Sport Upadki
Wrześniowe mistrzostwach świata w sambo i kurash miały być jedną z największych imprez sportowych, jakich nie widziano w Oławie. Tak przynajmniej twierdziła Renata Romanowska, ówczesna szefowa Wydziału Promocji i Współpracy Europejskiej oławskiego Urzędu Miejskiego, gdy na styczniowej sesji Rady Miejskiej omawiała plan działań na rok 2013. - Zorganizowanie tych zawodów w Oławie ma na celu promocję naszego miasta w kraju i za granicą - podkreślała Romanowska.
Światowa Oława
Impreza miała być organizowana wspólnie z polską i światową federacją sambo i kurash, przy udziale Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz pod patronatem ambasady Uzbekistanu. Federacje miały zapewnić sędziów i pokryć koszty pobytu zawodników w Oławie, a ministerstwo zakupić puchary i nagrody rzeczowe dla najlepszych zawodników.
12 lutego odwiedzili Oławę Ikrom Nazarow - ambasador Republiki Uzbekistanu w Polsce, oraz Mieczysław Bigoszewski, którego przedstawiano jako przedstawiciela Ministerstwa Sportu i Turystyki (później wyszło na jaw, że Bigoszewski już wtedy nie pracował w ministerstwie). Na spotkaniu z nimi ustalono, że impreza odbędzie się w dużej hali sportowej na stadionie. Miasto miało być odpowiedzialne za przygotowanie obiektu, w jego gestii było też pokrycie kosztów przewozu zawodników z wrocławskiego lotniska do Oławy oraz zakwaterowania VIP-ów w oławskich hotelach.
- Widzę wolę wszystkich zainteresowanych podmiotów oraz deklarację zorganizowania imprezy, której jednym z inicjatorów jest poseł Roman Kaczor - mówił naszej reporterce pod koniec lutego burmistrz Franciszek Październik i zapewniał: - Wszystko jest na dobrej drodze! Szacujmy, że we wrześniu przyjedzie do nas około stu zawodników z całego świata...
Po zakończeniu rozmów z ambasadorem zadowolony burmistrz pozował do pamiątkowej fotografii w złotych szatach, podarowanych mu przez Uzbeka.
To nie ja byłam Ewą...
- Miał to być wielki hit, pod auspicjami szefa miasta, a wyszedł z tego ogromny kit, do którego nikt się teraz nie chce przyznać! - tak kilka miesięcy później mówił o niedoszłych do skutku zawodach w egzotycznych sztukach walki radny miejski Mieczysław Koprowski.
- Jeśli pan radny chce znać prawdziwe powody odwołania imprezy, to niech sobie porozmawia ze szwagrem, czyli z posłem Romanem Kaczorem, bo to on był jej inicjatorem i promotorem, a ja byłem tylko małym pionkiem w tej grze - odpowiadał na zarzuty rajcy PO burmistrz Franciszek Październik.
Roman Kaczor kilka razy potwierdził publicznie, że zaangażował się w sprawę organizacji oławskich mistrzostw świata w sambo i kurash. Uczestniczył w kilku spotkaniach, na których omawiano szczegóły planowanej imprezy. Nie miał jednak z tego żadnych oficjalnych notatek czy protokołów, bo wszystko ustalano "na gębę". - Sprawę od początku pilotowali panowie Paweł Malowaniec i minister Mieczysław Bigoszewski, a ja im tylko pomagałem w popychaniu jej u burmistrza Października i w kilku miejscach w Warszawie, między innymi w ambasadzie Uzbekistanu. Według Kaczora to właśnie Uzbecy mieli pokryć większość wydatków, związanych z organizacją imprezy w Oławie. Jej fiasko poseł upatrywał właśnie w tym, że Uzbecy w ostatniej chwili wycofali się z wcześniejszych ustaleń. Winą za odwołanie imprezy Roman Kaczor obarczył także Pawła Malowańca: - On zaczął całą sprawę, a gdy przyszło do jej finalizowania, to gdzieś się zaszył i nie odbierał od nikogo telefonów!
