Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 27 października 2026 18:22
ZOBACZ:
Reklama
Reklama Jaśnikowski
Reklama BMM

Trener

Była druga nad ranem, 24 stycznia, kiedy Waldemar Ostapski wrócił z Warszawy. Na parkingu czekał Paweł Łukasz, prezes klubu ciężarowców MAKS "Tytan" Oława, aby jako pierwszy złożyć gratulacje nowemu trenerowi kadry narodowej kobiet
Podziel się
Oceń

Oława Sylwetka

Ostapski miał za sobą długi dzień. Przełomowy w ponaddwudziestoletniej karierze. Pierwsze posiedzenie komisji konkursowej, 10 stycznia, zakończyło się patem. Działacze potrzebowali więcej czasu, aby przemyśleć wszystkie atuty i słabości dwóch głównych kandydatów - dotychczasowego trenera kadry Ryszarda Soćki i prowadzącego juniorki od 2011 Waldemara Ostapskiego. Po stronie Soćki były spektakularne sukcesy Agaty Wróbel i Aleksandry Klejnowskiej, ale i skandale, związane z dopingiem. Za Ostapskim przemawiały osiągnięcia Mariety Gotfryd i zamiar unowocześnienia metod szkoleniowych. Jego szanse zwiększyły się, od kiedy w fotelu prezesa Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów zasiadł Szymon Kołecki.

23 stycznia rywalizacja z Soćką rozstrzygnęła się na korzyść Ostapskiego. Dla polskiej sztangi kobiet, ale i dla niego prywatnie, zaczynał się nowy etap. Wracając nocą do Oławy, myślał o swoim burzliwym życiu, błędnych decyzjach i wrodzonej przekorze. Oraz o tym, co zawsze było nadrzędne - pasji dla sportu.

Dyplom i protest-songi

- W PRL-u sport był enklawą wolności - ocenia z perspektywy lat. - Zawodnicy trenowali i mieli spokój, że żaden behapowiec nie będzie za nimi chodził i poganiał do roboty. Sam zaczął podnosić ciężary jako siedemnastolatek. Pierwszy trener, w "Pogoni" Oleśnica, rozpalił w chłopaku sportowy entuzjazm i stał się wzorem do naśladowania. - Zbigniew Jasiński był erudytą i znał się na ludziach - podkreśla oławianin. - Miał fantastyczne poczucie humoru. Kiedy na treningach atmosfera stawała się napięta, rozładowywał ją jednym celnym żartem.

Znajomość psychiki ludzkiej to również dla Ostapskiego klucz do sukcesu. Nie poprzestał na uprawnieniach trenerskich i w 2011 roku ukończył studia pedagogiczne. Od tamtej pory na oficjalnych dokumentach podpisuje się jako trener-pedagog. Osobną rzeczą jest jego zamiłowanie do literatury i filozofii. Ciężarowiec dyskutujący o Nietzschem i Dostojewskim - bezcenne. Podobnie jak jego młodzieńcza twórczość. 23-letni Waldek trafił w 1980 roku do LKS "Polwica" Wierzbno. Zamieszkał w hotelu robotniczym, z widokiem na PGR. Nie wiadomo, czy otoczenie było tak inspirujące, czy po prostu strasznie się nudził. W każdym razie po treningach układał protest-songi o ponurej socjalistycznej rzeczywistości. Wieczorami śpiewał je studentom Akademii Rolniczej, odbywającym praktyki w Polwicy. - Rano się budzę trochę nieswojo, obok obora, a tam już doją /Doją te krowy, a mleka mało, powiedzcie krowy, jak to się stało? Rano się budzę trochę nijako i się przyglądam rannym pijakom/ By nie dopuścić do zmory kaca, od rana piją, a kiedy praca? / Rano się budzę trochę niemrawy, w sklepie kolejka, dowieźli kawy / Tutaj za kawą, tam znów za mięsem, stać trzeba nawet za marnym kęsem.

