Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 27 października 2026 16:44
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Długie życie z fotografią w tle (2)

W roku 1947 Bronisław Żydło uzyskał we Wrocławiu odpowiednie uprawnienia i od marca zakład mógł rozpocząć działalność. Pod koniec roku Komisja Egzaminacyjna dla zawodu fotograficznego przy Izbie Rzemieślniczej we Wrocławiu wydała mu dyplom mistrzowski
Długie życie z fotografią w tle (2)
Michalina Żydłowa
Podziel się
Oceń

Alicja Kamińska, która każdego roku spędzała u wujostwa wakacje, wspomina, że mieszkańcy Oławy i okolic potrzebowali wtedy pilnie zdjęć do nowych dokumentów, toteż interes rozkręcał się bardzo szybko. Klientów zachęcały i zapraszały zawieszone na frontonie budynku, po obu stronach bramy, szklane gabloty, w których eksponowano zdjęcia ślubne, komunijne i portretowe. Pracowali obydwoje, przy czym Bronisław zazwyczaj robił zdjęcia, a Michalina zajmowała się obróbką i retuszowaniem, co wymagało wielkiej precyzji i zmysłu artystycznego.


Prowadzeniem domu zajmowała się Tekla Baściak, zwana Teklusią, która przyjechała z Żydłami z Kołomyi. - Traktowana była jak członek rodziny - wspomina Alicja. - Pochodziła z bardzo ubogiego domu, jej ojciec niejednokrotnie zmuszony był do żebrania. Jako piętnastoletnią dziewczynę zatrudnił ją ojciec cioci Michaliny, do pomocy dla poruszającej się na wózku żony. Po śmierci państwa Hnatkowskich, Tekla zamieszkała z ciocią, pozostała również po jej ślubie z wujkiem Bronisławem. Po wojnie przyjechała z nimi do Oławy, pozostawiwszy na Wschodzie brata. Stale go później wspomagała, a nawet dwa razy odwiedziła.

Nie było łatwo - zakład Żydłów był często kontrolowany i nachodzony przez różnych funkcjonariuszy. Zachowała się kopia listu skierowanego do Urzędu Skarbowego, w którym Bronisław Żydło bardzo wyczerpująco wyjaśnia, że posiadany przez nich majątek (wyposażenie zakładu, ruchomości, biżuteria Michaliny) zostały przywiezione z Kołomyi, nie pochodziły - jak ich posądzano - z nielegalnego handlu z Niemcami. W późniejszych latach proponowano im z kolei przeniesienie się do jednego z budowanych przy ul. Zacisznej tzw. "okrąglaków", jednak Żydłowie nie zgodzili się na przeprowadzkę, gdyż zmiana lokalizacji z centrum na obrzeża miasta stanowiła duże ryzyko utraty klientów (odebrali to zresztą jako działania konkurencji...).

Mimo to zakład prosperował - oławianie robili tu zdjęcia do dokumentów, ale też i zwyczajowe portrety ślubne, później przyprowadzali swoje dzieci w strojach komunijnych, fotografowały się w uroczystych ustawieniach całe rodziny. Przez wiele lat kolejne roczniki absolwentów liceum tu właśnie zamawiały pomaturalne tableau.

Bronisław Żydło, podobnie jak przed wojną, wychodził w teren i fotografował Oławę - zachowały się zdjęcia np. z powodzi w 1947 roku, czy fotografie jeszcze stojącego zamku na placu Piastów. Nie wszyscy klienci wiedzieli, że Michalina pracowała razem z mężem. Zwana przez najbliższych ciocią Myszką (bo tak właśnie - Myszko - zwracał się do niej mąż), wprowadzała klienta do atelier, kasowała należność. W zakładzie było wydzielone, specjalnie wyposażone pomieszczenie, gdzie przy podświetlonym stole Michalina pracowała przy obróbce fotografii, przy retuszu. Wykonywała artystyczną pracę - jak niegdyś, gdy prowadziła w Kołomyi zakład "artystycznej fotografii". Była zawsze w cieniu męża, toteż oławianie mawiali, że "idą do Żydły zrobić sobie zdjęcie", zresztą na logo zakładu widniał napis "FOTO-ATELIER Br. Żydło Oława pl. Zamkowy 25 tel. 120". Może takie były czasy, że żona była na drugim planie? A może taki był jej wybór, mimo że na początku to ona była dla niego mistrzem? Tego już się nie dowiemy.