Paweł Malowaniec, założyciel i prezes Uczniowskiego Klubu Sportowego "Olimp" Oława oraz prezes polskiej Federacji Sambo i Kurash, szkolący młodych judoków i miłośników sportów walki, który uczestniczył także w kilku międzynarodowych zawodach, m.in. w Uzbekistanie, gdzie zdobył kilka medali, całą winę zwalił natomiast na władze Oławy. - Nie mam sobie nic do zarzucenia, bo ja owszem, jeszcze na początku 2012 roku zainicjowałem organizację w Oławie Pucharu Świata w sambo i kurash, ale z mistrzostwami świata w tych dyscyplinach, które miały się odbyć 7 i 8 września tego roku, nie miałem nic wspólnego - wyjaśniał naszemu reporterowi.
Gdy czas mistrzostw nieubłaganie się zbliżał, a w sprawie nic się nie działo, interpelował na sesji radny Koprowski. Burmistrz Październik z trudem przyznał, że imprezy jednak nie będzie, a przesądzić o tym miała rezygnacja polskiego Ministerstwa Sportu i Turystyki z dotowania oławskiego turnieju.
- Podana na wrześniowej sesji oławskiej Rady Miejskiej informacja nie jest prawdziwa, bo Ministerstwo Sportu i Turystyki nigdy nie deklarowało finansowania lub współfinansowania imprezy pod nazwą"mistrzostwa świata w sambo i kurash" - odpowiedziała na pytania naszego reportera Katarzyna Kochaniak, rzecznik prasowy MSiT.
Tak czy inaczej, impreza się nie odbyła. Według niektórych oławskich urzędników oraz posła Kaczora, nie została definitywnie odwołana, tylko przełożona na inny termin. Nie podano jednak, na jaki. Na początku tego roku znowu zrobiło się o niej głośno, bo burmistrz Październik podarował uzbeckie złote szaty na licytację Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy.
Walkower i spadek z II ligi
Na pewno nie mogą uznać roku 2013 za udany piłkarze MKS SCA Oława. Nie wiodło im się zwłaszcza w pierwszym półroczu, kiedy grali w II lidze i nie udało im się w niej utrzymać na kolejny sezon. Zawodnicy twierdzą jednak, że w dużym stopniu przyczynili się do tego klubowi działacze, odwołując mecz z Górnikiem Wałbrzych.
- W nawiązaniu do rozmowy telefonicznej, dotyczącej zaplanowanego do rozegrania, na stadionie miejskim w Oławie, 2 czerwca 2013, meczu II ligi pomiędzy drużynami MKS Oława i Górnik Wałbrzych, informuję, że Komenda Powiatowa Policji w Oławie posiada informacje, z których wynika, że istnieje uzasadnione niebezpieczeństwo zakłócenia przebiegu powyższej imprezy masowej... - tak zaczynało się pismo zastępcy komendanta powiatowego policji w Oławie, adresowane do Witolda Niemirowskiego, zastępcy burmistrza, a zarazem członka zarządu Miejskiego Klubu Sportowego Oława. Inspektor Leszek Łukasik pisał, że z posiadanych przez policję informacji wynika, iż na mecz do Oławy zamierza przyjechać grupa 250-300 kibiców Górnika Wałbrzych, znanych z agresywnego zachowania oraz negatywnego stosunku do policji i służb porządkowych, a mają ich "wspomóc" co najmniej kilkudziesięcioosobowe grupy kibiców Zawiszy Bydgoszcz, Odry Opole i Arki Gdynia. Wiceszef oławskiej KPP stwierdził następnie, że kibice wymienionych klubów są bardzo silnie zantagonizowani z kibicami Śląska Wrocław, z którymi z kolei sympatyzują i są powiązani kibice MKS Oława: - Ma to swoje korzenie w przeszłości i było już wcześniej źródłem ekscesów i incydentów, zakłócających przebieg imprez, zarówno w ich trakcie jak i przed ich rozpoczęciem oraz po ich zakończeniu. Zdaniem wiceszefa oławskiej KPP, przykładem tego był jesienny mecz Górnika z MKS Oława, rozgrywany w Wałbrzychu, podczas którego doszło do "przepychanek" i konfrontacji z policją zwaśnionych ze sobą kibiców wałbrzyskich z kibicami oławskimi, wspomaganymi przez kibiców z Wrocławia, Bielawy i Brzegu Dolnego.
