Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 17 marca 2026 09:29
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Kolos nie może stać na glinianych nogach

Podziel się
Oceń

Z Romualdem Englem, byłym siatkarzem Moto-Jelcza Oława, a teraz trenerem i działaczem UKS Jedynka i MCKiS Energetyk Jaworzno, rozmawia Krzysztof Andrzej Trybulski

- Co pana przygnało po wielu latach do Oławy?

- Może nie po wielu latach, bo od czasu do czasu jednak zaglądam w rodzinne strony, a pochodzę z podoławskich Ratowic, ale faktem jest, że w samej Oławie, a zwłaszcza na imprezie sportowej, już dawno nie byłem. Przyjechałem tu z kilku powodów, a najważniejszym była chęć zobaczenia dobrego meczu, a tak właśnie zapowiadało się spotkanie Olavii z wrocławską Gwardią, które obserwowałem. Czekały mnie tu podwojone, a nawet potrojone emocje, bo przyjechałem do Oławy z żoną Stanisławą, a w Olavii gra nasz syn Miłosz. Od razu powiem, że się nie zawiodłem, bo spotkanie w hali OCKF było rzeczywiście ciekawe i stało na niezłym poziomie. Tak jak chyba wszyscy oławianie, żałuję, że miejscowym siatkarzom nie udało się zdobyć choćby jednego punktu meczowego, bo wiem, że bardzo im to było potrzebne.

- Przed meczem rozmawiał pan z trenerem Olavii Arkadiuszem Stadnikiem oraz z sekretarzem klubu Stanisławem Pławskim, dzieląc się swoimi doświadczeniami z pracy w Jaworznie...    

 - To prawda, bo to był też jeden z powodów mojej wizyty w Oławie. Zaprosił mnie tutaj właśnie Staszek Pławski, z którym znam się jeszcze z czasów mojej gry w drugoligowym Moto-Jelczu Oława. Od wielu już lat mieszkam w Jaworznie, gdzie pracuję w jednym z miejscowych gimnazjów, jako nauczyciel wychowania fizycznego. Działam także w miejscowych klubach sportowych, które oczywiście w ciągu wielu lat były często przeobrażane i nosiły różne nazwy. Obecnie jestem prezesem Uczniowskiego Klubu Sportowego "Jedynka", który działa przy gimnazjum, w którym pracuję, a także szkolę młodych siatkarzy - w obecnym sezonie kadetów - w klubie MCKiS Energetyk Jaworzono, który kiedyś nosił nazwę Victoria Jaworzno. Drużyna seniorów tego klubu rok temu grała w I lidze, ale po wycofaniu się strategicznego sponsora, którym była firma "Tauron", jeszcze w trakcie sezonu straciliśmy wielu graczy, tzw. "stranieri" i w efekcie spadliśmy do II ligi. W obecnym sezonie, po rundzie zasadniczej jesteśmy jednak w grupie mistrzowskiej i w play offach będziemy walczyć o powrót do I ligi. Ta sytuacja z graczami napływowymi po raz kolejny potwierdziła moją opinię, że najlepszym sposobem na trwałe budowanie zespołu jest bazowanie na własnych wychowankach. Tak robimy już od wielu lat, a konkretnie od 1986 roku, kiedy to po raz pierwszy, i nieskromnie dodam, że z mojej inicjatywy, w dwóch jaworzniańskich szkołach podstawowych utworzono klasy sportowe o profilu siatkarskim. To trwa do dzisiaj, a od pewnego czasu kontynuujemy także na poziomie gimnazjalnym, w mojej  szkole. Corocznie mamy nabór do klas o tym profilu, co daje nam każdorazowo przyrost od siedemdziesięciu pięciu do około stu dzieciaków, zaczynających systematycznie trenować siatkówkę.

- To się pewnie przekłada na osiągnięcia sportowe już na poziomie siatkówki młodzieżowej?

- To prawda. Lista naszych sukcesów w sporcie młodzieżowym jest bardzo długa i nie starczyłoby na nią miejsca w gazecie. Wygrywaliśmy wielokrotnie rywalizację w różnych grupach młodzieżowych na Górnym Śląsku i mamy też sukcesy na arenie ogólnopolskiej. W tym sezonie kadeci, których teraz trenuję, rywalizują o mistrzostwo regionu z rówieśnikami z Jastrzębskiego Węgla, a ten klub jest przecież potęgą siatkarską już nie tylko na skalę polską czy europejską, ale wręcz światową. W pierwszym meczu wygraliśmy u siebie z jastrzębianami 3:2. Nasi wychowankowie trafiają często do renomowanych polskich i zagranicznych klubów - ostatni najświeższy przykład to Paweł Adamajtis, który świetnie się spisuje w Plus-Lidze, jako gracz warszawskiego AZS i zapewne wkrótce trafi do kadry narodowej. Moim pierwszym wychowankiem jest też Jacek Sowa, który obecnie trenuje pierwszą drużynę seniorów w naszym klubie.

