Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 30 stycznia 2026 05:04
ZOBACZ:
Reklama BMM
Reklama Jaśnikowski
Reklama

Naprawdę uratował mi życie

Nie pamięta jak doszło do wypadku, gdzie szedł i jak trafił do szpitala. Wie jedno. Gdyby nie właściwy człowiek na właściwym miejscu, dziś by nie żył. - Mogę tylko podziękować - mówi ze łzami w oczach 54-latek z Podkarpacia
Podziel się
Oceń

Jelcz-Laskowice Dramat z optymistycznym zakończeniem

O bohaterskiej akcji ratowania życia na chodniku pisaliśmy 10 marca, w artykule "Strażak uratował mu życie". Starszy ogniomistrz Wojciech Włodarczyk z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Jelczu-Laskowicach w niedzielne południe jechał ulicą Bożka. Gdy zobaczył stojący na poboczu tłum ludzi, bez zastanowienia wysiadł z auta i pobiegł sprawdzić, co się dzieje. Gdy okazało się, że na chodniku leży nieprzytomny mężczyzna z zakrwawioną twarzą i ma trudności z oddychaniem, od razu przystąpił do reanimacji. Akcję prowadził przez kilka minut, zanim z pomocą przyjechali koledzy z JRG. Stan poszkodowanego udało się jednak ustabilizować dopiero po przyjeździe pogotowia i podłączeniu do defibrylatora - urządzenia, które przywraca serce do normalnej pracy.

Akcja ratunkowa trwała ponad pół godziny od momentu przyjazdu strażaków. Nie wiadomo, jak by się zakończyła, gdyby nie Wojtek, który mimo wszystko nie czuje się bohaterem. - Zawsze wydawało mi się, że to normalny ludzki odruch, chociaż znieczulica, jaką zobaczyłem podczas tego wypadku, jest przerażająca - mówił w rozmowie z nami. - 30 ludzi stało i patrzyło, jak człowiek umiera na chodniku. To boli najbardziej...

Poszkodowany trafił do szpitala w Oławie, a po kilku godzinach przewieziono go helikopterem do Wrocławia. Wcześniej wiedzieliśmy jedynie, że pochodzi z województwa podkarpackiego. Nie wiedzieliśmy, co robił w Jelczu-Laskowicach.

Dziękuję, bo cóż innego mogę...

Dziś wiemy, że 54-letni Ryszard miał tu rozpocząć nowe życie, z Ewą. W poniedziałek 4 marca pierwszy raz miał iść do nowej pracy. Los jednak chciał inaczej. - Nie pamiętam, jak doszło do wypadku i dlaczego znalazłem się w szpitalu - mówił nam 20 marca, po opuszczeniu placówki medycznej, tuż przed powrotem do rodzinnego domu. - To prawdopodobnie wynik upadku i obrzęku mózgu. Jednego jednak jestem pewien - gdyby nie ten strażak, dziś by mnie tu nie było. Lekarze wyraźnie dali mi to do zrozumienia...

Z opowiadań rodziny wie, że w dniu wypadku szedł do kuzynów na obiad, ale nie dotarł na miejsce. Koło "Biedronki" przy ulicy Bożka dostał rozległego zawału serca. Dlatego upadł  na chodnik, stracił przytomność i mocno uderzył się w głowę, co spowodowało obrzęk mózgu. Obudził się dopiero po sześciu dniach w szpitalu. Nie pamiętał, co się stało. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że otarł się o śmierć. Przeszedł operację serca, podczas której wstawiono mu trzy stenty, aby udrożnić naczynia krwionośne.

Zaraz po świętach wielkanocnych jedzie do sanatorium, gdzie spędzi trzy albo cztery tygodnie. Później trzy miesiące odpoczynku i prawdopodobnie będzie mógł wrócić do normalnego życia. - Dokładny zakres i czas leczenia będzie jednak zależał od lekarzy - dodaje Ewa, przyjaciółka Ryszarda. - Ale gdyby nie ten strażak, to... nie wiem, jak by się skończyło. Uratował mu życie, naprawdę uratował. To jego zasługa. Właściwy człowiek znalazł się na właściwym miejscu i za to mu dziękujemy!