W efekcie policja nadała meczowi status imprezy masowej podwyższonego ryzyka, a działacze klubowi uznali, że nie są w stanie bezpiecznie ją zorganizować. Mecz więc odwołano, a uzasadnieniu podano, że 1 i 2 czerwca będzie się odbywać w Oławie wiele imprez z okazji Dnia Dziecka, a oławski klub oraz burmistrz boją się, że miasto stanie się wtedy jedną, wielką areną "walki" kibiców. 29 maja Zarząd MKS Oława wydał oświadczenie w tej sprawie, w którym napisał m.in.: - Mając na celu bezpieczeństwo zawodników, sędziów a w szczególności mieszkańców i gości, przebywających w Oławie, musieliśmy z wielkim żalem podjąć tę dramatyczną decyzję. Zdajemy sobie sprawę na jakie konsekwencje narazimy klub, ale ważniejsze od punktów i bramek jest życie ludzkie. W takich okolicznościach nie pozwolimy, aby Oława stała się areną bandyckich porachunków, które nie mają nic wspólnego ze sportem. Nasza decyzja jest też krzykiem rozpaczy, który ma zwrócić uwagę wszystkim zainteresowanym, że organizator imprezy masowej, zgodnie z dzisiejszym prawem, tak naprawdę zostaje sam...
Departament Rozgrywek Krajowych PZPN nie był jednak litościwy dla oławskiego klubu. Nie zgodził się na przełożenie meczu i ukarał MKS walkowerem 0:3, co - jak się wkrótce okazało - definitywnie przesądziło o jego spadku do III ligi.
Konsekwencją tych decyzji była też rezygnacja prezesa Andrzeja Węglowskiego i członka zarządu Witolda Niemirowskiego z działalności we władzach MKS. - Pracując całkowicie społecznie przez 3 lata, poświęcając mnóstwo czasu i tracąc dużo zdrowia, zrobiliśmy bardzo wiele dla tego klubu, a tymczasem cały czas spotykamy się z krytyką, a nawet jawną wrogością. Niech więc przyjdą teraz inni i pokażą, że będą nim lepiej kierować niż my - mówili zgodnie obaj działacze MKS na zwołanej w tej sprawie konferencji prasowej.
Pechowy żużlowiec i nagrodzony skazaniec
Na koniec kilka zdań o indywidualnych problemach. Miał je też młody żużlowiec z Jelcza-Laskowic, Patryk Malitowski. Zawodnik Sparty Betard Wrocław w czerwcowym meczu z Unią Leszno miał groźnie wyglądający wypadek i został odwieziony do szpitala, gdzie stwierdzono wstrząs mózgu oraz lekki uraz płuca. Po wakacyjnej przerwie wrócił jednak na tor i wywalczył kilka ważnych punktów dla swojej drużyny, przyczyniając się do jej utrzymania w ekstralidze.
Innym swoistym pechowcem i zarazem szczęściarzem był znany działacz sportowy z gminy Oława Ryszard W. W sierpniu został skazany przez Sąd Rejonowy w Oławie, za nieprawidłowości przy organizacji imprez biegowych w Bystrzycy. W grudniu natomiast za tę samą działalność Rada Wojewódzka Dolnośląskiego Zrzeszania Ludowe Zespoły Sportowe przyznała mu wyróżnienie i nagrodziła pamiątkową statuetką.
SPORTOWE PODSUMOWANIE ROKU cz.1:
Tekst i fot.:
Krzysztof A. Trybulski







Napisz komentarz
Komentarze