Barwną osobowość trenera doceniła oławska kapituła nagrody im. Karola Marhwiaka, złożona z muzyków zespołu "Bez Nas Wy", przyznając mu wyróżnienie w 2002. Rodzinne tradycje kontynuuje najmłodszy syn Ostapskiego, Paweł, składając rymy w hiphopowej grupie "10 pięter".

Lustrowanie kandydata

Najgorętsze emocje w życiorysie trenera budzi jego siedmioletni okres pracy w Służbie Bezpieczeństwa. Trafił tam w najgorszym możliwym czasie, zaraz po wprowadzeniu stanu wojennego. Nigdy nie taił tego faktu. Po 1989 roku, kiedy rozgorzały dyskusje o lustracji i dekomunizacji, publicznie opowiadał o pracy w SB. Jako świeżo nominowany szkoleniowiec kadry narodowej, Ostapski już niechętnie wraca do tego okresu: - Mówiłem na ten temat tyle razy, a zawsze znajdzie się ktoś, kto mi dokopie. Poszedłem do milicji, bo chciałem trenować w Gwardii, a potem dostać się do Śląska. Tam etat był zablokowany i zamiast do klubu, wysłali mnie do szkoły MSW. W 1989 groziła mi dyscyplinarka za niesubordynację. Zwolnili mnie na mój wniosek.

Rywale Ostapskiego nieraz wyciągali z jego życiorysu ten wstydliwy okres. Na trzy miesiące przed konkursem na stanowisko trenera kadry seniorek, kiedy było już wiadomo, że oławianin wystartuje, ponownie pojawiły się głosy, czy człowiek o takiej przeszłości może pełnić tę funkcję. Ostapski odpowiedział w swoim stylu. Na "branżowej" stronie polska-sztanga.pl zamieścił coś w rodzaju eseju filozoficznego. Obficie posiłkował się cytatami z teoretyka postmodernizmu Zygmunta Baumana, awangardowego prozaika Roberta Musila oraz rumuńskiego katastrofisty Emile Ciorana. Przekaz o zatarciu się granic dobra i zła oraz instrumentalnym traktowaniu moralności był jasny dla każdego średnio rozgarniętego odbiorcy. Za to jak strasznie musiała boleć ta napuszona forma!

Dziewczyna w bejsbolówce

Ostapski pozwolił sobie na taką ekstrawagancję, bo jest trenerem o niekwestionowanym dorobku. Szkolił młodzika Szymona Kołeckiego, pracował z trzykrotnym olimpijczykiem Grzegorzem Kleszczem, a jego córka Katarzyna zdobywała medale na mistrzostwach Europy. Największym odkryciem w jego karierze była Marieta Gotfryd - olimpijka, medalistka mistrzostw świata i mistrzostw Europy. Ostapski tak zapamiętał pierwsze spotkanie z nią: - Wracając z dworca kolejowego, przechodziłem przez boisko szkolne. Zauważyłem dziewczynę w ogrodniczkach i bejsbolówce, założonej do tyłu daszkiem, jak grała z chłopakami w piłkę. Poprosiłem ją na bok, przedstawiłem się i zaprosiłem do nowo otwartej sekcji podnoszenia ciężarów kobiet. To było w 1997, Marieta miała 17 lat, rok później była mistrzynią Europy juniorek.

Nowego trenera kadry czeka od razu poważny sprawdzian. W kwietniu odbędą się mistrzostwa Europy kobiet, a w październiku mistrzostwa świata w Warszawie.

Jeszcze większe wyzwanie Ostapski widzi w walce z praktyką dopingu: - To nieprawda, że we współczesnym sporcie sukcesy bez sztucznego wspomagania są niemożliwe. Będę się starał tak przygotować dziewczyny, żeby walczyły fair play. Jestem świadomy, że dla kogoś, kto już się przyzwyczaił do dopingu, taka zmiana może być bardzo trudna. Dlatego jestem gotów na wprowadzenie nowych zawodniczek i głęboką przebudowę kadry.

Xawery Piśniak

[email protected]


Napisz komentarz

Komentarze

ZASTRZEŻENIE PODMIOTU UPRAWNIONEGO DOTYCZĄCE EKSPLORACJI TEKSTU I DANYCH

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji ze strony internetowej tuolawa.pl i publikacji przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody wydawcy - RYZA Sp. z o.o. jest niedozwolone. 