- Nawet nie przypuszczałem, że może mnie spotkać coś takiego - dodaje ze łzami w oczach  pan Ryszard. - Nigdy nie chorowałem na serce. Zobaczymy, jak dalej potoczy się nasze życie, ale przede wszystkim chcę podziękować człowiekowi, dzięki któremu żyję. Dziękuję, bo cóż innego mogę powiedzieć?           

Z prośbą o kontakt i podziękowania dla "tego strażaka" zadzwoniła do nas też pani Zofia Ziółkowska z Kielc, ciotka pana Ryszarda: - Oby było więcej takich ludzi i lekarzy, którzy szybko udzielili mu fachowej pomocy i dobrze się nim zajęli. Dziękujemy w imieniu swoim, Ryszarda i jego rodziców, którzy nie mogą przyjechać osobiście ze względu na wiek i słabe zdrowie.

Tekst i fot.: Wioletta Kamińska

[email protected]

 


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: **Treść komentarza: 25 lat biedulka. Ja bym ją oszczedziła co ona pocznie na tej Ukrainie.Data dodania komentarza: 29.01.2026, 20:46Źródło komentarza: OŁAWA Kolejna deportacja. Tym razem 25-latki. Za co?Autor komentarza: xxxTreść komentarza: Inteligencie inaczej, jak uważasz materiały z rozbiórki, materiały na budowę, przęsła mostów itd. to będą taczkami wozić żeby się w tonażu zmieścić? Zajmij się swoim nosem i nie wtykaj go tam gdzie nie trzeba.Data dodania komentarza: 29.01.2026, 19:42Źródło komentarza: Zostało już tylko pół mostu. Jest kolejne ograniczenieAutor komentarza: KierowcaTreść komentarza: Jakbyś znał się na znakach, to byś wiedział że zakaz dotyczy samochodów powyżej 20 ton (rzeczywistych a nie dmc). To że jedzie samochód ciężarowy z naczepą, nie znaczy że tą wartość przekracza. Dla twojej informacji ciągnik siodłowy z pustą naczepą mieści się w 15 tonach. Jak reaktywują ORMO to może się zgłosisz, bo predyspozycje niewątpliwie masz.Data dodania komentarza: 29.01.2026, 19:34Źródło komentarza: Zostało już tylko pół mostu. Jest kolejne ograniczenieAutor komentarza: BraxTreść komentarza: Tłok w pociągu do Wrocławia to na szczęście tylko do 30 min. niewygody, Ale stan peronu 1 26.01 (ok.9,00 wysiadałem z pociągu Brzeg - Wrocław) to był skandal. Do krawędzi peronu był śliski, niczym nie posypany lód grożący ześlizgnięciem się podróżnego na tory pod pociąg! Nie tak dawno miał miejsce wypadek, w którym zginęła kobieta. Peron 1 jest zwężony przez ogrodzenie remontowanego budynku dworca i podróżni mają naprawdę ciasne przejście, i nietrudno o kolejne nieszczęście. A tu nie było kogoś, kto posypałby piasek z solą!Data dodania komentarza: 29.01.2026, 18:55Źródło komentarza: Dziś znów sporo interwencji w sprawie stacji i koleiAutor komentarza: MiastowaTreść komentarza: Bystrzyca to wieś, która skręca w lewo. Jeśli one są takie jak Biejat, to biada tej wiosce. Ktoś tam chyba upadł na głowę.Data dodania komentarza: 29.01.2026, 18:31Źródło komentarza: Wicemarszałkini Senatu w BystrzycyAutor komentarza: BraxTreść komentarza: Zachowanie rozsądne, poza potwierdzeniem danych personalnych. Gdy ktoś domaga się potwierdzenia naszych danych to po prostu mówmy, że nieznajomym osobom przez telefon takich danych nie podajemy! Dodatkowo zażądajmy imienia i nazwiska i stanowiska dzwoniącego informując go, że chcemy potwierdzić na infolinii czy jest pracownikiem banku.Data dodania komentarza: 29.01.2026, 18:29Źródło komentarza: LIST: - Podawał się za pracownika banku i chciał, abym mu podał stan oszczędności na koncie
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama
Reklama