(cdn.)

Grażyna Notz

[email protected]

 


Ruiny oławskiego zamku

Jan Kiepura w Krynicy, lata 30. - fot. Bronisław Żydło

Bronisław Żydło

Michalina Żydłowa


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Masz absolutną rację, że teoria i przepisy to jedno, a polityczna praktyka to drugie. Zgadzam się z Tobą, że wrzucanie wszystkich wielokadencyjnych wójtów czy burmistrzów do jednego worka jest niesprawiedliwe – wielu z nich to byli świetni, uczciwi gospodarze, których rozwój gmin został sztucznie przerwany przez limity. Masz też stuprocentową rację z tymi „lokalnymi książętami” z Sejmu. Rzeczywiście zdarzają się posłowie czy senatorowie, którzy z tylnego fotela trzęsą całymi powiatami, ustawiając konkursy na dyrektorów czy obsadzając spółki swoimi ludźmi. Tyle że problem, o którym piszesz – czyli „martwe dusze” na jedynkach list wyborczych – to nie jest wina braku limitu kadencji, ale naszego systemu wyborczego i ordynacji. Problem polega na tym, że w Polsce to szefowie partii, a nie obywatele, decydują o kształcie list. Jeśli lojalny, ale bierny poseł dostanie „jedynkę” w silnym dla danej partii regionie, to wejdzie do Sejmu niemal automatycznie, choćby przez całe 4 lata nie odezwał się z mównicy ani słowem. Wprowadzenie limitu kadencji zmieniłoby tylko tyle, że zamiast jednej „martwej duszy” szef partii wstawiłby na pierwsze miejsce inną, równie posłuszną, nową osobę. Dlatego zamiast zakazywać ludziom startu, skuteczniejsza byłaby zmiana ordynacji – na przykład na jednomandatowe okręgi lub system, w którym to głosy wyborców, a nie miejsce na liście, mają decydujące znaczenie. Wtedy tacy „przesypiacze” kadencji zniknęliby z Sejmu błyskawicznie, bo ludzie rozliczaliby ich z realnej pracy, a nie z przynależności partyjnej. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 16:28 Źródło komentarza: Co z kolejną kadencją burmistrza Frischmanna? Autor komentarza: Peyo Treść komentarza: Gratulacje i życzę dalszej takiej kariery. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 15:26 Źródło komentarza: Młody aktor z Jelcza-Laskowic na festiwalu w Gdyni Autor komentarza: Pytam Treść komentarza: Może Babcia miała wąsy? Data dodania komentarza: 27.10.2026, 15:00 Źródło komentarza: Kierowca zginął. Jeden dzień i aż trzy zdarzenia na autostradzie Autor komentarza: Kazik Treść komentarza: Coś się Wam ta konstrukcja nie udała. Teren ogrodzony taśmą. Rozbierzcie to bo śmiech na sali . Do tragedii nie daleko . Taśma wszystkich nie zatrzyma , a stos w każdej chwili może runąć. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 14:55 Źródło komentarza: OŁAWA Kawałek dyniowej wioski w... mieście Autor komentarza: Gość Treść komentarza: Najlepiej iść do CZARNEJ mafii oni za co łaska wszystko przyklepią nawet rozwód po 20 latach małżeństwa jak u pana Jacka Kury. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 14:48 Źródło komentarza: Ania i Mariusz powiedzieli sobie sakramentalne „TAK” Autor komentarza: Gość Treść komentarza: To nie autostrada to wyrób autostradopodobny. Jak budowali to krzyczeli trzymaj Antek ścianę idziemy po kasę na uja trzeci pas. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 14:43 Źródło komentarza: Kierowca zginął. Jeden dzień i aż trzy zdarzenia na autostradzie
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama