Goście z Trzebnicy, pod wodzą grającego trenera Adriana Bergiera, odważnie rozpoczęli i już w 2 minucie, właśnie za sprawą swojego szkoleniowca, mieli szansę na prowadzenie. Po indywidualnym rajdzie Bergier był w dogodnej sytuacji, ale strzelając sprzed linii pola karnego, posłał piłkę daleko poza bramkę.
Stuprocentową skutecznością popisali się natomiast oławianie. W 6 minucie, po dalekim wykopie Filipa Wichmana, tuż za środkową linią przechwycił piłkę Krzysztof Gancarczyk i po krótkim biegu zagrał w uliczkę do Michała Nowaka. Napastnik MKS wyszedł na czystą pozycję, objechał golkipera Polonii i trafił do pustej bramki. - Szkoda, że tak samo nie zachował się w meczu ze Ślęzą! - wzdychał Dariusz Witkowski, dyrektor sportowy MKS Oława, nawiązując do niedawnej gry z wrocławianami, kiedy Nowak miał podobną sytuację, ale jej nie wykorzystał, co było brzemienne w skutkach dla oławskiej drużyny.
Po golu Nowaka gospodarze poszli za ciosem i niespełna po minucie mogli prowadzić 2:0. Mateusz Gancarczyk, któremu dokładnie z linii końcowej podał Dominik Wejerowski, strzelił mocno z 10 metrów, ale tylko w boczną siatkę.
W rewanżu zatrudnił golkipera MKS dobrze znany w Oławie Radosław Bella, kąśliwym strzałem z dalszej odległości.
W 17 minucie oławianie zdobyli drugiego gola, po którym nie brakowało kontrowersji. Zdaniem przyjezdnych, główkujący z bliska pod poprzeczkę Krzysztof Gancarczyk był na spalonym. Arbiter jednak zaliczył bramkę, bo zastosował nową interpretację przepisów o offsajdzie, wprowadzoną przez FIFA 1 lipca 2013. Wynika z nich, że jeśli futbolówka trafi do zawodnika atakującego, będącego na pozycji spalonej, po rykoszecie, który nie jest efektem przypadkowego odbicia, tylko tzw. parady obronnej, to nie ma mowy o spalonym. W tym przypadku tak właśnie było, bo jeden z defensorów Polonii blokował strzał Dominika Wejerowskiego. Jak się okazało, tylko częściowo skutecznie, bo piłka zmieniła tor lotu (być może dzięki temu nie wpadła bezpośrednio do bramki), ale trafiła na głowę najstarszego z braci Gancarczyków i do siatki.
Z kolei na 3:0 podwyższył w 25 minucie najmłodszy z rodzinnego klanu. Po przechwycie piłki na własnej połowie, Mateusz Peroński podał do Krzysztofa Gancarczyka. Ten zaś zagrał po przekątnej i na dobieg do swojego brata Mateusza, który podholował piłkę kilkanaście metrów, a potem - mimo nacisku dwóch obrońców Polonii - płaskim strzałem z 10 metrów pokonał Karola Buchlę.
Mimo wysokiego prowadzenia, oławianie nie poprzestali na tym i wciąż atakowali. W 27 minucie Mateusz Gancarczyk ograł trzebnickiego obrońcę na prawym skrzydle i podał przed pole karne do Mateusza Perońskiego. Popularny "Pero" zagrał w uliczkę do Waldemara Gancarczyka, który wyszedł na czystą pozycję i mimo ostrego kąta, ładnym technicznym strzałem ponad głową golkipera Polonii, wpakował futbolówkę do siatki.
W ostatnim kwadransie pierwszej połowy usatysfakcjonowani gospodarze zmniejszyli tempo, ale nie skorzystali z tego przyjezdni, atakując dość nieporadnie. Wyjątkiem wśród nich byli inicjujący solowe akcje Kameruńczyk Billy Tchouague oraz Adrian Bergier, który zachęcał swoich podopiecznych do walki.
Po zmianie stron gospodarze zdobyli szybko piątego gola, czym odebrali polonistom chęć do gry. Sytuacja była podobna do tej z szóstej minuty, tyle że dwóch zawodników MKS zamieniło się rolami. Po dalekim wykopie Filipa Wichmana, futbolówkę przechwycił za linią środkową Michał Nowak i przerzucił prostopadle do tego, który podawał na początku meczu, czyli Krzysztofa Gancarczyka. Skrzydłowy MKS wpadł na pole karne i efektownym rogalem po raz kolejny pokonał Karola Buchlę.
Po tej bramce już do końca meczu nie działo się nic ciekawego, więc szkoda dalej strzępić pióro. Jednak warto dodać, że zaletą stosunkowo szybko osiągniętego wysokiego prowadzenia było to, że trener MKS Zbigniew Smółka w drugiej połowie wykorzystał komplet zmian, wprowadzając do gry młodych zawodników, m.in. Marcina Musiała. Dzięki temu mogli trochę odpocząć i zaoszczędzić siły podstawowi gracze, którzy będą potrzebni w następnych trudnych spotkaniach, jakie czekają oławską drużynę. Jej rywalami będą bowiem kolejno trzy drużyny ze ścisłej ligowej czołówki - rezerwy Śląska Wrocław i Zagłębia Lubin oraz Formacja Port 2000 Mostki.
Powiedzieli po meczu







Napisz komentarz
Komentarze