Reklama
Podopieczne trenera Jarosława Gębarzewskiego walczyły dzielnie w Konstantynowie Łódzkim o awans do kolejnej rundy turnieju barażowego, ale odpadły z gry o II ligę
Turniej rozgrywano od 9 do 11 marca, a wzięły w nim udział: miejscowy UKS "Lider", STS "Sandecja" Nowy Sącz, UKS MOSiR Jasło oraz MGLKS "Sobieski" Oława. Zespoły rywalizowały systemem "każdy z każdym", a do kolejnej fazy awans zyskiwały dwie najlepsze drużyny.
Pierwszym rywalem oławianek był MOSiR Jasło. Spotkanie było bardzo wyrównane - poza pierwszym setem, gładko wygranym przez "Sobieskiego" 25:16. Trzy kolejne partie rozstrzygały się w końcówkach. Po czterech setach był remis i o losach meczu decydował tie-break. Więcej zimnej krwi zachowały doświadczone oławianki, wygrały 15:13, a całe spotkanie 3:2.
W kolejnym meczu podopieczne trenera Gębarzewskiego zmierzyły się z faworyzowaną "Sandecją" Nowy Sącz, która wysoko wygrała dwa sety - do 17 i 18. W trzecim oławianki podjęły walkę, ale przegrały 24:26, a mecz 0:3.
Ostatnie spotkanie oławianek decydowało o tym, kto zajmie drugie miejsce i awansuje do dalszej fazy rozgrywek o II ligę. Po czterech wyrównanych setach z UKS "Lider" był remis 2:2 i znów decydował tie-break. Na początku siatkarki "Sobieskiego" popełniły kilka niewymuszonych błędów i rywalki uzyskały przewagę, której nie oddały do końca.
- Turniej tak się ułożył, że ostatni pojedynek decydował o tym, który zespół zajmie drugie miejsce, był to więc "mecz o wszystko" - mówi trener Gębarzewski. - W pierwszym secie dominowały moje podopieczne, pomimo nieprzychylności sędziów, którzy podjęli kilka kontrowersyjnych decyzji na korzyść miejscowych. W drugim prowadziliśmy 23:20, ale gospodyniom pomagali nie tylko kibice, również sędziowie. Przy stanie 23:21 - ewidentne nieczyste zagranie rozgrywającej, która popełniła błąd dwukrotnego odbicia piłki. Sędzia główny puścił grę, pomimo sygnalizacji asystenta. Zamiast 24:21 dla nas, zrobiło się 23:22 . W tym momencie moje podopieczne nie potrafiły się skoncentrować i popełniły dwa błędy w przyjęciu, które całkowicie odwróciły losy tej partii. Sędzia nie chciał rozmawiać z kapitanem mojego zespołu, który ma prawo zgłaszać swoje
niezadowolenie. W trzecim secie gra była wyrównana, ale brakowało woli walki z początku meczu. W czwartym udało się odbudować zespół i po zaciętym starciu wygrać 25:22 . W tie-breaku popełniliśmy parę błędów na początku, co pozwoliło odskoczyć miejscowym na kilka punktów. Niestety, przegraliśmy ten set i całe spotkanie. W opinii trenerów i działaczy był to najlepszy mecz turnieju, który stał na bardzo wysokim poziomie. Szkoda tylko, że w decydujących momentach nie popisali się sędziowie. Jeden z działaczy "Lidera" stwierdził, że arbiter popełnił kilka błędów i zabrał nam trochę punktów. W wypowiedziach osób zorientowanych dominowało przekonanie, że losy spotkania rozstrzygnęły się w drugiej partii, którą powinniśmy wygrać. Pomimo wszystko jestem dumny z postawy moich zawodniczek, które grały na bardzo wysokim poziomie. Każda z nich zasługuje na wyróżnienie.
*
"Sobieski": Aleksandra Wdowiak, Agnieszka Jabłońska, Kamila Szulikowska, Justyna Mróz, Sylwia Palica, Patrycja Charko, Daria Nowak, Karolina Olszewska, Izabela Snitczuk, Karolina Wus, Gabriela Palica, Karolina Karczmarczyk i Natalia Sawicka.
Mateusz E. Czajka
Fot.: archiwum MGLKS "Sobieski" Oława
Reklama







Napisz komentarz
Komentarze