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są TUTAJ

KOMENTARZE
Autor komentarza: Leszek Górecki Treść komentarza: Masz absolutną rację, że teoria i przepisy to jedno, a polityczna praktyka to drugie. Zgadzam się z Tobą, że wrzucanie wszystkich wielokadencyjnych wójtów czy burmistrzów do jednego worka jest niesprawiedliwe – wielu z nich to byli świetni, uczciwi gospodarze, których rozwój gmin został sztucznie przerwany przez limity. Masz też stuprocentową rację z tymi „lokalnymi książętami” z Sejmu. Rzeczywiście zdarzają się posłowie czy senatorowie, którzy z tylnego fotela trzęsą całymi powiatami, ustawiając konkursy na dyrektorów czy obsadzając spółki swoimi ludźmi. Tyle że problem, o którym piszesz – czyli „martwe dusze” na jedynkach list wyborczych – to nie jest wina braku limitu kadencji, ale naszego systemu wyborczego i ordynacji. Problem polega na tym, że w Polsce to szefowie partii, a nie obywatele, decydują o kształcie list. Jeśli lojalny, ale bierny poseł dostanie „jedynkę” w silnym dla danej partii regionie, to wejdzie do Sejmu niemal automatycznie, choćby przez całe 4 lata nie odezwał się z mównicy ani słowem. Wprowadzenie limitu kadencji zmieniłoby tylko tyle, że zamiast jednej „martwej duszy” szef partii wstawiłby na pierwsze miejsce inną, równie posłuszną, nową osobę. Dlatego zamiast zakazywać ludziom startu, skuteczniejsza byłaby zmiana ordynacji – na przykład na jednomandatowe okręgi lub system, w którym to głosy wyborców, a nie miejsce na liście, mają decydujące znaczenie. Wtedy tacy „przesypiacze” kadencji zniknęliby z Sejmu błyskawicznie, bo ludzie rozliczaliby ich z realnej pracy, a nie z przynależności partyjnej. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 16:28 Źródło komentarza: Co z kolejną kadencją burmistrza Frischmanna? Autor komentarza: Peyo Treść komentarza: Gratulacje i życzę dalszej takiej kariery. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 15:26 Źródło komentarza: Młody aktor z Jelcza-Laskowic na festiwalu w Gdyni Autor komentarza: Pytam Treść komentarza: Może Babcia miała wąsy? Data dodania komentarza: 27.10.2026, 15:00 Źródło komentarza: Kierowca zginął. Jeden dzień i aż trzy zdarzenia na autostradzie Autor komentarza: Kazik Treść komentarza: Coś się Wam ta konstrukcja nie udała. Teren ogrodzony taśmą. Rozbierzcie to bo śmiech na sali . Do tragedii nie daleko . Taśma wszystkich nie zatrzyma , a stos w każdej chwili może runąć. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 14:55 Źródło komentarza: OŁAWA Kawałek dyniowej wioski w... mieście Autor komentarza: Gość Treść komentarza: Najlepiej iść do CZARNEJ mafii oni za co łaska wszystko przyklepią nawet rozwód po 20 latach małżeństwa jak u pana Jacka Kury. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 14:48 Źródło komentarza: Ania i Mariusz powiedzieli sobie sakramentalne „TAK” Autor komentarza: Gość Treść komentarza: To nie autostrada to wyrób autostradopodobny. Jak budowali to krzyczeli trzymaj Antek ścianę idziemy po kasę na uja trzeci pas. Data dodania komentarza: 27.10.2026, 14:43 Źródło komentarza: Kierowca zginął. Jeden dzień i aż trzy zdarzenia na autostradzie
Reklama
NAPISZ DO NAS!

Jeśli masz interesujący temat, który możemy poruszyć lub byłeś(aś) świadkiem ważnego zdarzenia - napisz do nas. Podaj w treści swój adres e-mail lub numer telefonu. Jeżeli formularz Ci nie wystarcza - skontaktuj się z nami.

Reklama
Reklama