławianie inicjowali kontry, po których pachniało bramką. Mógł ją strzelić w 70 minucie Michał Nowak, ale przegrał pojedynek sam na sam z golkiperem gacian. Potem szansę miał Damian Szaciło - w 87 minucie, po dośrodkowaniu Kamila Dołgana i chwilowym zamieszaniu na polu karnym gości, wychowanek wrocławskiej FC Academy uderzył z 12 metrów, ale trafił w poprzeczkę.
Honor Foto-Higieny uratował tuż przed końcem meczu Łukasz Kucyniak, celnie trafiając z bliska do oławskiej bramki, po dośrodkowaniu Pawła Synowca.
Powiedzieli po meczu







Napisz komentarz
Komentarze