- Czy system finansowania sportu w Jaworznie jest podobny do tego w Oławie?

- W pewnym sensie tak, ale środki z budżetu gminy, przeznaczane na sport, są na pewno niewspółmierne.  Pewnie bierze się też z tego, że Jaworzno jest zdecydowanie większym miastem niż Oława - ma przecież około 100 tys. mieszkańców. W Jaworznie od pewnego czasu niemal wszystkie kluby sportowe działają w strukturze Miejskiego Centrum Kultury i Sportu. Ta instytucja przekazuje pieniądze na prawie wszystkie podstawowe potrzeby klubów. Oprócz siatkówki mamy również koszykówkę na szczeblu centralnym, w I lidze. MCKiS opłaca więc trenerów, sędziów, kupuje sprzęt, utrzymuje obiekty sportowe. Mamy też stypendia sportowe, zbliżone wielkością do tych, jakie są w Oławie.

- Podstawą funkcjonowania klubów jest więc wspomaganie sportu przez władze miasta?

- Tak, ale zasadą jest także to, że drużyna występująca w rozgrywkach na szczeblu centralnym, czyli w drugiej i wyższej lidze, musi mieć także innego tytularnego sponsora, który łoży pieniądze na utrzymanie zawodników, głównie w formie wypłacanych im premii za określone wyniki sportowe. Pieniądze z miasta idą przede wszystkim na szkolenie młodzieży, co jest naszą główną cechą w systemie finansowania jaworzniańskiego sportu. To jest mocny grunt, na którym można budować mocne kluby sportowe. Jeśli chce się zbudować jakiegokolwiek kolosa, to on nie może przecież stać na glinianych nogach.

Tekst i fot.:

Krzysztof A. Trybulski

[email protected]

 

 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: RedaktorTreść komentarza: Informacja żeby podrażnić mieszkańców Oławy w sprawie obwodnicy miasta?Data dodania komentarza: 17.03.2026, 09:06Źródło komentarza: 20 kilometrów Trasy Swojczyckiej powiedzie Wrocławia aż do Jelcza-LaskowicAutor komentarza: K. KononowiczTreść komentarza: Od tego jest straż miejska i policja!!! Od tego są oni!!!Data dodania komentarza: 17.03.2026, 08:38Źródło komentarza: OŁAWA Z zewnątrz odnowiono dworzec autobusowy. Co dalej?Autor komentarza: PekińczykTreść komentarza: I kolejne dwie propozycje. Rondo Zamiast Obwodnicy, Rondo Szczytu Możliwości, to tak w odniesieniu do realnych działań władz miejskich i powiatowych w zakresie poprawy infrastruktury drogowej w mieście.Data dodania komentarza: 17.03.2026, 06:52Źródło komentarza: A może nie Rondo Klementyny, tylko Królowej Marysieńki Sobieskiej?Autor komentarza: RedaktorTreść komentarza: Z cyklu - problemy pierwszego świata..Data dodania komentarza: 17.03.2026, 06:49Źródło komentarza: A może nie Rondo Klementyny, tylko Królowej Marysieńki Sobieskiej?Autor komentarza: PekińczykTreść komentarza: Proponuję Rondo Małych Kłamczuszków albo Rondo Mam Mieszkańców w Pompie, idealnie będzie oddawać klimat obecnej władzy w mieście.Data dodania komentarza: 17.03.2026, 06:49Źródło komentarza: A może nie Rondo Klementyny, tylko Królowej Marysieńki Sobieskiej?Autor komentarza: HistorykTreść komentarza: Ja wolę Klementynę , w Rzymie wspierała bardzo mocno biedne kobiety zastała pochowana z wielkimi honorami i jako jedna z czterech kobiet na świecie spoczywa w Bazylice św Piotra w Watykanie . Umarła bo najprawdopodobniej miała nowotwór żoładka bo nie mogła już nic jeść . Jej syn wrócił do Szkocji i wywołał ostatnie powstanie Jakobitów i jest bohaterem narodowym . Marysieńka była wdową po Zamoyskim . Sobieski został zmuszony do wzięcia ślubu , bo został nakryty w nocy przez królową w jej komnacie. Ślub odbył się potajemnie tej samej nocy. Wywołało to wielki skandal bo Zamoyski nie był jeszcze pochowany.Data dodania komentarza: 17.03.2026, 06:49Źródło komentarza: A może nie Rondo Klementyny, tylko Królowej Marysieńki Sobieskiej?
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama